Nie za bardzo wiedziała czego się spodziewać po tym dziwnym napojeniu jej jego własną krwią. Po kilku chwilach świat zaczął powoli pływać, wirować i zabawnie oddychać. Było to dla niej euforyczne i nieznane uczucie, ale dzięki temu, że był przy niej Perseus czuła się zaskakująco dobrze i bezpiecznie. Słysząc, że cieszy go jej wyznanie sama poczuła ciepło rozpływające się po jej ciele. Nie wiedziała, czy było ono spowodowane emocjami, czy krwią Blacka.
— Zapewne nie zdaję, ale jeszcze wiele przed nami, prawda? – zapytała cicho czując się błogo i przyjemnie. Złapała jego wolną dłoń i gdy był już gotowy ruszyła z nim w kierunku słupów.
— Kupmy wino i pójdźmy w knieje. – powiedziała do niego z zadziornym uśmiechem. Zawsze chciała pójść w te knieje, zawsze chciała spędzić tam kilka przyjemnych chwil z kimś wartym uwagi.
Kierowała się jednak w stronę słupów mijając biesiadujących ludzi wokół. Szukała wzrokiem osób znanych, osób, które wzbudzałyby kontrowersje i osób, które spadały z impetem z tych śmiesznych pali. Chciała się pośmiać i pokpić z tych mężczyzn, co tak usilnie próbowali zdobyć serca młodych, naiwnych dziewczyn. Jej oczom rzuciła się obściskująca para, znała tego mężczyznę, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd. Ministerstwo? Tak, zdecydowanie Ministerstwo. Jednak pomyśli o tym później. Teraz skupiała się na swoim towarzyszu.
— Widzisz kogoś znajomego? – zapytała spoglądając na mężczyzn szykujących się do wspinaczki. Chciała iść potańczyć, ale bez Perseusa nie byłoby to nic wspaniałego.