24.10.2026, 16:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2026, 16:27 przez Bran Krwiopijca.)
Głowa należała do krematorium, więc jak najbardziej Diotima Lupin miała prawo domagać się, aby przedstawiono jej nakaz przeszukania lub żądanie jej wydania. Nie jest dla Lupinowej pochlebną wizytówką wpuszczanie tak z ulicy na teren zakładu ani okazywanie zwłok na słowo honoru, a aurorzy swoją charyzmą nie przekonali jej do swojej sprawy. Przez uzyskanie autoryzacji od Moody chciała wyłącznie pójść na rękę nieposiadającym nakazów funkcjonariuszom.
— Każda sprawa jest rozważana indywidualnie — odpowiedziała kobieta, wyglądając wyczekująco na korytarz. — Zwykle klątwy są przełamywane wcześniej, to prawda, lecz bywają przypadki, gdy bezpieczniej jest zniszczyć ciało i uwolnić klątwę w kontrolowanych warunkach. Poza centralą dysponujemy piecami runicznymi, które są zdolne zneutralizować część znanych klątw. Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze.
Spalarnia odpadów medycznych obsługująca szpital, gdzie klątwy miały swój własny oddział, musiała być w końcu przygotowana na wachlarz ewentualności.
Podstawa aury Diotimy była brązowa: praktyczna i stabilna. Również tego dnia kobieta pozostawała opanowana i nie uległa presji ponagleń. Nie była wrogo nastawiona, lecz jeśli wcześniej widzieliście w jej zachowaniu oznaki zawahania, teraz w aurze nie dało się ich w ogóle dopatrzeć.
Rozmowa o czarnoksięstwie nie zdążyła się rozwinąć, ponieważ powrócił pracownik z proszkiem Fiuu. Pani Lupin wyszła do niego na chwilę na korytarz, wymienili kilka słów i mężczyzna wrócił do swojej pracy, a ona do was.
— Już możemy się łączyć.
Wyprężona jak struna czarownica stanęła przy kominku, sypnęła szczyptę w płomienie i wypowiedziała ogólny adres Ministerstwa, po czym schyliła się, aby zanurzyć głowę w płomieniach. Ktokolwiek odebrał wiadomość, został poproszony przez Lupinową o podejście do ognia Harper Moody. Nastąpiła chwila ciszy, która przedłużała się, budując napięcie.
Wreszcie Diotima odpowiedziała płomieniom:
— Rozumiem. Proszę, aby skontaktowała się ze mną tak szybko, jak to będzie możliwe.
Twarz Lupinowej wyłoniła się z płomieni. Czarownica wyjęła z kieszeni szaty chusteczkę, aby obetrzeć lekkie zielone osmolenie na policzku, po czym zwróciła się do was:
— Rzeczywiście, pani Moody nie jest w tej chwili dostępna. Mogę jednak zagwarantować, że wszelkie czynności z naszej strony zostały wstrzymane. Materiał nie zostanie zniszczony. Będzie czekał do momentu wyjaśnienia sprawy i dostarczenia odpowiednich upoważnień — wyrzekła biurokratyczną formułkę odmowy z urzędniczą uprzejmością. — To na tę chwilę wszystko. Oczywiście będziemy czekać na dalsze kroki Departamentu gotowi na współpracę.
— Każda sprawa jest rozważana indywidualnie — odpowiedziała kobieta, wyglądając wyczekująco na korytarz. — Zwykle klątwy są przełamywane wcześniej, to prawda, lecz bywają przypadki, gdy bezpieczniej jest zniszczyć ciało i uwolnić klątwę w kontrolowanych warunkach. Poza centralą dysponujemy piecami runicznymi, które są zdolne zneutralizować część znanych klątw. Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze.
Spalarnia odpadów medycznych obsługująca szpital, gdzie klątwy miały swój własny oddział, musiała być w końcu przygotowana na wachlarz ewentualności.
Podstawa aury Diotimy była brązowa: praktyczna i stabilna. Również tego dnia kobieta pozostawała opanowana i nie uległa presji ponagleń. Nie była wrogo nastawiona, lecz jeśli wcześniej widzieliście w jej zachowaniu oznaki zawahania, teraz w aurze nie dało się ich w ogóle dopatrzeć.
Rozmowa o czarnoksięstwie nie zdążyła się rozwinąć, ponieważ powrócił pracownik z proszkiem Fiuu. Pani Lupin wyszła do niego na chwilę na korytarz, wymienili kilka słów i mężczyzna wrócił do swojej pracy, a ona do was.
— Już możemy się łączyć.
Wyprężona jak struna czarownica stanęła przy kominku, sypnęła szczyptę w płomienie i wypowiedziała ogólny adres Ministerstwa, po czym schyliła się, aby zanurzyć głowę w płomieniach. Ktokolwiek odebrał wiadomość, został poproszony przez Lupinową o podejście do ognia Harper Moody. Nastąpiła chwila ciszy, która przedłużała się, budując napięcie.
Wreszcie Diotima odpowiedziała płomieniom:
— Rozumiem. Proszę, aby skontaktowała się ze mną tak szybko, jak to będzie możliwe.
Twarz Lupinowej wyłoniła się z płomieni. Czarownica wyjęła z kieszeni szaty chusteczkę, aby obetrzeć lekkie zielone osmolenie na policzku, po czym zwróciła się do was:
— Rzeczywiście, pani Moody nie jest w tej chwili dostępna. Mogę jednak zagwarantować, że wszelkie czynności z naszej strony zostały wstrzymane. Materiał nie zostanie zniszczony. Będzie czekał do momentu wyjaśnienia sprawy i dostarczenia odpowiednich upoważnień — wyrzekła biurokratyczną formułkę odmowy z urzędniczą uprzejmością. — To na tę chwilę wszystko. Oczywiście będziemy czekać na dalsze kroki Departamentu gotowi na współpracę.
Niestety nie udało wam się przekonać pracowniczki krematorium do pokazania wam głowy. Zgodnie z zapowiedzianym ryzykiem po tej sesji Harper Moody dowie się od kobiety o waszej próbie.
Jeśli postaci teraz odejdą, konsekwencje ograniczą się wyłącznie do wątków eventu Jeździec bez głowy. Po prostu okaże się, że będziecie mieć do czegoś związanego z Jeźdźcem utrudniony dostęp, bo przełożona nabiera wobec was podejrzeń. Nie będzie to miało wpływu na kształt żadnych wątków Ciszy przed burzą ani Samhain. Harper Moody będzie odnosiła się do was w związku z nimi zwyczajnie. Nie musicie niczego zmieniać ani uwzględniać przy sabacie.
Wiem, że nie macie kalendarza na kolejną sesję, więc nie będziemy jej pisać, natomiast Harper na pewno choćby mimochodem zapytała Atreusa i Victorię o powody rozpytywania w krematorium o głowę. Przez forumowe PW dajcie mi znać, jaka była ich odpowiedź na to pytanie. Wystarczy jedna osoba, jeśli dogadacie wspólną wersję.
Jeśli postaci teraz odejdą, konsekwencje ograniczą się wyłącznie do wątków eventu Jeździec bez głowy. Po prostu okaże się, że będziecie mieć do czegoś związanego z Jeźdźcem utrudniony dostęp, bo przełożona nabiera wobec was podejrzeń. Nie będzie to miało wpływu na kształt żadnych wątków Ciszy przed burzą ani Samhain. Harper Moody będzie odnosiła się do was w związku z nimi zwyczajnie. Nie musicie niczego zmieniać ani uwzględniać przy sabacie.
Wiem, że nie macie kalendarza na kolejną sesję, więc nie będziemy jej pisać, natomiast Harper na pewno choćby mimochodem zapytała Atreusa i Victorię o powody rozpytywania w krematorium o głowę. Przez forumowe PW dajcie mi znać, jaka była ich odpowiedź na to pytanie. Wystarczy jedna osoba, jeśli dogadacie wspólną wersję.