Zerknęła na zdjęcie wyciągnięte przez Geraldine z prawdziwym zaciekawieniem.
– Mogę? – zapytała, chcąc się przyjrzeć temu z bliska. – Ofiara, z którą rozmawiałam, mówiła o czarnych jak smoła ślepiach tego paskudztwa – ofiara, która nie przeżyła… została wysuszona jak wszyscy inni pechowcy, a potem na jej oczach obrosła w tkanki (prawdziwie ohydny widok) i powróciła do życia. – Hmm, faktycznie się zmieniły od maja – od momentu, gdy widzieli je przy domu Mildred Found, gdy zaatakowały Laurenta… – Może się wystarczająco nażarły i stały się bardziej… ee… materialne? – a czym się żywiły, zaczynało być bardziej niż jasne. Oddała zdjęcie Geraldine.
A potem zastrzygła uszami na wzmianki o runie. Więc Brenna wysłała jej taką jednak z myślą o widmach? Victoria nie była pewna, bo jej wiadomość była dość enigmatyczna, na szczęście wsadziła ją sobie do kieszeni szaty i miała przy sobie.
– Zamknięta pieczęć? W sensie? – Victoria kompletnie się na tym nie znała, w szkole nie wybrała starożytnych run jako przedmiot dodatkowy i dla niej to wszystko to były zawsze tylko jakieś kreski, ale ciekawość brała górę.
Zaś czekające na skraju polany widma… Victoria była przekonana, że one wylazły z Limbo, chyba, że… Że to uczucie bycia obserwowanym w Limbo pochodziło… z zewnątrz? Nie ze środka, tylko z samej Polany, a te widma jakoś… widziały przez przejście? Albo wyczuwały…? A jeśli tak, to… Nie wiedziała, czy to cokolwiek zmienia, ale dla niej wydało się to duże.
– Słuchajcie. Właśnie sobie coś uświadomiłam, jak teraz powiedziałaś, że one się czaiły wokół Polany. Bo w Limbo… Nie wiem, czy ty też to czułeś – spojrzała przelotnie na Atreusa – ale ja doskonale pamiętam takie uczucie, jakby ktoś albo coś czaiło się gdzieś pomiędzy drzewami, że jesteśmy obserwowani i kojarzyło mi się to z takim… ze złymi zamiarami, o. Cały czas myślałam, że to uczucie pochodzi z samego Limbo. I byłam przekonana, że te stwory z Limbo wylazły. Ale co… jeśli one… wyczuły rozdarcie i czekały, aż… hmmm… nie wiem. Aż my stamtąd wyjdziemy? – naładowani energią jak ruchome źródła mocy. Żeby się najeść.
– Co do kolorów flar, to my zaproponowaliśmy, by dzisiaj używać takich, oczywiście dla patrolu poza knieją, bo pomiędzy drzewami to nie wiem, czy cokolwiek będzie widać dobrze – tutaj Victoria wymieniła im ustalone kolory, w tym czerwony, niebieski i zielony i który miał być do czego, żeby się nie pomylić. – Może lepiej pomarańczowy i różowy? – podsunęła. Albo jakiekolwiek inne kolory, które nie będą się powtarzać. – Jeżeli będzie bardzo źle, to podobno na wschód od polany ognisk jest kamienny krąg, którego te stwory nie są w stanie przekroczyć.