25.10.2026, 07:25 ✶
Spojrzenie błękitnych oczu nieśpiesznie przeskoczyło po okolicznych wzgórzach by naturalnym trybem ponownie zakotwiczyć na postaci Mony. Znała jej ruchu i ich ograniczenia a jednak ciężka torba płynnie znalazła się na plecach kobiety. Na twarz wypłynęła dodatkowa nutka zadowolenia, która szybko przeszłą ponownie w zwyczajową uprzejmość. Kiwnęła jedynie głową. - Jestem przekonana że znajdziemy nić porozumienia. - odparła spokojnie przyjmując wyjaśnienia kwestii kulinarnych. Rozumiała polowania, rozumiała pościg i rozumiała zdobycz jako doskonałą ingrediencje każdego łupu. - Sugerowałam jedynie, że jest opcją. Niestety musiałabym po tą opcję dodatkowo podlecieć. - Dodała ze wzruszeniem ramion.
Odprowadzając Mone wzrokiem, kiedy ruszyła w dół zbocza. Sama pozostałą na szczycie pozwalając by wiatr łopotał połami jej płaszcza i owijał materiał spódnicy dokoła nóg. Mimowolnie zdjęła dłoń z wieczka pojemnika i pogładziła kieszeń w jakiej spoczywała dębowa fajka. Wyczuwała na karku delikatne kołysanie warkocza, który mimo trącania przez nierytmiczne podmuchy sam szybko łapał harmonię ruchów. Mimo potencjalnego zagrożenia była to jednak spokojna wyprawa nawet w porównaniu do zwyczajowych zawodowych działań.
Uświadomiła sobie, że mogła zabrać Brynję. Pochłonięta pracą, nowym eksperymentem i nową książką jakoś nie zagnieździło się to w jej głowie. Ostatecznie tego typu pomysły były czymś nowym. Jeszcze miesiąc temu w ogóle nie rozważałaby takiej wyprawy jako okazji do wspólnej wycieczki z daleką kuzynką. I tym razem oburzenie Urd byłoby co najwyżej teatralne. Rumieniec po locie zamaskował płynące z krwią ciepło tej myśli. Skrzywiała uśmiech w wyrazie samo-skarcenia się za rozpraszanie uwagi.
Obiegła spojrzeniem pagórki i szare chmury by powrócić do właściwego sytuacji nastroju. Mona pokonała już dłuższy odcinek. Obserwowała jak wiatr kołysał jej ubiorem, jak miarowa kiwała się założona na plecy torba. Zastanawiała się nad efektem tych planów. Jeżeli w sieć z łusek da się pochwycić smoczy płomień to będzie można w kontrolowany sposób naładować kwarc potencjałem magicznym. Całe zagadnienie było mocno eksperymentalne. Możliwe, że płomień wniknie w sieć z łusek i wtedy jej fragmenty pozostaną źródłem cieplnego potencjału w kwarc inhibitorem reakcji.
Poczuła jak ekscytacja eksperymentem i ryzykownymi warunkami jego przeprowadzania miesza się z rzeczowym skupieniem obserwacji. Delikatnie napięła łopatki rozprowadzając po ciele właściwe sytuacji naprężenie a następnie rozluźniła pozę. Uśmiech przybrał na chwilę drapieżny wyraz kiedy ciało i umysł osiągnęły tą przyjemną równowagę skupienia, ekscytacji i gotowości do działania.
Odprowadzając Mone wzrokiem, kiedy ruszyła w dół zbocza. Sama pozostałą na szczycie pozwalając by wiatr łopotał połami jej płaszcza i owijał materiał spódnicy dokoła nóg. Mimowolnie zdjęła dłoń z wieczka pojemnika i pogładziła kieszeń w jakiej spoczywała dębowa fajka. Wyczuwała na karku delikatne kołysanie warkocza, który mimo trącania przez nierytmiczne podmuchy sam szybko łapał harmonię ruchów. Mimo potencjalnego zagrożenia była to jednak spokojna wyprawa nawet w porównaniu do zwyczajowych zawodowych działań.
Uświadomiła sobie, że mogła zabrać Brynję. Pochłonięta pracą, nowym eksperymentem i nową książką jakoś nie zagnieździło się to w jej głowie. Ostatecznie tego typu pomysły były czymś nowym. Jeszcze miesiąc temu w ogóle nie rozważałaby takiej wyprawy jako okazji do wspólnej wycieczki z daleką kuzynką. I tym razem oburzenie Urd byłoby co najwyżej teatralne. Rumieniec po locie zamaskował płynące z krwią ciepło tej myśli. Skrzywiała uśmiech w wyrazie samo-skarcenia się za rozpraszanie uwagi.
Obiegła spojrzeniem pagórki i szare chmury by powrócić do właściwego sytuacji nastroju. Mona pokonała już dłuższy odcinek. Obserwowała jak wiatr kołysał jej ubiorem, jak miarowa kiwała się założona na plecy torba. Zastanawiała się nad efektem tych planów. Jeżeli w sieć z łusek da się pochwycić smoczy płomień to będzie można w kontrolowany sposób naładować kwarc potencjałem magicznym. Całe zagadnienie było mocno eksperymentalne. Możliwe, że płomień wniknie w sieć z łusek i wtedy jej fragmenty pozostaną źródłem cieplnego potencjału w kwarc inhibitorem reakcji.
Poczuła jak ekscytacja eksperymentem i ryzykownymi warunkami jego przeprowadzania miesza się z rzeczowym skupieniem obserwacji. Delikatnie napięła łopatki rozprowadzając po ciele właściwe sytuacji naprężenie a następnie rozluźniła pozę. Uśmiech przybrał na chwilę drapieżny wyraz kiedy ciało i umysł osiągnęły tą przyjemną równowagę skupienia, ekscytacji i gotowości do działania.