Zdaniem Stelli wszystko się teraz skomplikowało. Kiedy usłyszała, słowa Borgina nie wiedziała, czy powinna się cieszyć, że czuje to co ona. Byli straceni. Szczególnie, że teraz już wiedzieli o tym, że nie jest to jednostronne. To zmieniało postać rzeczy, Avery nie miała pojęcia, jak ugryźć tę sprawę, aby wszyscy byli szczęśliwi. W końcu nie da się zadowolić wszystkich. W tym momencie stroną, która mogła nie patrzeć przychylnie byli jej rodzice, na których jej również zależało. Wiedziała, że czeka ją wiele trudnych decyzji do podjęcia.
Avery bała się takich sytuacji, przez całe życie starała się nie zbliżyć do nikogo, żeby nie dopuścić do czegoś takiego. Jak widać, nie zawsze wszystko szło po jej myśli. Żałowała strasznie, że pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, bo przez to i on mógł się rozczarować. Nie chciała, żeby tak było, w końcu jej na nim zależało.
Stella nadal znajdowała się obok Stanleya. Na całe szczęście nie ucierpiał jakoś mocno, chociaż wyglądało to dosyć niebezpiecznie. Musieli jednak wrócić do tego, o czym przed chwilą zaczęli rozmawiać. - Ja wiem, nie myślę, ja wiem, że nie powinniśmy próbować, tylko nie wiem, czy potrafię. - Ciągnęło ją do niego cholernie i chociażby chciała, to nie potrafiła postawić granicy. Wiedziała, że nie skończy się to dobrze i ktoś na tym ucierpi, jednak chciała spróbować.
- Po prostu boję się Stanley, strasznie się boję, że to może się źle skończyć. - Nie zamierzała ukrywać, że jest inaczej, wiedziała przecież, jak wygląda jej sytuacja i czego powinna się spodziewać w niedalekiej przyszłości. Jej rodzice nie wyrażą zgody na ten związek, w końcu kto to widział, a Stella miała świadomość, że nie wygląda to dobrze.
Zamiast się cieszyć tą chwilą, to zaczęła myśleć o tym, że może to stracić bardzo szybko, nie wiedziała, w jaki sposób powinna się zachować. Pozwoliła go sobie jednak złapać za rękę, skoro już wiedzieli, że czuli coś do siebie to mogła to zrobić bez zawahania i strachu przed odrzuceniem . - Nie wiem, jak mamy to zrobić, ale może jest jakieś rozwiązanie, tylko trzeba je znaleźc, bo nie chcę Cię stracić. - Jej głos mimo tego, że naprawdę wypełniały ją różne emocje był nadal bardzo spokojny. Potrafiła się opanować przynajmniej na zewnątrz, gdy wymagała tego sytuacja.