26.10.2026, 09:14 ✶
Tydzień: #5
Promet: Hey, you re finally awake
Characters death / love story beyond death etc. etc. Miało być lepiej i bardziej rozbudowanie ale część scen musiałam malować palcem. It is what it is.
Promet: Hey, you re finally awake
Characters death / love story beyond death etc. etc. Miało być lepiej i bardziej rozbudowanie ale część scen musiałam malować palcem. It is what it is.
Może twój pociąg odjedzie wcześniej. W porządku. — Wszystko w jego głosie, w postawie i spojrzeniu sugerowało, że wcale nie jest to w porządku. Ale Aaron podjął już decyzję. — Odprowadzę cię na peron, jeżeli tylko zechcesz. Będę patrzył jak odjeżdzasz. A może pojadę z tobą? Może wsiądę w następny pociąg? Nie wiem. Wiem tylko, że spotkamy się kiedyś na ostatniej stacji. Ale nie nam dane decydować o rozkładzie, Lorien. — Zacisnął usta. — Dane nam decydować o tym tylko, jak spędzimy czas przed odjazdem. Ale… Ale jest takie miejsce, gdzie czas się zatrzymał. Miejsce, o którym śnię. — Zastukał nagle palcem w mapę, w miejsce, w którym zbiegało się większość połączeń: w obrys stacji kolejowej St Pancras, położonej tuż naprzeciw stacji King’s Cross. — St Pancras. Być może właśnie przez St Pancras zawsze wracałem do Camden. Pamiętam jej młodość, czasy, kiedy była największą stacją w Londynie. Lubiłem to miejsce, bo nie wyglądało jak stacja kolejowa, lecz jak jakiś gotycki pałacyk, przypadkiem zbudowany nad torami. Czerwone cegły, kamień, wieżyczki, ostre łuki. Ogromny zegar, pinakle i strzelista iglica. Ale wystarczyło wejść do środka, aby wiktoriańską tradycję zastąpił postęp rewolucji. Gigantyczny łuk konstrukcyjny wisiał nad torami: monstrum o żeliwnych żebrach pokrytych przeszkleniem. Można było dzięki nim zajrzeć do środka, obejrzeć jego mechaniczne trzewia. Buchała z nich para. Wszystko wydawało się tak przerażająco żywym. Syczące zawory. Metaliczny stukot toczącej się po torach lokomotywy. Zapach węgla i smaru. A wszędzie wokół ludzie, zdający się tak małymi wobec potęgi tego miejsca. Tak wygląda przyszłość, pomyślałem, wpatrując się w wielki zegar u szczytu sklepienia. Przy otwarciu St Pancras opisywano go jako największy zegar na dworcu kolejowym w Anglii — Uśmiechnął się, może lekko kpiąco, ale też i z dziwną czułością, która nie pozwalała mu wstydzić się sentymentu, z jakim się właśnie zdradził przed Lorien.
— A teraz… Ten sam budynek, który kiedyś wydał się symbolem przyszłości, jest starą, niewygodną konstrukcją — powiedział cicho. — Dach, w który wpatrywałem się z zachwytem, próbując dociec, jak zdolny jest utrzymać swój ciężar, został uszkodzony podczas wojny. Wnętrze jest brudne, zużyte. Niegdyś potężne St Pancras cudem uniknęło rozbiórki w szęśćdziesiątym siódmym. A zegar… Zegar zniknął jeszcze wcześniej. Podobno uległ uszkodzeniu podczas planowanych prac modernizacyjnych. Nigdy go nie naprawiono.
Odetchnął głęboko.
— W moich snach zegar wciąż tam jest — wyznał. — Zegar wciąż tam jest, ale czas stanął w miejscu. Budzę się więc na stacji St Pancras. Idę dworcem. Podnoszę głowę, żeby sprawdzić godzinę. Wskazówki nie poruszają się, dopóki nie wsiądę do jednego z pociągów na stacji. Wspomnienia ciągnięte przez lokomotywy jadące do tyłu. Widzę je przez okna. Przyglądam się im, czekając na mój pociąg, tak jak gdybym przyglądał się ludziom na peronie. Pożegnania. Powroty. Myślę sobie, że ludzkie życie niczym nie różni się od dworca kolejowego. Widzisz, mam czas na takie rozmyślania, bo wciąż czekam na mój pociąg. Ten, który przyjedzie dopiero wtedy, gdy ruszą wskazówki zegara. Ten, który pojedzie w inną stronę niż wszystkie. — Uśmiechnął się znowu Aaron. — Chcę zobaczyć, co jest dalej.
Pogładził ją uspokajająco po ramieniu, na powrót podnosząc wzrok na stojące przed nimi lustro, w którym wciąż odbijali się oboje… Tylko że tym razem siedzieli we wnętrzu pociągu.
Jak gdyby od niechcenia pocałował Lorien w czoło.
— Znajdę cię, ale musisz zaczekać na mój pociąg.
— A teraz… Ten sam budynek, który kiedyś wydał się symbolem przyszłości, jest starą, niewygodną konstrukcją — powiedział cicho. — Dach, w który wpatrywałem się z zachwytem, próbując dociec, jak zdolny jest utrzymać swój ciężar, został uszkodzony podczas wojny. Wnętrze jest brudne, zużyte. Niegdyś potężne St Pancras cudem uniknęło rozbiórki w szęśćdziesiątym siódmym. A zegar… Zegar zniknął jeszcze wcześniej. Podobno uległ uszkodzeniu podczas planowanych prac modernizacyjnych. Nigdy go nie naprawiono.
Odetchnął głęboko.
— W moich snach zegar wciąż tam jest — wyznał. — Zegar wciąż tam jest, ale czas stanął w miejscu. Budzę się więc na stacji St Pancras. Idę dworcem. Podnoszę głowę, żeby sprawdzić godzinę. Wskazówki nie poruszają się, dopóki nie wsiądę do jednego z pociągów na stacji. Wspomnienia ciągnięte przez lokomotywy jadące do tyłu. Widzę je przez okna. Przyglądam się im, czekając na mój pociąg, tak jak gdybym przyglądał się ludziom na peronie. Pożegnania. Powroty. Myślę sobie, że ludzkie życie niczym nie różni się od dworca kolejowego. Widzisz, mam czas na takie rozmyślania, bo wciąż czekam na mój pociąg. Ten, który przyjedzie dopiero wtedy, gdy ruszą wskazówki zegara. Ten, który pojedzie w inną stronę niż wszystkie. — Uśmiechnął się znowu Aaron. — Chcę zobaczyć, co jest dalej.
Pogładził ją uspokajająco po ramieniu, na powrót podnosząc wzrok na stojące przed nimi lustro, w którym wciąż odbijali się oboje… Tylko że tym razem siedzieli we wnętrzu pociągu.
Jak gdyby od niechcenia pocałował Lorien w czoło.
— Znajdę cię, ale musisz zaczekać na mój pociąg.
Spoiler