– Na pewno jeszcze to potrwa, ale przynajmniej jest nad czym pracować – nie było jej trudno domyślić się, że to i tak bolało. Że oglądanie swojego domu w takim stanie jest osobistą tragedią. Że nawet, jeśli się to wszystko wyremontuje i odbuduje, to nie będzie takie samo. Ale przynajmniej było się czego złapać i nie wszystko poszło z dymem i zostało jedynie dawnym wspomnieniem. Warownia miała jeszcze przyszłość i tej nadziei należało się trzymać.
– Ano dlatego, że uznał, że to, że Christopher przyszedł do mnie przed pracą, bo chciał wyjaśnić kwestię tej plotki, oznacza, że jest skarżypytą i podłą żmiją. Ale widzę, że sam jest nie lepszy i bawi się w podwójne standardy – nie żeby to była jakaś nowość, bo zdążyła mu już wyrzucić w twarz to, że sam też jest skarżypytą, może nawet większym, ale na to już nie miał nic błyskotliwego do powiedzenia. Najwyraźniej jednak to, co wolno było Atreusowi, to jego kumplom już niekoniecznie.
– Zepsuło i chyba się nie spodziewał, że go za to przemagluję, ale sam zaczął mnie zaczepiać. Wyobraź sobie, że uznał, że jego kumple powinni się dowiadywać o jego życiu prywatnym z plotek, co za bzdura. Na pewno nie był gotowy na mój wykład, ale przynajmniej nie miał siły uciekać – Victoria bawiła się przy tym niemalże doskonale, być może dlatego, że to nie był pierwszy raz, kiedy musiała kogoś strofować i odwrócić to tak, żeby poczuł swoje głupie rady na własnej skórze. Tym bardziej jednak się uparła, żeby nie odpuszczać, bo sprawa pośrednio dotyczyła jej przyjaciółki i bardzo nie chciała, żeby jakieś zabawne w mniemaniu Atreusa plotki i akcje, w jakiś sposób dotknęły Brennę. – Akurat to był żart, wiem że nie. Po prostu nie rozumiem tej ich… nie wiem no, tego, że nie wydaje im się dziwne takie bicie się i to do tego o plotkę. Ogólnie to usłyszałam dwie trochę różne wersje, bo każdy zapamiętał to inaczej i chyba trzeba po prostu wyciągnąć z tego średnią – na to już westchnęła i wywróciła oczami. Pomijając, że Atreus prawdopodobnie prowokował przy tym Chrisa.
– A propos… Dlaczego nie mówiłaś, że ci się oświadczył? I czemu się nie zgodziłaś? Za szybko? – Victorię przede wszystkim zaskoczyło tempo i zaawansowanie tegoż związku. Raz, że w ogóle, że coś jest na rzeczy wyczuła z dość niewinnej rozmowy z Bulstrodem we wrześniu, dwa, że Brenna sama nie przyszła się podzielić swoimi szczęściem, tylko trzeba było to z niej wyciągać, trzy, że w tym wszystkim po drodze Atreus zdążył jej się oświadczyć – a chyba nie minęło wcale dużo czasu. A przynajmniej tak to wszystko wyglądało z perspektywy Victorii. Patrzyła teraz uważnie na Brennę, nie chcąc przypadkiem czegoś przegapić. Tym niemniej, dobrze, że Brenna wiedziała, że Victoria nie wykręciła by jej numeru z podkradanie chłopaka, ani że w ogóle nie widziała w niej rywalki – bo też nie było o co rywalizować.
– Tak sądzę, że dobrze… – stwierdziła ostrożnie. – Na pewno w jakiś sposób budujące. Nie byłam pewna, czy nie jestem jakimś… chwilowym zapełnieniem czasu, ale wychodzi na to, że chyba nie – powiedziała ciszej, ale zaraz uśmiechnęła się blado. Miała też przy tym nadzieję, że Christopher nie myśli sobie, że jest dla niej pocieszeniem po nieudanym związku, ale prawdopodobnie nawet nie wiedział, kiedy tak definitywnie zakończyła się jej relacja z Saurielem.