21.03.2023, 12:08 ✶
- To zaszczyt, Avelino. Ja zaś jestem Godryk Gryffindor, znany także jako Godryk Odważny, obrońca uciśnionych, czempion sprawiedliwości, wojownik dobrej sprawy – przedstawił się pod fałszywym imieniem. Miał dobry humor, między innymi dzięki temu, że dziewczyna pozytywnie zareagowała na jego zaczepkę, klimat Beltane niósł go. Zmyślanie i udawanie było dla niego źródłem dobrej zabawy i w tym przypadku nie robił tego w złej wierze.
- Z przyjemnością zaniosę ten dar na sam szczyt – powiedział bardzo oficjalnie i chwycił za wianek w delikatny sposób, jakby był to bardzo cenny i wartościowy przedmiot. By to zrobić, najpierw musiał wcisnąć pod pachę kuse przebranie brygadzistki, z którym się nie rozstawał od czasu, gdy je wylosował, a które gryzło się z tworzonym przez siebie w trakcie tej rozmowy wizerunkiem średniowiecznego legendarnego czarodzieja.
- Tylko nie odwracaj wzroku, bo wystarczy tylko moment nieuwagi, a możesz przegapić, jak się wspinam, taki będę szybki – zapewnił ją tonem wyrażającym całkowita pewność siebie. To były tylko pale, patrząc na nie z dołu, nie widział w wędrówce na górę wielkiej filozofii, był przekonany, że był w wystarczającej formie, by sobie poradzić. Podszedł do jednego z nich, obrócił się w stronę właścicielki posiadanego wianka, pokazał jej kciuk uniesiony w górę, a gdy przyszedł czas, wskoczył na pal i rozpoczął wspinaczkę.
!wspinamsieZ
- Z przyjemnością zaniosę ten dar na sam szczyt – powiedział bardzo oficjalnie i chwycił za wianek w delikatny sposób, jakby był to bardzo cenny i wartościowy przedmiot. By to zrobić, najpierw musiał wcisnąć pod pachę kuse przebranie brygadzistki, z którym się nie rozstawał od czasu, gdy je wylosował, a które gryzło się z tworzonym przez siebie w trakcie tej rozmowy wizerunkiem średniowiecznego legendarnego czarodzieja.
- Tylko nie odwracaj wzroku, bo wystarczy tylko moment nieuwagi, a możesz przegapić, jak się wspinam, taki będę szybki – zapewnił ją tonem wyrażającym całkowita pewność siebie. To były tylko pale, patrząc na nie z dołu, nie widział w wędrówce na górę wielkiej filozofii, był przekonany, że był w wystarczającej formie, by sobie poradzić. Podszedł do jednego z nich, obrócił się w stronę właścicielki posiadanego wianka, pokazał jej kciuk uniesiony w górę, a gdy przyszedł czas, wskoczył na pal i rozpoczął wspinaczkę.
!wspinamsieZ