• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Whitecroft Street [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)

[25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#4
26.10.2026, 21:49  ✶  
Skinął niepewnie głową. Mimowolnie zaczął współczuć skrzatowi; wprawdzie nie znał się za bardzo na ich magii, ale podejrzewał, że stworzenia te również odczuwały wyczerpanie, jeśli zbyt dużo czarowały na raz. Do tego musiał jeszcze dojść stres związany z transportem tak ważnego towaru. Sebastian powstrzymał się przed przeżegnaniem się nad stanem psychicznym skrzata. Na przyszłość zdecydowanie będzie musiał oferować wizyty domowe w takich przypadkach…

— Sądząc po gabarytach tych skrzyń, to oszacowałaś liczbę potencjalnych klientów całkiem nieźle — skomentował Sebastian, sapiąc cicho. — Z tego, co wiem, to właśnie w Little Hangleton ma być największe zgromadzenie. Pomniejsze festyny mają się otworzyć w Dolinie Godryka, gdzieś przy Pokątnej i bodaj w Hogsmeade, ale zapewne większość gości uda się na wieś, żeby świętować ze wszystkimi.

W tym roku sabat nie wypadał ani w sobotę, ani w niedzielę, toteż nawet stoiskom wystawionym w Hogsmeade raczej nie groziło spotkanie z dzikim tłumem uczniów z, chociażby pobliskiej Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Magiczna akademia pewnie wolała przygotować atrakcje dla swoich wychowanków we własnym zakresie na wypadek, gdyby jakaś grupa zbuntowanych czarodziejów nie postanowiła zorganizować tam rekonstrukcji bitwy o Polanę Ognisk przed kilku miesięcy.

— To żaden problem — machnął ręką ściskającą różdżkę Sebastian, sprawiając, że dzban, misa i kropidło przesunęło się płynnym ruchem o jakieś pół metra w bok. — Takie okazje nie mają miejsca zbyt często, więc podejrzewam, że trochę bym się naczekał, nim zdecydowałbym się z niej skorzystać. A zdecydowanie wolę poświęcić nią takie dzieła sztuki niż koniec końców wystawić buteleczki na straganie kowenu na którymś z przyszłych sabatów.

Poza tym, jeśli pozbędzie się części zapasu, to będzie to doskonała wymówka do tego, aby wybrać się z powrotem do miejsca, którym się niegdyś opiekował.

— Ja… Dziękuję — rozpromienił się Macmillan, posyłając Astorii szeroki uśmiech. — Miło jest być docenionym od kapłańskiej strony mojej codziennej pracy. Ostatnimi czasy ludzie częściej szukają wsparcia egzorcysty niż zwykłego duchownego. — Nachmurzył się na moment, co przywołało na jego czoło kilka zmarszczek. — Wiele bym dał za to, aby więcej ludzi z naszej wspólnoty przyjęło twój punkt widzenia.

Mimowolnie ugryzł się w język, nim zaczął całą tyradę na temat tego, jak trudno było mu kogokolwiek ze znajomych zaprosić do kaplicy na nabożeństwo. Śmiało mógłby wymienić co najmniej pięć osób, do których wystosował podobne zaproszenie, a które nie podeszły do niego z entuzjazmem godnym… stałego bywalca kwatery głównej kowenu.

Sebastian westchnął cicho. Miał cichą nadzieję, że najbliższe sabaty nieco poprawią tę sytuację. Może jeśli w Samhain nie spotka ich żaden wielki kataklizm, to społeczność czarodziejów i czarownic będzie mogła spędzić Yule jak w czasach przed wystosowaniem przez Śmierciożerców ich manifestu? Tak nam dopomóż Matko, pomyślał przelotnie.

— Dobrze — przystał na propozycję kobiety. Najważniejsza w całym procesie i tak była intencja, czyż nie? A wedle tej konkretnej Przenajświętsza miała pobłogosławić ikony swoją łaską i zadbać o to, aby przeszła ona ich potencjalnych nowych właścicieli, kiedy ci już za kilka dni wybiorą się na zakupy.— Chyba, że są delikatne, to mogę je poświęcić bardziej symbolicznie bez nakrapiania każdej z osobna. — Przekrzywił lekko głową. — Jak długo zajmowałaś się tym projektem, że udało ci się ich wyprodukować aż tyle? To raczej nie było zajęcie na jeden wieczór.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1564), Sebastian Macmillan (980)




Wiadomości w tym wątku
[25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan) - przez Astoria Avery - 14.09.2026, 11:40
RE: [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan) - przez Sebastian Macmillan - 17.09.2026, 21:19
RE: [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan) - przez Astoria Avery - 15.10.2026, 00:29
RE: [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan) - przez Sebastian Macmillan - 26.10.2026, 21:49
RE: [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan) - przez Astoria Avery - 02.11.2026, 01:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa