26.10.2026, 22:37 ✶
Nie potrafiłem skupić się na tym, co działo się po drugiej stronie sali, bo odkąd posłałem wiadomość w kierunku Pruey, każda kolejna sekunda zdawała się trwać podejrzanie długo. Udawałem, że zacząłem przepisywać coś z tablicy, od czasu do czasu przesuwając piórem po pergaminie i patrząc na tablicę, na której i tak nie pojawiało się nic wartego zapamiętania, lecz kątem oka próbowałem wychwycić choćby najmniejszy ruch w sąsiednim rzędzie - nie odwróciła się, nie spojrzała na mnie, kiedy rozwinęła kartkę, ani później, kiedy schowała ją do kieszeni, przez co przez kilka nieznośnych chwil nie miałem nawet pewności, czy zdążyła przeczytać wiadomość, czy może uznała ją za jakiś przypadkowy świstek i postanowiła zająć się nią dopiero po lekcji. Dopiero kiedy dostrzegłem, że sięgnęła po pióro, poczułem jeszcze mocniejszy ścisk w gardle, natychmiast zresztą karcąc się za tę reakcję, bo przecież nie powinienem zachowywać się tak, jakbym czekał na wyrok w sprawie, o której sam doskonale wiedziałem, że była beznadziejnie głupia. Chciałem ją przeprosić, więc napisałem, co miałem do napisania, a teraz musiałem uzbroić się w cierpliwość i pozwolić jej zdecydować, czy w ogóle zamierza mi odpowiedzieć - tyle tylko, że cierpliwość nigdy nie należała do moich najmocniejszych stron, zwłaszcza kiedy chodziło o coś, na czym naprawdę mi zależało - wcale nie pomagała mi świadomość, że sam doprowadziłem do sytuacji, w której zwykła rozmowa urastała do rangi zadania wymagającego niemal nadzwyczajnych zdolności. Kiedy z jej strony nadleciała kartka, przyciągnąłem papier bliżej do siebie, starając się wykonać ten ruch możliwie jak najdyskretniej, po czym natychmiast zasłoniłem pergamin przed wzrokiem siedzących obok uczniów. Rozwinąłem wiadomość pod blatem, nachylając się nad nią odrobinę bardziej, niż wymagałoby tego samo odczytanie run i przesunąłem wzrokiem po kolejnych znakach - przeczytałem odpowiedź, potem znowu, za drugim razem zatrzymując się na dłużej przy ostatnich słowach, które nie dały mi spokoju nawet wtedy, kiedy odsunąłem pergamin nieco dalej - nie gniewała się na mnie, powinienem chyba poczuć ulgę, lecz zaraz potem dotarło do mnie, że wcale nie oznaczało to, iż wszystko było w porządku. Było jej smutno, przeze mnie i nie wiedziała, po co miałaby do mnie pisać… „Cholera”, przez dłuższą chwilę wpatrywałem się w runy, z palcami zaciśniętymi na brzegu pergaminu, bo nie potrafiłem znaleźć w sobie ani jednej sensownej odpowiedzi, która nie brzmiałaby żałośnie. Przecież właśnie o to chodziło, prawda? Sam przez całą podróż pociągiem zachowywałem się tak, jakbym nie miał ochoty z nią rozmawiać, potem przez kolejne dni robiłem wszystko, żeby nie musieć mierzyć się z własnym zachowaniem, więc skąd miała wiedzieć, że wciąż chciałem, żeby do mnie pisała? Nie mogła przecież zaglądać mi do głowy, chociaż czasami bywało mi wygodnie udawać, że rozumiała mnie bez słowa, zwłaszcza kiedy sam nie potrafiłem wykrztusić z siebie tego, co rzeczywiście miałem na myśli. Przejechałem kciukiem po zagięciu kartki i zacisnąłem usta, ponownie czując ten sam nieprzyjemny ucisk w gardle - nie chciałem, żeby było jej smutno, nie chciałem, żeby zastanawiała się, czy nadal była moją przyjaciółką, ani żeby musiała rozważać, czy przypadkiem przestałem jej potrzebować, bo przecież nic takiego się nie wydarzyło. Nadal była tą samą osobą, do której chciałem się odzywać, z którą chciałem siedzieć podczas lekcji, wymieniać spojrzenia, kiedy profesor mówił coś wyjątkowo niedorzecznego i rozmawiać o rzeczach, które dla kogokolwiek innego mogłyby nie mieć najmniejszego znaczenia, tymczasem sam sprawiłem, że nawet napisanie do mnie wiadomości zaczęło wydawać jej się czymś, nad czym należało się zastanowić. Odłożyłem pergamin na blat i przez moment obracałem pióro między palcami, próbując zdecydować, co powinienem napisać, ale żadna z pierwszych myśli nie nadawała się do zapisania. Nie chciałem tłumaczyć jej się na siłę, ale nie chciałem też zostawiać jej z tym, co właśnie przeczytałem, bo wtedy musiałaby uznać, że nie miałem nic do powiedzenia - miałem całe mnóstwo rzeczy, tylko jak zwykle nie potrafiłem zacząć od tej właściwej. W końcu przyciągnąłem do siebie czysty skrawek pergaminu i pochyliłem się nad nim, kreśląc runy szybciej, niż zdążyłem ponownie rozważyć każde słowo.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Zatrzymałem pióro dopiero wtedy, kiedy postawiłem ostatni znak, przeczytałem całość, marszcząc brwi przy jednym z mniej starannie zapisanych fragmentów, ale nie decydując się, by go poprawić - zamiast tego złożyłem kartkę, tym razem staranniej niż poprzednią, po czym zerknąłem na nauczyciela, który nadal zajmował się tablicą, nieświadomy korespondencji prowadzonej w najlepsze w jego sali. Posłałem wiadomość zaklęciem w kierunku jej ławki, obserwując pergamin, dopiero kiedy dotarł na miejsce, pozwoliłem sobie wypuścić powietrze, które niepotrzebnie zatrzymywałem w płucach. Wróciłem wzrokiem do własnych notatek, lecz moje pióro kolejny raz zawisło nad pustym miejscem, niezdolne do zapisania choćby jednego zdania z lekcji. Nadal było mi głupio. Nadal nie wiedziałem, jak miałbym zachować się wobec Pruey po zajęciach ani czy wystarczyło zwyczajnie podejść i usiąść obok niej tak, jak robiłem to wcześniej, wiedziałem za to, że nie chciałem, żeby przestała do mnie pisać - nigdy nie musiała mieć przecież żadnego szczególnego powodu, mogła, jak zwykle, opowiadać mi o tym, co przeczytała w bibliotece, o jakiejś wyjątkowo nudnej lekcji albo o czymkolwiek, co akurat przyszło jej do głowy, mogła nawet napisać mi coś zupełnie bez sensu, bo przecież sam często robiłem dokładnie to samo - nie chciałem, żeby przestała przychodzić do mnie z tymi wszystkimi drobiazgami, które dotąd wydawały mi się oczywiste, bo dopiero teraz, kiedy najwyraźniej zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle powinna była to robić, dotarło do mnie, jak bardzo nie chciałbym stracić nawet tej części naszej przyjaźni. A przecież to ja pierwszy zacząłem zachowywać się tak, jakbym mógł sobie na to pozwolić.
ᛖᛃ ᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊ ᛏᚨᚲ ᚲᚺᚲᛖ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᛚᚨ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛃᚨᚲ ᚾᛁᛖ ᛗᚨᛗᛁ ᛟ ᚲᛁᛗ ᚷᚨᛞᚨᚲ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛗᛟᛃᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛊᛁᛟᛚᚲᚨ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ
ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᚲ ᛟ ᚹᛊᛉᛊᛏᚲᛁᛗ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛟ ᚷᛚᚢᛈᛟᛏᚨᚲᚺ
ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᚲ ᛟ ᚹᛊᛉᛊᛏᚲᛁᛗ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛟ ᚷᛚᚢᛈᛟᛏᚨᚲᚺ
Ej, nie pisz tak. Chcę, żebyś do mnie pisała, nawet jak nie mamy o czym gadać. Jesteś moją przyjaciółką, przecież.
Możesz do mnie pisać o wszystkim, nawet o głupotach.
Możesz do mnie pisać o wszystkim, nawet o głupotach.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)