Victoria kiwnęła głową na słowa Diotimy, w istocie znajdując to za całkiem interesujące, ale tak to już z nią było: jak złapała jakiś temat, który ją zafrapował, to potrafiła drążyć bardzo głęboko, a w ostatnim miesiącu dość intensywnie czytała książki o klątwach, z ukierunkowaniem na ich łamanie. Była dobra w rozpraszaniu magii, potrafiła okryć swój umysł, podnieść bariery mocne i wysokie, by trudno było je sforsować, to dlaczego by nie iść o krok dalej? Drażniło ją to, co działo się w jej kamienicy na Pokątnej, uważała, że to wcale nie pech, ani zrządzenie losu, tylko może jakaś stara klątwa… a kto wie, może wcale nie taka stara.
Stała w ciszy, gdy pani Lupin jednak uznała, że będzie się tu i teraz łączyć z Harper Moody. Starała się nie dać po sobie widać żadnych nerwów, bo faktem było, że byli tutaj bez wyraźnego polecenia z góry, a z własnego widzimisię. Na całe szczęście już dawno temu opanowała, jak panować nad swoimi emocjami – między innymi dlatego ludzie, którzy jej nie znali, mieli ją za kogoś, z kijem naprawdę głęboko w dupie, tak, że aż prostował jej kręgosłup, a do tego za chłodną w obyciu (i nie miało to nic wspólnego z lodowatą aurą, którą generowali wokół siebie z Atreusem).
A potem im odmówiono.
Lestrange miała ochotę wywrócić oczami, ale się powstrzymała.
– Oczywiście, dziękujemy za poświęcony czas – odpowiedziała jej równie uprzejmie kolejną formułką, nie zamierzając robić tutaj sceny, bo czuła, że to i tak nic nie da, a szczęście nie było tutaj po ich stronie. – W takim razie nic tu po nas, czekają inne sprawy równie niecierpiące zwłoki. Miłego dnia – życzyła jej jeszcze, potwierdzając niejako, że faktycznie im się spieszyło. Kiwnęła głową do kobiety i ewentualnej innej osoby, która tu była, na pożegnanie, po czym odwróciła się, licząc na to, że nie będzie musiała szturchać Atreusa, albo że ten czegoś nie powie.
Na szczęście nie powiedział, więc spokojnie opuścili krematorium. Z pustymi rękoma, brakiem informacji i poczuciem lekko zmarnowanego, jakże cennego czasu. I świadomością, że prawdopodobnie Moody dowie się o tym akcie samowolki.