29.10.2026, 05:35 ✶
— Usiądź sobie. A może zwyczajnie połóż — powiedziała, powtarzając poprzednią wskazówkę. Trzymany w rękach łapacz snów zawiesiła nad Millie, kiedy ta zajęła swoje miejsce, przyczepiając go do sufitowej belki. — Herbata ci pomoże. Uspokaja głowę i pozwala się rozluźnić. Skupić na tym, co ważne — tknęła opuszkami palców piórka, tak że te zakołysały się nieco mocniej, a potem spojrzała na Millie. — Śpij. Śpij, a w snach przyjdzie do ciebie to, co cię udręczyło. Ułożymy ci w głowie, pozbędziemy się może tego, co zaszkodziło. Śmierć jest częścią cyklu, a ten nigdy nie przeminie, ale przynajmniej dowiemy się tego, co ci jest nie tak — wyjaśniła spokojnie, podstawiając sobie zydelek, by przysiąść koło Moody. — Pamiętaj mój głos — zaznaczyła jeszcze.
Proszę iść teraz ładnie spać. Zamknąć oczka i pośnić sobie to, co wcześniej wspominała Millie, że ją dręczy. Szeptucha chce wiedzieć, co Moody ma w głowie, cokolwiek by to mogło dla niej znaczyć.