29.10.2026, 08:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.10.2026, 08:24 przez Brenna Longbottom.)
- I jestem pewna, że dziadek ich nie przekroczył. Jedynie kreatywnie zinterpretował. A poza tym kończenie na podłodze mieści się w waszym regulaminie. Czytałam go - zapewniła, będąc sama kimś, kto chętnie i często dokonywał kreatywnych interpretacji i szukał drobnych kruczków prawnych.
Mogłaby coś wspomnieć o tym, że Godryk był starą wygą pojedynków, i walczył za Grindewalda. Albo że obserwowała jako dzieciak, jak uczy jej brata sztuczek, żeby potem powtórzyć te same sztuczki w treningu przeciwko bratu. Pomijając jednak, jak zareagował by na te argumenty, pewnie próbowały je zbić.
- Jak często ktoś w klubie wyciera podłogę n i m? - zapytała więc zamiast tego. To też go obruszy i ponarzeka, ale zdawało się trafniejsze.
Jej spojrzenie powędrowała do Victorii, dokonującej iście heroicznych wysiłków, aby nie wybuchnąć śmiechem. W pierwszej sekundzie sądziła, że bawi tę wizja Atreusa przeciąganego po parkiecie. W kolejnej pojęła wreszcie, że widać Godryk też usłyszał plotki. I nie spodobało mu się, że mogą stać się pośmiewiskiem.
Westchnęła, zakrywając na moment twarz dłońmi.
- Cóż, wspominałaś coś, że chciał, żeby poznawać jego życie z plotek, więc… a o Juliette, bo się interesuje jej życiem uczuciowym - rzuciła, zanim opuściła ręce i utkwiła spojrzenie w Atreusie, który podjął swoją oburzoną tyradę.
- Erik nie lubi niepotrzebnej przemocy i jakoś lubi ciebie. Poza tym ustaliliśmy już kiedyś, że ma nigdy przenigdy nie próbować pojedynkować się o mój honor. Morpheus gdyby ktoś odpowiednio go zdenerwował pewnie zaplanowałby jakiś wypadek zamiast pojedynku. A Vinc… no tak, on pewnie by przyszedł ci przyłożyć, ale jest setki mil stąd, więc…
Urwała i przez chwilę obserwowała sufit. Nie no. Znała go. Nie był poważny. Był naćpany. A po drugiej stronie lustra to nie był on.
Chyba.
Victoria i to cała rozmowa sprawiły, że zaczęła się trochę martwić. Ale nie, na pewno nie, poza tym to było dawno i nieprawda.
- Że dobrze radzisz sobie z kształtowaniem, ale musisz popracować nad czarami opartymi na translolacji? Albo czy wiesz, że odsłaniasz się z lewej, jak się wkurzysz?
Mogłaby też spytać czy może o to, czy się jej oświadczył, i czy znowu czeka ją wyjaśnianie odnośnie amortencji, ale chyba lepiej było nie sprawiać, że Victoria poczuje się tu piątym kołem u wozu.
Mogłaby coś wspomnieć o tym, że Godryk był starą wygą pojedynków, i walczył za Grindewalda. Albo że obserwowała jako dzieciak, jak uczy jej brata sztuczek, żeby potem powtórzyć te same sztuczki w treningu przeciwko bratu. Pomijając jednak, jak zareagował by na te argumenty, pewnie próbowały je zbić.
- Jak często ktoś w klubie wyciera podłogę n i m? - zapytała więc zamiast tego. To też go obruszy i ponarzeka, ale zdawało się trafniejsze.
Jej spojrzenie powędrowała do Victorii, dokonującej iście heroicznych wysiłków, aby nie wybuchnąć śmiechem. W pierwszej sekundzie sądziła, że bawi tę wizja Atreusa przeciąganego po parkiecie. W kolejnej pojęła wreszcie, że widać Godryk też usłyszał plotki. I nie spodobało mu się, że mogą stać się pośmiewiskiem.
Westchnęła, zakrywając na moment twarz dłońmi.
- Cóż, wspominałaś coś, że chciał, żeby poznawać jego życie z plotek, więc… a o Juliette, bo się interesuje jej życiem uczuciowym - rzuciła, zanim opuściła ręce i utkwiła spojrzenie w Atreusie, który podjął swoją oburzoną tyradę.
- Erik nie lubi niepotrzebnej przemocy i jakoś lubi ciebie. Poza tym ustaliliśmy już kiedyś, że ma nigdy przenigdy nie próbować pojedynkować się o mój honor. Morpheus gdyby ktoś odpowiednio go zdenerwował pewnie zaplanowałby jakiś wypadek zamiast pojedynku. A Vinc… no tak, on pewnie by przyszedł ci przyłożyć, ale jest setki mil stąd, więc…
Urwała i przez chwilę obserwowała sufit. Nie no. Znała go. Nie był poważny. Był naćpany. A po drugiej stronie lustra to nie był on.
Chyba.
Victoria i to cała rozmowa sprawiły, że zaczęła się trochę martwić. Ale nie, na pewno nie, poza tym to było dawno i nieprawda.
- Że dobrze radzisz sobie z kształtowaniem, ale musisz popracować nad czarami opartymi na translolacji? Albo czy wiesz, że odsłaniasz się z lewej, jak się wkurzysz?
Mogłaby też spytać czy może o to, czy się jej oświadczył, i czy znowu czeka ją wyjaśnianie odnośnie amortencji, ale chyba lepiej było nie sprawiać, że Victoria poczuje się tu piątym kołem u wozu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.