• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria

[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
29.10.2026, 20:44  ✶  
Rodolphus przyjął wymówkę i lekką przekorę Astorii ze spokojem, choć w jego spojrzeniu wciąż przemykało to ciche, ledwie dostrzegalne rozkojarzenie. Mimo że w powietrzu wciąż gęstniały mroczne cienie niecierpiącego zwłoki rozkazu Czarnego Pana i wizja nadchodzących wizyt w Ministerstwie, męska twarz pozostała niewzruszona, spowita chłodną, nienaganną elegancją. Tylko kącik jego ust uniósł się niezauważalnie w odpowiedzi na jej zadziorną uwagę, stając się ledwo czytelnym dowodem na to, że jej słowa dotarły do niego poprzez gęstwinę trawiących go myśli. Zdecydowanie nie był dzisiaj sobą.

Nie skomentował jej wyzwania powrotną ciętą ripostą. Zamiast tego odwrócił się powoli, pozwalając, by ciężki, ciemny płaszcz zaszumiał cicho wokół jego ciała, po czym niespiesznym, miękkim krokiem przeszedł do spowitej w południowym półcieniu kuchni. Po drodze zdążył zsunąć płaszcz, który z zadziwiającą gracją przesunął się z ramion na dłonie, tak jakby Lestrange był stworzony do tego, by chodzić po wybiegach i jednym ruchem rozpinać kościane guziki. Patrząc na jego matkę, ojca, brata, kuzynostwo… Wszyscy byli jakby wyciosani z jednego bloku kamienia. Wysocy, piękni, a jednocześnie zimni niczym lód. Ot, weźmy chociażby taką Victorię. Płaszcz uniósł się w powietrzu, gdy nie wiedząc kiedy różdżka pojawiła się w dłoni Rodolphusa. Odpłynął na wieszak, przesuwając się obok Astorii i muskając jej dłoń rękawem. Był mięciutki. Kto by pomyślał.

Wewnątrz kuchni panowała kojąca cisza. Rodolphus zaczął przygotowania w skupieniu, które miało w sobie coś z misternego rytuału. Najpierw napełnił czajnik czystą wodą i ustawił je nad niewielkim płomieniem. Kiedy pomarańczowy ogień zaczął leniwie ogrzewać dno, sięgnął po niewielką, ciemną puszkę ze sproszkowanym suszem, którą wyciągnął z szafki. Wiedział, że tam była - sam ją przyniósł. Cieszył się, że została napoczęta, nie przepadał przecież gdy prezenty były marnowane. Mimo okoliczności każdy jego gest był pozbawiony jakiejkolwiek gwałtowności. Unosząc wąską, srebrną łyżeczkę, zaczął odmierzać ciemne, zwinięte ciaśniej niż igły igliwia liście czarnej herbaty. Robił to z aptekarską, niemal laboratoryjną dokładnością, a zarazem z uderzającą, naturalną lekkością. Drobiny suszu opadały na dno pękatego, porcelanowego imbryczka z cichym, szeleszczącym dźwiękiem, przypominającym krople deszczu uderzające o wysuszone liście.

Aura, jaką wokół siebie roztaczał, była teraz dziwnie przyjemna. Kosmyk włosów, którego nie złapała ulizanna Potterów, opadł mu na blade czoło, gdy pochylał się nad koszykiem, do którego wsypywał herbatę. Przez cały ten czas milczał, pozwalając, by jedynie szum podgrzewanej wody i głęboki, wyrazisty aromat uwalniającego się suszu wypełniały przestrzeń między nimi. Dymne nuty, sprzęgnięte z jego własną wonią palonego drewna, powoli przenikały powietrze. Dopiero gdy woda zaczęła cicho szemrać, obrócił się ku Astorii o cal, omiatając jej postać krótkim, stalowoszarym spojrzeniem.
– Doskonałość nie wymaga pośpiechu, Astorio – powiedział nisko, chłodno, a mimo to z nutą nieuchwytnego ciepła. – Wymaga jedynie cierpliwości.
Gestem dłoni wskazał na krzesło, odsunięte nieco od kuchennego stołu. Musieli poczekać - wszak doskonałość wymagała cierpliwości, czyż nie?

Do jego myśli wdarł się jednak inny obraz. Obraz, gdy jako dzieciaki siedzieli w Wielkiej Sali - przy tym samym stole, lecz w innych jego końcach. On z Trix i Rabastanem, ona z przyjaciółkami. Czy to wtedy Bellatrix sprawiła, że sok dyniowy wybuchł prosto w twarz Astorii, czy to on sam to spowodował? Nie pamiętał. Ale pamiętał, jak się złościła na to, że pomarańcz nie chciał zejść z jej białej bluzki. Pamiętał wtedy, jak Astoria wstała i wyszła, nie zaszczycając ich spojrzeniem. Odprowadzały ją wtedy śmiechy. Lestrange westchnął i odruchowo zaczesał włosy z powrotem na swoje miejsce. Drugą dłoń włożył w kieszeń spodni, a sam przesunął wzrok na okno. Było szaro i ponuro. Jesień nadeszła, a mgły i chmury przypominały popiół z felernego, wrześniowego piątku.
- Naprawdę byłem dupkiem, prawda? - zapytał chociaż w zasadzie było to bardziej stwierdzenie niż pytanie. Czy gdyby zapytał teraz Astorii, z czym najbardziej jej się kojarzy, co by odpowiedziała - z rozlanym na koszuli sokiem dyniowym, czy może podstawioną nogą na zielarstwie? A może z tą śnieżką, którą wrzucił jej za kołnierz pewnej zimy przed Yule? Rodolphus przesunął spojrzeniem z powrotem w stronę Astorii. Było… zmęczone. Ale zadziwiająco spokojne. Bez tego wyzywającego, chłodnego blasku, który zwykle czaił się gdzieś w rogu. - Gdybym poprosił, żebyś zamknęła oczy i powiedziała jedno wspomnienie, z którym ci się kojarzę, co to by było?
Nie naciskał - wyciągnął ostrożnie koszyczek z rozwiniętymi, mokrymi liśćmi. Włożył go do zlewu. Ciekawila go jej odpowiedź. Mógł nie przeżyć kolejnego miesiąca, chciał więc wiedzieć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2202), Rodolphus Lestrange (2058)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 04.10.2026, 22:36
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 12.10.2026, 12:40
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 14.10.2026, 13:19
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 20.10.2026, 01:02
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 23.10.2026, 14:33
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 29.10.2026, 14:29
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 29.10.2026, 20:44
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - Wczoraj, 03:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa