01.11.2026, 11:34 ✶
– O, o tym nie wspominałaś – zainteresowała się Brenna, kiedy okazało się, że Atreus krzyczał coś o żmijach i skarżypytach. Nie żeby akurat tym była specjalnie zdziwiona, ale trochę ją rozbawiło, że najwyraźniej był obruszony, kiedy poszedł poskarżyć się Victorii, że ktoś zdążył opowiedzieć o tym pierwszy… – To co wy robicie w tym klubie pojedynków? Pijecie herbatkę? – zdumiała się szczerze, bo gdy ona ćwiczyła z choćby Thomasem, to przecież wcale nie chcieli zrobić sobie krzywdy, ale rzucanie sobą nawzajem po trawniku wydawało się jej integralną częścią treningu pojedynkowego.
Bardzo dobrze, że niczego nie piła, gdy Atreus oznajmił, że dziadek zapytał o to, jakie ma zamiaru, a jeszcze z kontekstu dało się wywnioskować, że padła odpowiedź „nie wiem”, która się mu nie spodobała. Brennę może by to wszystko zaskoczyło, ale jakoś nie dziwiło jej aż tak, że Godrykowi nie przypadły do gustu wszystkie krążące plotki, i to akurat teraz, kiedy przejmował się tym artykułem…
– Ja tak myślę, że tu nie o rok chodzi, a o to, że Victorię też zna, odkąd była małą dziewczynką… – wymamrotała. Ewentualnie tych plotek zebrało się już trochę za dużo, bo w sumie co tydzień pojawiała się jakaś inna.
Powinien się cieszyć, że ten rewanż nie miał nastąpić od razu na następnym spotkaniu.
Brenna otworzyła usta, by powiedzieć coś jeszcze, ale w tej chwili przez uchylone okno do środka wpadła koperta. Spojrzała w jej stronę i natychmiast tę rozpoznała: dziś już jedną taką dostała, tyle że założyła, że to jakiś durny żart albo pomyłka. Nim którekolwiek z nich zdążyło się ruszyć, koperta rozdarła się i po pomieszczeniu potoczył się potężny głos, deklamujący w obcym języku.
Pieśń ma była już w grobie, już chłodna,
Krew poczuła, spod ziemi wygląda
I jak upiór powstaje krwi głodna:
I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.
Tak, zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem, i choćby mimo Boga!
– Ktoś z was coś z tego rozumie? Bo dla mnie brzmi jak sterta pogróżek – westchnęła.
A sekundę później na parapet opadła sowa z kolejnym, identycznym listem…
Bardzo dobrze, że niczego nie piła, gdy Atreus oznajmił, że dziadek zapytał o to, jakie ma zamiaru, a jeszcze z kontekstu dało się wywnioskować, że padła odpowiedź „nie wiem”, która się mu nie spodobała. Brennę może by to wszystko zaskoczyło, ale jakoś nie dziwiło jej aż tak, że Godrykowi nie przypadły do gustu wszystkie krążące plotki, i to akurat teraz, kiedy przejmował się tym artykułem…
– Ja tak myślę, że tu nie o rok chodzi, a o to, że Victorię też zna, odkąd była małą dziewczynką… – wymamrotała. Ewentualnie tych plotek zebrało się już trochę za dużo, bo w sumie co tydzień pojawiała się jakaś inna.
Powinien się cieszyć, że ten rewanż nie miał nastąpić od razu na następnym spotkaniu.
Brenna otworzyła usta, by powiedzieć coś jeszcze, ale w tej chwili przez uchylone okno do środka wpadła koperta. Spojrzała w jej stronę i natychmiast tę rozpoznała: dziś już jedną taką dostała, tyle że założyła, że to jakiś durny żart albo pomyłka. Nim którekolwiek z nich zdążyło się ruszyć, koperta rozdarła się i po pomieszczeniu potoczył się potężny głos, deklamujący w obcym języku.
Pieśń ma była już w grobie, już chłodna,
Krew poczuła, spod ziemi wygląda
I jak upiór powstaje krwi głodna:
I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.
Tak, zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem, i choćby mimo Boga!
– Ktoś z was coś z tego rozumie? Bo dla mnie brzmi jak sterta pogróżek – westchnęła.
A sekundę później na parapet opadła sowa z kolejnym, identycznym listem…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.