"Wiele razy." – usłyszał w odpowiedzi. Takiej, której się nie spodziewał , okazując swoje zaskoczenie. Wysłuchała ją. Bogini Matka ją wysłuchała. Czym była "łaska", o której dalej wspominała kuzynka?
Słuchał, ale nie rozumiał. Czy to był jakiś rodzaj magii, gdzie modlisz się do kogoś, kogo w życiu nie spotkałeś i ten wie o co prosisz? Jakie modły do niego kierujesz? Czy ta osoba, jest jakimś innym wymiarem szerokiego pojęcia zdolności telepatycznych? Jasnowidzenia? Wróżbiarstwa? Czy istniała jeszcze inna magia? Czy wiarę można do tego zaliczyć?
Ta łaska, wzmocniła jej serce. Rozumiał to po swojemu, że kuzynka mogła doświadczyć czegoś na wzór "uzdrowienia" swojego serca czy oddechu. Jakie to uczucie? Oboje cieleśnie wyglądali słabo. Jakby wystawieni przez los na próbę chorób genetycznych po swoich przodkach. Mogli jednak być silni duchem. Tak jak mu opowiadała wcześniej.
Jednakże rozumowanie pojęcia łaski, w dalszych słowach mówiło o czymś jeszcze. Czymś więcej, co dotyczyło nas. Czynów, których byśmy się chcieli podjąć, ale nas powstrzyma. Zastanawiał się nad sensem i logiką słów. Aż nie zaskoczyła go kolejnym stwierdzeniem, ‘'Inaczej byś tutaj nie przyszedł". Po co przyszedł? Po rozmowę? Po towarzystwo? Szukając drogi dla siebie?
Odwzajemnił uśmiech, nie mówiąc nic. Odpowiedź mogła sama się nasunąć. Szukał siebie. Swojego miejsca, roli w tym wszystkim, przydatności. Szukał celu w życiu, gdyż jako bogacz, przecież mógł mieć wszystko. A jednak, pieniądz nie daje mu tego "wszystko". Czegoś mu jednak brakowało.
Pociągnięty w kierunku trumny, spojrzał na jej piękno, staranność i estetykę wykonania. "Wspomnienia z osobą, którą dzielisz." – odbiły się w jego umyśle te słowa. Czy jak dotknie, coś ujrzy? Uniósł dłoń. W tym jednak momencie Lorraine postanowiła wejść do trumny, ułożywszy się wygodniej. Czy ta trumna była wykonana dla dwojga?
- Chyba żartujesz…Zawahał się na chwilę. Nie przypominając sobie może, czy mieli wspólne jakieś miłe wspomnienia. Jak wejdzie, to przecież nikt ich nie zamknie w tej trumnie, prawda? Rozejrzał się jeszcze dla pewności, czy faktycznie są sami, po czym znów spojrzał na Lorraine. Wyglądała pięknie. W końcu, raz się żyje.
Zbliżył się i ujął jej dłoń, zgadzając się na wejście do środka.
- Nie będzie nam za ciasno?
Dopytał, sadowiąc się tak, aby jej nie przygnieść czasem. Czym jednak się przejmował, skoro zdolności czarodziejskich rzemieślników nie mają sobie równych? Trumna niepozorna, mogła też być większa w środku.
Renigald musiał jednak przyznać, że było wygodnie.
- Rzeczywiście, mięciutko.
Przyznał patrząc przed siebie.
- Próbuję zrozumieć sens wszystkiego. Znaleźć swój cel. Potrzebuję coś robić, póki jeszcze mogę…
Odwrócił głowę, aby swoje spokojne spojrzenie skierować na Bogini kuzynkę.
- Myślisz, że gdybym się zwrócił z modlitwami do Bogini Matki, wysłuchałaby mnie?
Zapytał. Kompletnie też nie wiedząc, czy powinien próbować. A tym bardziej, nie wiedział jak się do tego zabrać. Czy również miałby szansę otrzymać łaskę?