Dlaczego ona mu to robiła? Dlaczego udawała, że nie jest tą, którą właśnie była? Co jej ten biedny Stanley zrobił, że miała go spotkać taka kara?
- Lucy o czym Ty mówisz - powiedział zdziwiony do Jackie - Nie ignoruj mnie. Nie po to całe Beltane przeszedłem abyś się mnie teraz tak łatwo pozbyła... - rzekł ze smutkiem w głosie - Oh... Przepraszam. Znajdziemy coś innego... - zabolało go to, że Jacqueline nie chciała tej chałwy. Przyniósł ją tutaj przecież niemal specjalnie dla niej. Dla tej jedynej.
Nie zwrócił uwagi na pojawienie się Danielle dopóki ta nie skoczyła w ramiona jego wybranki - Lucy dlaczego mi to robisz... - odparł z bólem w głosie ale nadal nie przestawał się przyglądać rudowłosej. To był prawdziwy cios poniżej pasa.
Pojawienie się Samuela również nie wpłynęło pozytywnie na odczucia Stanleya. Czy Lucy umówiła się tutaj z wszystkim tylko po to aby go skrzywdzić?
- O, nie, nie! - zaprotestował kiedy usłyszał słowa Carrowa - Jak Ty się odzywasz do Lucy? Nie pozwolę abyś ją obrażał! - dodał, a następnie stanął przed nią by ją ochronić. Odruchowo spojrzał się na mężczyznę, a następnie pochylił się lekko jakby mieli za chwilę zacząć się przepychać głowami niczym jelenie.
Plan miał prosty i przede wszystkim sprytny. Najpierw pozbędzie się tego faceta, który miał czelność przeszkodzić w ich spotkaniu, a później w mniej lub bardziej kulturalny sposób wypędzi Danielle.
W końcu Lucy była tutaj specjalnie dla niego, a nie dla jakichś przybłęd z Beltane.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972