• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue

[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
02.11.2026, 14:42  ✶  
Wyprostowałem się, rozluźniwszy ramiona, po czym zerknąłem na drogę, którą przyszło nam uciekać, „walka o życie” brzmiała może odrobinę przesadnie, biorąc pod uwagę, że naszym największym zagrożeniem były jesienne plony o wyjątkowo niewyparzonych językach, ale nie zamierzałem bagatelizować tego, co mogłoby się stać, gdyby ktoś faktycznie nas tam przyłapał, bo przez lata włóczenia się po świecie zdobyłem popartą doświadczeniem wiedzę, iż niektórzy mieszkańcy małych miasteczek potrafili bardzo skutecznie bronić swojej własności - na szczęście nikt nie zainteresował się naszym przedstawieniem, choć nie wykluczałem, że gdzieś w okolicy mieszkał ktoś, kto właśnie zastanawiał się nad źródłem tych wszystkich wrzasków. Nie planowałem wracać po zdobycz, chociaż przyznawałem, że perspektywa opuszczenia tamtego miejsca z pustymi rękami była pewnym rozczarowaniem, wolałem nie być osobą, która dostarczy lokalsom odpowiedzi o powodzie całego zamieszania, w zupełności wystarczyło mi, że przez najbliższy czas będę musiał żyć ze świadomością, iż zostałem publicznie zwyzywany przez owoce. Jeszcze przez moment spoglądałem w stronę sadu, skąd nadal dochodziły pojedyncze wrzaski, po czym wróciłem wzrokiem do żony.
Tych kilka jabłek naprawdę potrafiło narobić więcej hałasu niż połowa Nokturnu w sobotni wieczór, nie zamierzałem jej jednak wypominać, że pomysł należał do niej, ponieważ doskonale wiedziałem, jak wyglądał przebieg naszych ostatnich decyzji i w jakim stopniu sam przyłożyłem rękę do realizacji całego przedsięwzięcia, miałem więc dokładnie tyle samo udziału w tej kompromitacji. Poza tym, gdybym miał wybierać między spokojnym popołudniem spędzonym w domu a kolejną taką historią z Prue, odpowiedź była dokładnie tak logiczna, jak mogłoby się wydawać. Nie widziałem szczególnego powodu, żeby żałować, podobało mi się, jak szybko udało nam się nadać całej tej wyprawie odpowiednio dramatyczny charakter, szczególnie biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno naszym największym zmartwieniem były dużo poważniejsze rzeczy - tu przynajmniej mieliśmy całkiem zabawną anegdotę - owszem, mogliśmy skończyć z kilkoma siniakami, zadrapaniami albo z koniecznością składania wyjaśnień komuś, kto akurat postanowił wybrać się na spacer po okolicy, ale ostatecznie wyszliśmy z tego bez większych strat.
- W takim lasie chyba powinienem ci podziękowaś, sze nie zostawiłaś mnie tam na pastwę tych wszystkich loswścieczonych owoców. - Parsknąłem śmiechem, wciąż próbując doprowadzić oddech do porządku, po czym poprawiłem rękaw, który zdążył mi się podwinąć podczas ucieczki.
„ Walka o życie”, cóż, zważywszy na okoliczności, trudno było mi się z tym szczególnie spierać, chociaż miałem podejrzenie, że gdyby ktoś z boku obserwował naszą ewakuację, mógłby dojść do nieco innych wniosków - w końcu nie codziennie widywało się dwójkę dorosłych czarodziejów, którzy uciekali przed jabłkami z taką determinacją, jakby właśnie obrabowali skarbiec Gringotta - biegła naprawdę sprawnie, nawet jeśli teraz jej oddech zdradzał, że cały zapas energii przeznaczyła na dotarcie do bezpiecznej odległości. Sam nie miałem większych problemów z utrzymaniem tempa, nie zamierzałem udawać, że podobna przebieżka była dla mnie szczególnym wyzwaniem, bo przez lata zdążyłem przywyknąć do sytuacji, w których szybkie przemieszczanie się z jednego miejsca w drugie stanowiło całkiem rozsądny element planu, ale musiałem przyznać, iż tempo Prue było dla mnie niemałym zaskoczeniem.
- Ja tam niczego nie szałuję. Znasz mnie. Mam pewną słabość do złych decyzji podejmowanych w doblym towaszystwie. - Wzruszyłem ramionami. Sam fakt, że musiałem przyznać jej rację nie stanowił szczególnego problemu, z pewnością zamierzałem jeszcze wykorzystać tę sytuację przeciwko niej przy najbliższej okazji, w końcu nie codziennie dostarczała mi tak dobrego materiału do późniejszych docinek. - Mose był to głupi pomysł, ale pszysnaj, pszynajmniej mieliśmy okazję splawdziś, czy nadal potlafisz zostawiś mnie w tyle podczas biegu na pszełaj. - Zauważyłem, posyłając jej rozbawione spojrzenie, nawet jeśli wynik tej próby był dla mnie odrobinę niewygodny, szczególnie że zwykle uważałem się za tego, który powinien wyznaczać tempo podobnych przedsięwzięć. Wciąż docierały do nas odgłosy dobiegające z sadu, choć z każdą chwilą stawały się coraz cichsze - miałem zatem nadzieję, że właściciel posesji nie postanowi sprawdzić, skąd wzięło się całe to zamieszanie, bo nie miałem szczególnej ochoty na rozmowę o prawie własności, zwłaszcza że nasza linia obrony, jak i tempo, mogła okazać się dość trudna do utrzymania.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4997), Prudence Fenwick (2250)




Wiadomości w tym wątku
[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.10.2026, 23:26
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 13:45
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 02.11.2026, 14:42
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 15:07
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 02.11.2026, 20:18
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 20:46
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 00:19
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 18:07
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 9 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa