02.11.2026, 21:57 ✶
Poczułem się tak podle, że miałem ochotę uderzyć głową o blat ławki. Ja też tęskniłem, oczywiście, że tęskniłem za naszymi rozmowami, za wspólnym spędzaniem czasu, za tym, że mogłem odwrócić się na lekcji i wiedzieć, że gdzieś niedaleko siedziała osoba, która zrozumiałaby nawet najbardziej niedorzeczny komentarz. Tęskniłem za nią jeszcze zanim zdążyłem przyznać przed sobą, że coś się zmieniło. W idealnym świecie najchętniej wstałbym teraz, przeszedłbym przez całą salę i powiedziałbym jej wszystko, ale doskonale wiedziałem, że nie mogłem tego zrobić. Nie dlatego, że brakowało mi odwagi do rozmowy z własną przyjaciółką, chociaż po ostatnich kilku dniach można było mieć co do tego uzasadnione wątpliwości, tylko dlatego, że nie byłem jeszcze gotowy wypowiedzieć na głos tego, co sam ledwie potrafiłem uporządkować we własnej głowie.
Przesunąłem palcem po brzegu pergaminu, zatrzymując się na fragmencie, który sprawił, że skrzywiłem się lekko, bo trudno było się z tym nie zgodzić - „wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji, bo tak właśnie robią przyjaciele” - przecież właśnie tego zawsze od siebie oczekiwaliśmy, nie musieliśmy nawet specjalnie umawiać się na podobne rzeczy, po prostu wiedzieliśmy, że kiedy jedno z nas będzie miało kłopoty, drugie się pojawi. Tak działała nasza przyjaźń, tymczasem teraz siedziałem kilka ławek dalej i zastanawiałem się, jak powiedzieć najlepszej przyjaciółce, że nie mogłem jej powiedzieć, dlaczego nie mogłem jej powiedzieć, co się ze mną działo. Brzmiało to niedorzecznie nawet w mojej głowie. Przesunąłem dłonią po włosach, zerknąłem na tablicę i odkryłem, że profesor zdążył zapisać już niemal cały fragment materiału, którego oczywiście nie miałem w notatkach - „trudno” - miałem ważniejsze sprawy, przynajmniej tak sobie tłumaczyłem, kiedy ponownie sięgnąłem po pióro. Westchnąłem cicho, po czym przyciągnąłem do siebie pergamin i zacząłem pisać.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ostatnie zdanie dopisałem z wewnętrznym ironicznym skrzywieniem, bo przynajmniej w tej kwestii nie miałem żadnych wątpliwości, więc nie zawahałem się, by to wysłać, prawie natychmiast dopisując resztę na drugiej karteczce.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ledwo wysłałem drugą karteczkę, profesor przestał pisać na tablicy i odwrócił się w stronę klasy, więc natychmiast pochyliłem głowę nad notatkami, chwytając je z taką gorliwością, jakbym przez ostatnie pół godziny nie zajmował się niczym innym. Nie miałem pojęcia, czy Prudence zdążyła przeczytać obie wiadomości, ale kiedy tylko nauczyciel ponownie odwrócił się do tablicy, zerknąłem w jej stronę, tym razem nawet nie próbowałem ukrywać, że czekałem na reakcję.
Przesunąłem palcem po brzegu pergaminu, zatrzymując się na fragmencie, który sprawił, że skrzywiłem się lekko, bo trudno było się z tym nie zgodzić - „wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji, bo tak właśnie robią przyjaciele” - przecież właśnie tego zawsze od siebie oczekiwaliśmy, nie musieliśmy nawet specjalnie umawiać się na podobne rzeczy, po prostu wiedzieliśmy, że kiedy jedno z nas będzie miało kłopoty, drugie się pojawi. Tak działała nasza przyjaźń, tymczasem teraz siedziałem kilka ławek dalej i zastanawiałem się, jak powiedzieć najlepszej przyjaciółce, że nie mogłem jej powiedzieć, dlaczego nie mogłem jej powiedzieć, co się ze mną działo. Brzmiało to niedorzecznie nawet w mojej głowie. Przesunąłem dłonią po włosach, zerknąłem na tablicę i odkryłem, że profesor zdążył zapisać już niemal cały fragment materiału, którego oczywiście nie miałem w notatkach - „trudno” - miałem ważniejsze sprawy, przynajmniej tak sobie tłumaczyłem, kiedy ponownie sięgnąłem po pióro. Westchnąłem cicho, po czym przyciągnąłem do siebie pergamin i zacząłem pisać.
ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛊᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᛊᛉ ᛁ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᛉᛖ ᚲᛁᛖ ᚹ ᛏᛟ ᚹᚲᛟᚷᚾᚨᛚᛖᛗ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛒᛟ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᛗᚢᛊᛟᛚᛒᛁᛗ ᛟᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚲᛁ ᚱᛟᚹᚾᛁᛖᛉ ᛟ ᚱᛉᛖᚲᛉᚨᚲᚺ ᚲᛏᛟᚱᛁᚲᚺ ᚹᛟᛚᚨᛚᛒᛁᛗ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚹᛁᚲ ᚾᛁᚲᛟᛗᚢ ᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛉᚨᚱᚨᛉ ᚾᚨᛈᛁᛊᛉᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊᛗᛁ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᛗᛁ ᛁ ᛉᛖ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖ ᛈᛟᚹᛁᚾᚾᛁ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚢᚠᚨᚲ ᚹᛁᛖᚲ ᛟᛊᛉᚲᛉᛖᛞᛉᛖ ᚲᛁ ᛈᛖᚱᚷᚨᛗᛁᚾᚢ ᚢᚠᚨᛗ ᚲᛁ ᛊᚢᚾᚾᛁ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᚾᛁᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛉᚨᛚᛖᛉᛁ ᛟᛞᛖ ᛗᚾᛁᛖ ᛁ ᛏᛟ ᛃᛖᛊᛏ ᚾᚨᛃᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᛒᛖᛉᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᚾᚨ ᚲᛉᛖᛊᚲ ᚲᚨᛚᛖᛃ ᛏᛖᛃ ᛊᛁᛏᚢᚨᚲᛃᛁ
ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛉᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛟ ᚱᛟᛒᛁᛖ ᛏᛟ ᛉᚾᚨᚲᛉᛁ ᛗᚨᛗ ᛈᛖᚹᛁᛖᚾ ᛈᛚᚨᚾ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛈᚱᛉᛖᚲᛟᚾᚨᚾᛁ ᚲᛉᛁ ᛃᛖᛊᛏ ᛞᛟᛒᚱᛁ ᛒᛟ ᛟᛊᛏᚨᛏᚾᛟ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛚᚨᚾᛁ ᛗᚨᛃᚨ ᛏᛖᚾᛞᛖᚾᚲᛃᛖ ᛞᛟ ᚲᛟᚾᚲᛉᛖᚾᛟ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚾᛁᛖᛈᚱᛉᛁᛃᛖᛗᚾᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᚢᛊᛁᛊᛉ ᛊᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᚲ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛗᛁᛖᚱᛉᚨᛗ ᚾᛁᚷᛞᛉᛁᛖ ᛉᚾᛁᚲᚨᚲ ᚨᚾᛁ ᚱᛟᛒᛁᚲ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᚾᛟ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᛈᚱᛉᛁᚾᚨᛃᛗᚾᛁᛖᛃ ᛏᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛈᛟᛊᛏᚨᚱᚨᛗ ᚹᛁᛖᛗ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᛗᛁ ᛟᛞᛒᛁᛚᛟ ᚷᛞᛁᛒᛁ ᛗᛟᛉᚾᚨ ᛒᛁᛚᛟ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᚱᛉᚢᚲᛁᚲ ᛉᚨᚲᛚᛖᚲᛁᛖ ᛁ ᛗᛁᛖᚲ ᛊᚹᛁᛖᛏᛁ ᛊᛈᛟᚲᛟᛃ ᛞᚨᚹᚾᛟ ᛒᛁᛗ ᛏᛟ ᛉᚱᛟᛒᛁᛚ
ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛉᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛟ ᚱᛟᛒᛁᛖ ᛏᛟ ᛉᚾᚨᚲᛉᛁ ᛗᚨᛗ ᛈᛖᚹᛁᛖᚾ ᛈᛚᚨᚾ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛈᚱᛉᛖᚲᛟᚾᚨᚾᛁ ᚲᛉᛁ ᛃᛖᛊᛏ ᛞᛟᛒᚱᛁ ᛒᛟ ᛟᛊᛏᚨᛏᚾᛟ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛚᚨᚾᛁ ᛗᚨᛃᚨ ᛏᛖᚾᛞᛖᚾᚲᛃᛖ ᛞᛟ ᚲᛟᚾᚲᛉᛖᚾᛟ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚾᛁᛖᛈᚱᛉᛁᛃᛖᛗᚾᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᚢᛊᛁᛊᛉ ᛊᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᚲ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛗᛁᛖᚱᛉᚨᛗ ᚾᛁᚷᛞᛉᛁᛖ ᛉᚾᛁᚲᚨᚲ ᚨᚾᛁ ᚱᛟᛒᛁᚲ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᚾᛟ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᛈᚱᛉᛁᚾᚨᛃᛗᚾᛁᛖᛃ ᛏᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛈᛟᛊᛏᚨᚱᚨᛗ ᚹᛁᛖᛗ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᛗᛁ ᛟᛞᛒᛁᛚᛟ ᚷᛞᛁᛒᛁ ᛗᛟᛉᚾᚨ ᛒᛁᛚᛟ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᚱᛉᚢᚲᛁᚲ ᛉᚨᚲᛚᛖᚲᛁᛖ ᛁ ᛗᛁᛖᚲ ᛊᚹᛁᛖᛏᛁ ᛊᛈᛟᚲᛟᛃ ᛞᚨᚹᚾᛟ ᛒᛁᛗ ᛏᛟ ᛉᚱᛟᛒᛁᛚ
Wiem, że się martwisz i przepraszam, że cię w to wciągnąłem. Nie mogę ci teraz powiedzieć, bo wtedy musiałbym opowiedzieć ci również o rzeczach, których wolałbym nie mówić nikomu. I wiem, że zaraz napiszesz, że przecież jesteśmy przyjaciółmi i że przyjaciele powinni sobie ufać, więc oszczędzę ci pergaminu: ufam ci, Sunny. Bardzo. Tylko nie wszystko zależy ode mnie i to jest najbardziej beznadziejna część całej tej sytuacji.
Nie wiem, czy wiem, co robię. To znaczy, mam pewien plan, ale nie jestem przekonany, czy jest dobry, bo ostatnio moje plany mają tendencję do kończenia się bardzo nieprzyjemnie. Ale nie musisz się martwić, nie zamierzam nigdzie znikać ani robić niczego głupiego. No dobrze, niczego bardzo głupiego. Przynajmniej tak się postaram. Wiem, trochę mi odbiło. Gdyby można było po prostu rzucić zaklęcie i mieć święty spokój, dawno bym to zrobił.
Nie wiem, czy wiem, co robię. To znaczy, mam pewien plan, ale nie jestem przekonany, czy jest dobry, bo ostatnio moje plany mają tendencję do kończenia się bardzo nieprzyjemnie. Ale nie musisz się martwić, nie zamierzam nigdzie znikać ani robić niczego głupiego. No dobrze, niczego bardzo głupiego. Przynajmniej tak się postaram. Wiem, trochę mi odbiło. Gdyby można było po prostu rzucić zaklęcie i mieć święty spokój, dawno bym to zrobił.
ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚲᛁᛖ ᚷᛚᚢᛈᛏᚨᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛁ ᛏᛖᛊᚲᚾᛁᛖ ᛁ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛁᛗ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖᛗ ᛁ ᚹᚲᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᛞᛟᛒᚨ ᛗᛁ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛗᚢᛊᛟᛚᛖᛗ ᛊᛁᛖ ᛞᛟ ᛏᛖᚷᛟ ᛈᚱᛉᛁᛉᚾᚨᚲ ᚾᚨ ᛈᛖᚱᚷᚨᛗᛁᚾᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᛈᛟᛏᛖᛗ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚲᛟᛈᚾᚨᚲ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᚲᚺᚲᛟᛚᚨ
ᛈᛟᛉᚨ ᛏᛁᛗ ᛈᚱᚢᛖ ᛃᚨ ᚲᛁᛖ ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛗᛟᚹᛁᛊᛉ ᛉᛖ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛟᛗᛁᛊᛚᛁ ᛊᚨ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖ ᚨ ᛏᛟ ᛉᛞᚨᚱᛉᚨ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚲᛉᛖᛊᛏᛟ ᚹᛁᛖᚲ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚹᛁᛟᛒᚱᚨᛉᛁᚲ ᛃᚨᚲ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᛟᛒᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛉᛖ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛒᛖᛞᛖ ᛗᛟᚷᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᛃᚢᛉ ᛈᚱᛉᛖᛞ ᛏᛟᛒᚨ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚢᚲᚱᛁᚹᚨᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᚲᛁᛖ ᛏᚱᛉᛁᛗᚨᛚ ᚹ ᚾᛁᛖᚹᛁᛖᛞᛉᛁ
ᛃᚢᛉ ᚾᛁᛖ ᛊᛁᛖᛞᛉ ᚲᚨᛚᛁ ᚲᛉᚨᛊ ᚹ ᛒᛁᛒᛚᛟᛏᛖᚲᛖ ᛟᚲᛖᛃ ᛒᛟ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᛉᚨᚲᛉᚾᛁᛖᛊᛉ ᚲᛉᛁᛏᚨᚲ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛁᛖ ᛏᛖ ᚾᚢᛞᚾᛖ ᚲᛊᛟᛉᚲᛁ ᛁ ᛉᛟᛊᛏᚨᚾᛁᛖᛊᛉ ᛈᚱᛖᚠᛖᚲᛏᛖᛗ ᚨᛚᛒᛟ ᚲᛁᛗᛊ ᚱᛟᚹᚾᛁᛖ ᛊᛏᚱᚨᛊᛉᚾᛁᛗ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᚲᛉᚨᛊᚨᛗᛁ ᛈᛟᛃᛊᚲ ᚾᚨ ᛒᛚᛟᚾᛟ ᚨᛚᛒᛟ ᛉᛃᛖᛊᚲ ᚲᛟᛊ ᛊᛚᛟᛞᚲᛁᛖᚷᛟ ᛃᚨ ᛏᛖᛉ ᛊᛈᚱᛟᛒᚢᛃᛖ ᚾᛁᛖ ᛒᛁᚲ ᛏᚨᚲᛁᛗ ᛁᛞᛟᛏᚨ ᚹᛁᛞᛉᛁᛊᛉ ᛗᚨᛗᛁ ᛈᛚᚨᚾ
ᛈᛟᛉᚨ ᛏᛁᛗ ᛈᚱᚢᛖ ᛃᚨ ᚲᛁᛖ ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛗᛟᚹᛁᛊᛉ ᛉᛖ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛟᛗᛁᛊᛚᛁ ᛊᚨ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖ ᚨ ᛏᛟ ᛉᛞᚨᚱᛉᚨ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚲᛉᛖᛊᛏᛟ ᚹᛁᛖᚲ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚹᛁᛟᛒᚱᚨᛉᛁᚲ ᛃᚨᚲ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᛟᛒᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛉᛖ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛒᛖᛞᛖ ᛗᛟᚷᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᛃᚢᛉ ᛈᚱᛉᛖᛞ ᛏᛟᛒᚨ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚢᚲᚱᛁᚹᚨᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᚲᛁᛖ ᛏᚱᛉᛁᛗᚨᛚ ᚹ ᚾᛁᛖᚹᛁᛖᛞᛉᛁ
ᛃᚢᛉ ᚾᛁᛖ ᛊᛁᛖᛞᛉ ᚲᚨᛚᛁ ᚲᛉᚨᛊ ᚹ ᛒᛁᛒᛚᛟᛏᛖᚲᛖ ᛟᚲᛖᛃ ᛒᛟ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᛉᚨᚲᛉᚾᛁᛖᛊᛉ ᚲᛉᛁᛏᚨᚲ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛁᛖ ᛏᛖ ᚾᚢᛞᚾᛖ ᚲᛊᛟᛉᚲᛁ ᛁ ᛉᛟᛊᛏᚨᚾᛁᛖᛊᛉ ᛈᚱᛖᚠᛖᚲᛏᛖᛗ ᚨᛚᛒᛟ ᚲᛁᛗᛊ ᚱᛟᚹᚾᛁᛖ ᛊᛏᚱᚨᛊᛉᚾᛁᛗ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᚲᛉᚨᛊᚨᛗᛁ ᛈᛟᛃᛊᚲ ᚾᚨ ᛒᛚᛟᚾᛟ ᚨᛚᛒᛟ ᛉᛃᛖᛊᚲ ᚲᛟᛊ ᛊᛚᛟᛞᚲᛁᛖᚷᛟ ᛃᚨ ᛏᛖᛉ ᛊᛈᚱᛟᛒᚢᛃᛖ ᚾᛁᛖ ᛒᛁᚲ ᛏᚨᚲᛁᛗ ᛁᛞᛟᛏᚨ ᚹᛁᛞᛉᛁᛊᛉ ᛗᚨᛗᛁ ᛈᛚᚨᚾ
Lubię cię, głuptasie. Bardzo. I tęsknię. I jestem okropnym przyjacielem. I wcale nie podoba mi się, że musiałem się do tego przyznać na pergaminie, ale potem możesz mnie nawet kopnąć, jeśli bardzo będziesz chciała.
Poza tym PRUE, ja cię lubię nawet wtedy, kiedy mówisz, że moje pomysły są głupie, a to zdarza się bardzo często, więc chyba możesz sobie wyobrazić, jak bardzo. Przepraszam. Obiecuję, że kiedy będę mógł, nie będę już przed tobą niczego ukrywał. Nie będę cię trzymał w niewiedzy.
Już nie siedź cały czas w bibliotece, okej, bo jeszcze zaczniesz czytać wszystkie te nudne książki i zostaniesz prefektem albo kimś równie strasznym. Możesz czasami pójść na błonia. Albo zjeść coś słodkiego. Ja też spróbuję nie być takim idiotą. Widzisz? Mamy plan.
Poza tym PRUE, ja cię lubię nawet wtedy, kiedy mówisz, że moje pomysły są głupie, a to zdarza się bardzo często, więc chyba możesz sobie wyobrazić, jak bardzo. Przepraszam. Obiecuję, że kiedy będę mógł, nie będę już przed tobą niczego ukrywał. Nie będę cię trzymał w niewiedzy.
Już nie siedź cały czas w bibliotece, okej, bo jeszcze zaczniesz czytać wszystkie te nudne książki i zostaniesz prefektem albo kimś równie strasznym. Możesz czasami pójść na błonia. Albo zjeść coś słodkiego. Ja też spróbuję nie być takim idiotą. Widzisz? Mamy plan.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)