Erik zaczął całkiem nieźle. Ruda nie wtrącała mu się w to, co mówił, bo widać było, że znał się z antropologiem, od tego warto było więc zacząć całą wizytę w tym miejscu. Nie wątpiła w to, że będzie potrafił zachęcić go do rozmowy.
Heath zastanawiała się jak właściwie ludzie pracujący w tym miejscu odróżniają pory dnia. Czy czuli jakąś różnicę? Było tu ciemno, zimno, pusto i bardzo cicho. Miała wrażenie, że potrafiłaby wyłapać muchę fruwającą po drugiej stronie biura. Nie, żeby jej to przeszkadzało, w sumie ona pewnie nie wytrzymałaby długo w takim miejscu, potrzebowała bodźców, a tutaj praktycznie ich nie było. Martwi w końcu nie mieli w zwyczaju się odzywać, w przeciwieństwie do jej kolegów BUMowców.
Uśmiechnęła się, kiedy usłyszała swoje imię i kiwnęła głową. Zdecydowanie powinna latać po biurze na miotle, na pewno wtedy nie mogłaby narzekać na nudę. Zresztą gdyby mogła to w ogóle nie schodziłaby ze swojej miotły, szkoda, że nie zawsze mogła się na niej poruszać.
Temat bardzo gładko przeszedł na Moody. Ruda wsunęła wtedy ręce do kieszeni spodni, nadal się nie odzywała, aby nie przeszkadzać starszym kolegom w rozmowie. Dobrze sobie radzili bez niej. Najwyraźniej Longbottom całkiem nieźle rozpoczął tę konwersację, nie, żeby się spodziwała czegoś innego. Erik był świetnym mówcą, potrafił dogadać się z każdym.
- Jeśli wystosujemy podobną skargę to na pewno dopiszemy pańską opinię. - W końcu się odezwała. Nie wspomniała wprost, czy się tym zajmują, czy nie, bo nie chciała go przypadkiem okłamać, jednak warto było podkreślić to, że jego zdanie było ważne, że przejmowali się tym, co miał im do powiedzenia.
Słuchała bardzo uważnie tego, co mówił mężczyzna, widać było, że włożył naprawdę wiele pracy w sprawę głowy, że zależało mu na tym, aby zrobić to jak najbardziej dokładnie, profesjonalizm powinien być doceniony, prawda?
- Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek widziała coś takiego. Stworzył Pan gipsowy odlew? To niesamowite, widać, że jest Pan prawdziwym specjalistą w swoim fachu. Nigdy nie udało mi się zobaczyć czegoś podobnego, cięcie było takie precyzyjne? Nie do końca potrafię sobie to zwizualizować, a szkoda, pewnie nieczęsto zdarzają się takie przypadki, tak jak Pan mówił. Czy istnieje szansa, że mógłby Pan pokazać swoje dzieło? Nauka jak wiadomo jest bardzo ważna, chciałabym dołączyć do grona najlepiej wykształconych funkcjonariuszy, a coś takiego? Może się nigdy nie powtórzyć, szkoda byłoby stracić taką okazję. - Powiedziała bardzo niewinnie, zresztą naprawdę bardzo zależało jej na tym, aby zobaczyć co stworzył.
Akcja nieudana