• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [11/10/72] Dolina Ffestiniog

[11/10/72] Dolina Ffestiniog
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#5
03.11.2026, 22:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.11.2026, 23:40 przez Helloise Rowle.)  
Gdy kobieta i mężczyzna decydują się rozmnożyć więcej niż raz, mają potencjał stworzyć unikalne więzi, jakie nie powstałyby w żaden inny sposób niż tylko przez ich krew i konsekwentne chowanie dzieciątek latami obok siebie. Były takie rzadkie momenty, gdy do percepcji Helloise docierały niewyraźne cienie obiektywnego spojrzenia na Garetha: doświadczała wówczas refleksji o tym, jak by na jej brata spojrzał ktoś nieznajomy. Wrażenie było dziwaczne.
I najzupełniej zbędne, bo zwierzęce ekspresje były naturalną potrzebą człowieka. Każdego czasem nachodził zew i grzechem byłoby się mu opierać.
— Ciebie ojciec powinien był sprzedać mugolakom, jak jeszcze byłeś dzieckiem — mruknęła znad książek zniesmaczona czarownica, zaszczycając brata w kociej rui leniwym spojrzeniem wodnistych oczu. — Cóż to za pomysł? Nie oddałabym mugolakowi pod opiekę puffka, a co dopiero dzikiego kota. Niech cię Bogini broni przed takim okrucieństwem wobec zwierząt — oburzyła się. — Jeśli wyłapiesz te pantery, zachowaj je, na litość boską, dla siebie. Sprzedawanie biletów na widowisko uwłacza godności zwierzęcia. Wiesz, kto tak robi? — Dała bratu chwilę na zastanowienie się nad sobą, zanim niczym wyrok padła odpowiedź: — Mugolacki cyrk. Tak, Gary. Mugolacki cyrk robi ze lwów widowisko. Chcesz się zniżać do ich poziomu i robić z czarnej pantery swojego klauna dla zysku? To obrzydliwe.
Kobieta z namaszczeniem podniosła rzucone przez Garetha Kotowate i jęła kartkować zmaltretowaną książkę w poszukiwaniu rozdziału o panterach.
— Poza tym, musisz zacząć ciągnąć nawoływanie niżej. — Helloise położyła demonstracyjnie dłoń u szczytu swojego mostka i przeciągle zamiauczała, dodając do owego wycia koci bulgot z głębin gardła. Nie do końca wyszło. Podniosła palec wolnej ręki, nakazując bratu oczekiwanie. Spróbowała jeszcze raz, co wybrzmiało nieco czyściej, choć wciąż pokracznie. Żaden kot by się nie nabrał. — Mniej więcej tak.
Helloise wynalazła wreszcie poszukiwaną sekcję o panterach. Podczas gdy Gareth ciągnął krzesło, ona studiowała kształt uszek. Sięgnęła dyskretnie (a może wcale nie) po różdżkę, a gdy czarodziej zasiadł u jej boku, stuknęła go patyczkiem w tył głowy.

// tajemnicza niespodzianka transmutacyjna ◉◉○○○
Rzut N 1d100 - 75
Sukces!


Spomiędzy kęp rudej grzywy wyrosły piękne, czarne uszka, lekko zaokrąglone przy końcach. Czarna pantera, jak się patrzy.
Wiedźma zacisnęła wargi, tłumiąc złośliwy śmiech klujący się w głębi gardła. Mniej więcej tam, skąd Garethowi kazała wcześniej ciągnąć marcowe wabienie.
— Skrzaty, możecie odejść i zacząć przygotowywać wybieg — rzekła najzupełniej poważnie.
Stworki posłusznie czmychnęły, choć trudno powiedzieć, czy faktycznie udały się przygotowywać wybieg. Ciężkie drzwi biblioteki zamknęły się za nimi i rodzeństwo zostało samo sobie.

Lektura, która Helloise wpadła w ręce, okazała się szalenie ciekawa. Czarownica pożałowała, że nigdy wcześniej na nią nie natrafiła. W innych okolicznościach z miejsca by się rwała szukać tabeli z fazami księżyca, aby sprawdzić, czy daty w dzienniku oprócz zależności wobec zbiegów linii magicznych wykazują je może również względem cyklu lunarnego. Podniecenie związane z możliwością przestudiowania nieznanego sobie wcześniej badania zielarskiego niemalże przeważyło lęk o własne życie. Ten dziennik z pewnością zostanie z rodowej biblioteki wykradziony.
Z żalem przeszła do mniej ekscytującego obowiązku objaśnienia Garethowi istoty problemu.
— Matka nie mogła być wylewna, bo nie opowiadałam jej szczegółów — rzekła, wstając od stołu, aby swoim zwyczajem móc przebierać nogami w czasie mówienia. Trwanie w miejscu nie sprzyjało porządkowaniu myśli Helloise. — Jakiś czas temu coś się w mojej chacie w Dolinie osiedliło. Nie jest to duch. Coś innego. Obserwuje mnie, próbuje rytuałów, które mają mnie wypędzić. Przesuwa po domu rzeczy. Sam wiesz, że jestem tolerancyjna jak mogę, jeśli chodzi o dzikich lokatorów, ale to się zaczęło wymykać spod kontroli. Ten opis — wskazała palcem stronę z dziennika — dość dobrze podsumowuje, co też zaczęło się u mnie dziać. Zasięgnęłam rady wróżbitki. Z jej wizji wynika, że istnieje w Walii drzewo będące lokum jakiegoś złego bytu. Jeśli to zło z drzewa wypełzło i postanowiło zamieszkać ze mną, myślę, że powinno wrócić na swoje miejsce, zanim doprowadzi mnie do obłędu.
Helloise wydawała się sprawą intruza bardziej zirytowana niż przerażona, lecz nie było to dla niej nic nietypowego. Kiedy tylko mogła, wybierała wyrażanie się przez irytację czy złość zamiast uwłaczającego strachu, mimo że to właśnie on często czaił się w rzeczywistości u źródła.
— Myślenie ci zdecydowanie nie zaszkodzi. Szczególnie że nie wiemy, dokąd wywiało namiot tej czarownicy. Damy radę dostać się bez problemu do pozostałych dwóch miejsc, mam nadzieję?


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baba Jaga (617), Gareth Rowle (567), Helloise Rowle (1545)




Wiadomości w tym wątku
[11/10/72] Dolina Ffestiniog - przez Helloise Rowle - 17.10.2026, 21:07
RE: [11/10/72] Dolina Ffestiniog - przez Baba Jaga - 28.10.2026, 03:14
RE: [11/10/72] Dolina Ffestiniog - przez Gareth Rowle - 02.11.2026, 16:05
RE: [11/10/72] Dolina Ffestiniog - przez Baba Jaga - 03.11.2026, 01:08
RE: [11/10/72] Dolina Ffestiniog - przez Helloise Rowle - 03.11.2026, 22:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa