18 minut(y) temu ✶
Sarkazm którym ociekały wypowiedzi Sebastiana, nie przeszkadzał Urd wcale. Wręcz przeciwnie, była przyzwyczajona do jego nieco neurotycznego poczucia humoru, zdała sobie nawet sprawę z tego, że zdążyła za nim zatęsknić.
– Tak jest panie kolego, żadnego oddawania czci, zapamiętałam – Porównanie do Ydgrassila nie miało służyć duchowym uniesieniom, czy może raczej urojeniom Norgersim, ta o dziwo była całkiem twardo stąpającym po ziemi egzorcystą, a jej materializm i cynizm ratował ją niejednokrotnie w konfrontacjach z duchami, pragnącymi przeciągnąć potomkinię selki do swojego nierealnego punktu widzenia. Oczywiście, uważała, że drzewa nie należy lekceważyć, a tak zrozumiała poprzednią wypowiedź kapłana. Ciekawość w niej iskrzyła, jaśniała rozsypanymi cekinami profesjonalnej natury, raczej jednak nie zamierzała płakać, gdyby się jej nie udało dojść do Polany Ognisk "na czas", czyli przed usunięciem wspomnianej aberracji. Trochę już żyła na tym świecie i widziała różne gówna. Z niematerialnymi gównami całkiem nieźle sobie już radziła. Ale z drzewami?
Tymczasem praca wzywała, więc skupiła się na swoim zadaniu. Stłumiła parsknięcie śmiechem gdy wsłuchała się w wymianę zdań nieszczęśników, zdaje się turystów, którzy postanowili sprawdzić na własnej skórze jak bardzo las jest przeklęty. Czy teraz nie mogli go opuścić? Bardzo prawdopodobne.
Skinęła głową, a następnie uśmiechnęła się przyjaźnie do nieszczęsnej dziewczyny.
– Najgorszy z możliwych scenariuszy, w końcu może dobiec końca. Jesteśmy tu, żeby pomóc. Mogę zagwarantować spokojne przejście i wolność od bagien i wykrzywionych twarzy niechcianych współlokatorów tej puszczy. – wyciągnęła przed siebie otwarte pudełko – Może wydawać się dość ciasne, ale to tylko pozory wspomnień z materialnego świata. Jest specjalnie przygotowane, jak pokój hotelowy. Gwarantuje spokój i ciszę, do czasu Samhain, kiedy wszyscy połączą się w zaświacie i będąm ogli w końcu rozprostować wspomnienie własnych ramion. – W przeciwieństwie do minionej rozmowy, przemawiała teraz spokojnie, cicho, obniżając ton własnej wypowiedzi, nadając jej ciepła i miękkości, aksamitu, który jeszcze przed chwilą przypominał raczej skacowaną chrypkę, aniżeli uwodzicielski syreni śpiew prowadzący w sześć ścianek lokum tymczasowego. Odłożyła pudełko między siebie i ducha, po czym sięgnęła świeczkę i zapaliła, a wonny dym otoczył jej twarz i zatoczył krąg do zgubionej duszy. – Poprowadzę Cię tam, wystarczy, że zaufasz instynktowi i podążysz za moim głosem. – Zaufanie, najważniejsza kwestia w tej robocie. Kurewko trudna do osiągnięcia.
Egzorcyzm III, używam sprzętu Ministerialnego i swojego nieodpartego uroku Charyzma ◉◉◉◉○
– Tak jest panie kolego, żadnego oddawania czci, zapamiętałam – Porównanie do Ydgrassila nie miało służyć duchowym uniesieniom, czy może raczej urojeniom Norgersim, ta o dziwo była całkiem twardo stąpającym po ziemi egzorcystą, a jej materializm i cynizm ratował ją niejednokrotnie w konfrontacjach z duchami, pragnącymi przeciągnąć potomkinię selki do swojego nierealnego punktu widzenia. Oczywiście, uważała, że drzewa nie należy lekceważyć, a tak zrozumiała poprzednią wypowiedź kapłana. Ciekawość w niej iskrzyła, jaśniała rozsypanymi cekinami profesjonalnej natury, raczej jednak nie zamierzała płakać, gdyby się jej nie udało dojść do Polany Ognisk "na czas", czyli przed usunięciem wspomnianej aberracji. Trochę już żyła na tym świecie i widziała różne gówna. Z niematerialnymi gównami całkiem nieźle sobie już radziła. Ale z drzewami?
Tymczasem praca wzywała, więc skupiła się na swoim zadaniu. Stłumiła parsknięcie śmiechem gdy wsłuchała się w wymianę zdań nieszczęśników, zdaje się turystów, którzy postanowili sprawdzić na własnej skórze jak bardzo las jest przeklęty. Czy teraz nie mogli go opuścić? Bardzo prawdopodobne.
Skinęła głową, a następnie uśmiechnęła się przyjaźnie do nieszczęsnej dziewczyny.
– Najgorszy z możliwych scenariuszy, w końcu może dobiec końca. Jesteśmy tu, żeby pomóc. Mogę zagwarantować spokojne przejście i wolność od bagien i wykrzywionych twarzy niechcianych współlokatorów tej puszczy. – wyciągnęła przed siebie otwarte pudełko – Może wydawać się dość ciasne, ale to tylko pozory wspomnień z materialnego świata. Jest specjalnie przygotowane, jak pokój hotelowy. Gwarantuje spokój i ciszę, do czasu Samhain, kiedy wszyscy połączą się w zaświacie i będąm ogli w końcu rozprostować wspomnienie własnych ramion. – W przeciwieństwie do minionej rozmowy, przemawiała teraz spokojnie, cicho, obniżając ton własnej wypowiedzi, nadając jej ciepła i miękkości, aksamitu, który jeszcze przed chwilą przypominał raczej skacowaną chrypkę, aniżeli uwodzicielski syreni śpiew prowadzący w sześć ścianek lokum tymczasowego. Odłożyła pudełko między siebie i ducha, po czym sięgnęła świeczkę i zapaliła, a wonny dym otoczył jej twarz i zatoczył krąg do zgubionej duszy. – Poprowadzę Cię tam, wystarczy, że zaufasz instynktowi i podążysz za moim głosem. – Zaufanie, najważniejsza kwestia w tej robocie. Kurewko trudna do osiągnięcia.
Egzorcyzm III, używam sprzętu Ministerialnego i swojego nieodpartego uroku Charyzma ◉◉◉◉○
Rzut PO 1d100 - 36
Słaby sukces...
Słaby sukces...