Tristan doskonale wiedział, jak to jest stracić dom. Stracił rodzinny wraz z rodzicami. Może nie spłonął, ale stał się ruiną, zniszczony przez wysadzające zaklęcia. Pozostawiając po sobie tylko wspomnienia, krew i ból. Ciężko było pozbierać się po takich przeżyciach, zwłaszcza, że samemu przeżyło się tracąc głos. Druga sytuacja miała miejsce w spaloną noc, gdy stracił mieszkanie przez klątwę. Lecz teraz, miał powód do życia i walki. Ma kobietę, z którą może spędzić resztę życia. Zbudować razem z nią własny wymarzony dom.
O stracie jaka dotknęła Woody’ego, nie miał jeszcze pojęcia.Słysząc pochwałę, Tristan uśmiechnął się w podziękowaniu. Odpowiedź na pytanie, zapisywał na kartce notesu.
"Większość, tak. Pomaga mi Olivia i czasami posiłkujemy się podstawowymi zaklęciami."
Tutaj zrobił przerwę, słysząc od Tarpaulina oferowanie swojej pomocy. Druga para męskich rąk byłaby mu przydatna. Nie ukrywał tego w swoich oczach, gdy spojrzał na byłego przełożonego. Dopisał kolejne zdanie.
"Bardzo mi się przyda pomoc."
Po napisaniu, pokazał Woody’emu te dwa zdania, nie ukrywając wdzięczności, że oferowanie mu pomocy. Od razu zaakceptował pomoc samych mięśni, niż cokolwiek więcej. To mu wystarczało. Przybijaniem, sam się zajmie. Ale przyda się ktoś, to belkę przytrzyma, albo pomoże ciężkie rzeczy przenieść, przesunąć. Olivia by odpoczęła od takiej pracy.
Wzajemna pomoc przyjacielska. W tych czasach, było to każdemu potrzebne.
Słysząc kolejne pytanie, nawiązujące do rozłożonych gazet na stole, Tristan pierw spojrzał na nie, po czym na Woody’ego a następnie zapisał odpowiedź znów w swoim podręcznym notesie.
"Bardziej szukam dodatkowej pracy. Nie wiem, czy dostanę jakieś zlecenia poza Pańskim, które mam wykonać. Chyba bezpieczniej dla mnie będzie podjąć się czegoś w kręgach swojego pochodzenia."
Podsunął do przeczytania, dając do zrozumienia w treści, że nie chce ryzykować kolejnej pracy w magicznych częściach miasta. Tym samym zrezygnował z pracy w Księgarni Esy i Floresy. A wcześniej, odszedł przecież z Biura Aurorów.
Pytając w pisemnej treści o napój, sam Tristan był winny tego, że nie doprecyzował pytania. Być może dlatego, że obecność Woody’ego go tak ucieszyła, że o tym zapomniał. Choć, gdyby padło pytanie o coś mocnego, to zapewne by Ward poinformował, że nic takiego nie mają. Ale oczywiście, chodziło mu bardziej o kawę czy herbatę.
Padło więc na czarną kawę. Ward skinął głową w zrozumieniu, skierował się do czajnika, gdzie nastawił wodę i przygotował kubek, wsypując do niego kawy. Czekając na zagotowanie wody w czajniku, spojrzał na gościa, który wyjął właśnie materiał, potrzebny do wykonania kolczyków. Perły w pudełku. Podszedł, aby przyjrzeć im się bliżej. Fakt, nie były prawdziwe, ale wystarczająco piękne, aby zrobić z nich to, o co proszono. Kiwał głową, że jest okej. Oczywiście przyjrzał im się, jeżeli Tarpaulin na to pozwolił. A odkładając, zapisał w notesie swoje pytania.
"Z tych pereł mam zrobić kolczyki? Zawieszka ma być złota czy srebrna?"
Dopytał, aby mieć też pewność, jaki metal preferuje żona Tarpaulina. Czy nie ma na któryś ze surowców uczulenia.