21.03.2023, 21:33 ✶
Faktycznie ten dzień był ważny z wielu powodów. Każdy z nich zasługiwał na porządne przygotowanie swej aparycji. Spędził dobre czterdzieści pięć minut na wyczesywaniu językiem swej sierści i kolejne dwadzieścia na czynnościach stricte higienicznych. Pielęgnował się rzecz jasna na samym środku dywanu i nie widział nic dziwnego z tym, że Nora musiała go wymijać gdy się kręciła po mieszkaniu.
- Czyż w całym tym przygotowaniu nie chodzi właśnie o to, aby ją obudzić? Więc czemu musimy być cicho?- zapytał z przekąsem ale taktownie nie podnosił głosu. Był specem od bezszelestnego przemieszczania się więc hałas mogła stworzyć tutaj jedynie Nora. Przyniósł ze swojego legowiska bardzo malutkie puzderko (przez piętnaście minut męczył Danielle aby starannie spakowała upominek) zawiązane czerwoną wstążką. Wskoczył na stół i zajął miejsce obok tortu ale zanim mu się przyjrzał jego zmysły namierzyły wstążkę. To budziło w nim mord… nim się obejrzał to trzymał cienką wstążkę między kłami i gryzł ją, przytrzymywał pazurami i prostował aby zęby mogły ją przedziurawić. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że wczorajszego poranka Danielle zmieniała wstążkę całe siedem razy. Nie potrafił się powstrzymać, mordował materiał po dwóch minutach opierania się pokusie. Dzisiejszy raz nie był wyjątkiem… Salem nie należał do osób czegokolwiek sobie odmawiających. Poczuł na sobie wzrok Nory.
- No co?- i bez mrugnięcia powieką kontynuował rytuał mordu. Nie żałował.
- Czyż w całym tym przygotowaniu nie chodzi właśnie o to, aby ją obudzić? Więc czemu musimy być cicho?- zapytał z przekąsem ale taktownie nie podnosił głosu. Był specem od bezszelestnego przemieszczania się więc hałas mogła stworzyć tutaj jedynie Nora. Przyniósł ze swojego legowiska bardzo malutkie puzderko (przez piętnaście minut męczył Danielle aby starannie spakowała upominek) zawiązane czerwoną wstążką. Wskoczył na stół i zajął miejsce obok tortu ale zanim mu się przyjrzał jego zmysły namierzyły wstążkę. To budziło w nim mord… nim się obejrzał to trzymał cienką wstążkę między kłami i gryzł ją, przytrzymywał pazurami i prostował aby zęby mogły ją przedziurawić. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że wczorajszego poranka Danielle zmieniała wstążkę całe siedem razy. Nie potrafił się powstrzymać, mordował materiał po dwóch minutach opierania się pokusie. Dzisiejszy raz nie był wyjątkiem… Salem nie należał do osób czegokolwiek sobie odmawiających. Poczuł na sobie wzrok Nory.
- No co?- i bez mrugnięcia powieką kontynuował rytuał mordu. Nie żałował.