Zespół niezręczności nie pozwalał mi wpatrywać się w oblicza nieznanych mi ludzi, lecz zawsze zerkałam na trochę, by chociaż wiedzieć, z kim rozmawiam. Spotkana dziewczyna musiała być w zbliżonym do mnie wieku, na szczęście kultura językowa Wielkiej Brytanii nie wyda mnie na biczowanie po zwróceniu się na "ty". Twarz czarownicy wiele razy widziałam w odbiciu w lustrze. Te same zaczerwienione oczy, policzki zroszone łzą. Cóż mogło się jej przydarzyć? Złe samopoczucie nie doprowadza człowieka do takiego stanu.
— Może herbatki? Kapłanki na pewno jeszcze trochę mają... A może jesteś głodna? Może poszukać medyka?
Zazwyczaj na takich imprezach był punkt opieki medycznej. A tutaj... Chyba muszę się bardziej rozejrzeć. Jeśli nie, poszukam jednego z widzianych wcześniej policjantów...
A może powinnam odwrócić uwagę dziewczyny od jej problemu?
— Jaki ładny wianek! Sama robiłaś? — spytałam kompletnie nie świadoma tego, że dolewam oliwy do ognia.