21.03.2023, 23:03 ✶
Patrick zamrugał. Czuł jak resztki amortencji znikają z jego organizmu. Zmarszczył brwi, wyraźnie skonsternowany. Ale nie tym jak się zachował wobec Florence. Na dobrą sprawę był raczej wdzięczny, że zachował się tak akurat wobec niej, a nie napastował jakąś przypadkową kobietę. Uśmiechnął się z wyraźnym zakłopotaniem.
- Eee – zaczął mało elokwentnie. – Nie wierzę, że oświadczyłem się pierścionkiem za sykla. Takim z automatu. – Posłał jej spojrzenie, które może i miało być przyjazne, ale przy okazji było naszpikowane zażenowaniem. - Swoją drogą ten twój i tak jest wspaniały. Bardzo ci te motylki pasują.
Odwrócił głowę by popatrzeć na bawiących się. Myśl, że już całkiem niedługo spokój tych ludzi zostanie zakłócony, nieprzyjemnie drażnił jego zmysły. Jakaś część Stewarda najchętniej zgasiłaby ognisko a potem, wykorzystując zaklęcie rozbrzmiewające, kazałaby się wszystkim wynosić. Niech uciekają. Niech biegną bawić się gdzieś indziej. W jakieś lepsze, bezpieczniejsze miejsce.
- Przypadkiem dostałem herbatę z amortencją – wyjaśnił, zdając sobie sprawę, że Florence już o tym wiedziała. Nie była idiotką. – Strasznie to było nieodpowiedzialne z mojej strony, co?
- Eee – zaczął mało elokwentnie. – Nie wierzę, że oświadczyłem się pierścionkiem za sykla. Takim z automatu. – Posłał jej spojrzenie, które może i miało być przyjazne, ale przy okazji było naszpikowane zażenowaniem. - Swoją drogą ten twój i tak jest wspaniały. Bardzo ci te motylki pasują.
Odwrócił głowę by popatrzeć na bawiących się. Myśl, że już całkiem niedługo spokój tych ludzi zostanie zakłócony, nieprzyjemnie drażnił jego zmysły. Jakaś część Stewarda najchętniej zgasiłaby ognisko a potem, wykorzystując zaklęcie rozbrzmiewające, kazałaby się wszystkim wynosić. Niech uciekają. Niech biegną bawić się gdzieś indziej. W jakieś lepsze, bezpieczniejsze miejsce.
- Przypadkiem dostałem herbatę z amortencją – wyjaśnił, zdając sobie sprawę, że Florence już o tym wiedziała. Nie była idiotką. – Strasznie to było nieodpowiedzialne z mojej strony, co?