22.03.2023, 05:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2023, 05:13 przez Atreus Bulstrode.)
- No, kto by pomyślał - odparł z lekkim rozbawieniem, chociaż do konkretnie miał na myśli, ciężko było powiedzieć. Pewnie w innych okolicznościach można było to odebrać jako subtelny przytyk, w tej chwili jednak, kiedy magia Beltane wciąż szumiała w uszach, te słowa zabrzmiał zwyczajnie miło. Uległ też jej dotykowi, podążając za nią bez jakichkolwiek protestów, z ufnością wręcz podążając w tłum kręcący się przy ognisku. Nie zdziwił się nawet zbytnio, kiedy poczuł jej palce ponownie na czole, kiedy niby to poprawiała wianek, ale ciężko było przeoczyć ciepło wosku na skórze. Ludzie jednak lubili różne rzeczy, nie kwestionował więc jej upodobań, ani specyficzności tych gestów. Tak, magia święta faktycznie chyba usypiała czujność. Powoli jednak ta przyjemna mgiełka rozwiewała się. Z każdym kolejnym krokiem wracała trzeźwość, nawet jeśli podtrzymanie dobrego humoru wcale nie było takim ciężkim zadaniem. Im dalej szli, tym Atreus coraz bardziej myślał o tym, że przecież mogli pozwolić sobie na jeszcze chwilę bumelanctwa. Świeto nigdzie nie ucieknie. Tak samo jak i obowiązki.
- Napiłbym się czegoś - stwierdził wymownie, niedyskretnie sugerując, by zmienili nieco trasę i skierowali się stoiska z napojami. - W sumie też... pamiętasz jak napomknąłem o widmowidzu? - pozwolił sobie na krótką pauzę, podczas której przyjrzał jej się kontrolnie. - Pomyślałem sobie w sumie, że jeśli już wylosowałem co wylosowałem u tego przeklętego goblina, to fajnie by było móc z tego skorzystać - wzruszył ramionami. - Nie obrazisz się, jeśli po święcie wyślę do ciebie sowę z paczką? - zapytał jeszcze, uśmiechając się do niej lekko, z pewną nadzieją kryjącą się w tym drobnym geście. Kiedy dotarli do stoiska, zamówił herbatę.
!herbata z prądem
- Napiłbym się czegoś - stwierdził wymownie, niedyskretnie sugerując, by zmienili nieco trasę i skierowali się stoiska z napojami. - W sumie też... pamiętasz jak napomknąłem o widmowidzu? - pozwolił sobie na krótką pauzę, podczas której przyjrzał jej się kontrolnie. - Pomyślałem sobie w sumie, że jeśli już wylosowałem co wylosowałem u tego przeklętego goblina, to fajnie by było móc z tego skorzystać - wzruszył ramionami. - Nie obrazisz się, jeśli po święcie wyślę do ciebie sowę z paczką? - zapytał jeszcze, uśmiechając się do niej lekko, z pewną nadzieją kryjącą się w tym drobnym geście. Kiedy dotarli do stoiska, zamówił herbatę.
!herbata z prądem