— Oh, tak, będę wyczekiwał... — Wyrwany na moment ze swoich myśli, spojrzał ma Daisy z wiankiem. Wraz z pierścionkowymi motylkami prezentowała się prześlicznie. Z opóźnieniem dostrzegł wyciągniętą rękę. Krótki uścisk. Nie był przyzwyczajony do tego typu gestów, szczególnie z kobietami. Dłoń Daisy była tak inna od innych znanych mu kobiet.
— Również dziękuję — rzucił nieśmiało i skłonił się w odpowiedzi na jej dygnięcie.
A potem poszła. Odprowadzał ją wzrokiem, znów zanurzony częściowo we własnych myślach. Gdy zniknęła z pola widzenia, spojrzał na pal. Może powinien spróbować swoich sił? I tak nikt go tu nie zna. Cóż, oprócz kuzynostwa. Ale jakie miał szanse? Rąk używał głównie do trzymania pióra. Pierwsze lepsze dziecko wspięłoby się wyżej, niż on. Nastrój opadł jak słońce za horyzontem.
Wsadziwszy ręce do kieszeni, ruszył na spacer po obrzeżach lasu.
[opuszczam lokację]