Figg wpatrywała się w kota. Gotowa usłyszeć, co ma jej do powiedzenia. Wiedziała, że mogą to być różne wieści, w końcu Salem był dosyć ważnym osobnikiem w jej życiu i ingerował w nie, chociaż nikt go o to nie prosił. Nawet w te sprawy, które nie powinny go obchodzić, chociażby odnalezienie ojca Mabel. To on podjudził Brennę, żeby zainteresowała się tematem, a Norka zdawała sobie z tego sprawę, nie wyciągnęła jeszcze wobec niego żadnych konsekwencji i pewnie tego nie zrobi, choć trochę ją to zabolało, że się w to wmieszał.
- Lżejszą lepiej zostawić na potem, w sensie, nie wiem, zawsze wolę zacząć od tych gorszych. - Było ich ostatnio dosyć sporo, więc pewnie nic ją już nie powinno zdziwić.
- Rozmawiałeś z Saurielem, widziałam że się trochę nie polubiliście. - Chodziło jej tutaj o reakcję kota na Sauriela, gdy siedzieli razem z Fergusem i dyskutowali. Miała się dopytać Salema o co chodziło, jednak jeszcze tego nie zrobiła - nie miała czasu.
Dostrzegła reakcję kota, która ją zdziwiła. Zesztywniał, a przecież zaczęła go smyrać za uszkiem, coś było nie tak.
- Sauriel zawsze taki był, nie wszyscy go akceptują, ale mogę Cię zapewnić, że naprawdę jest w porządku. - Norka znała go już długo, naprawdę mu ufała, no i nie miał nic przeciwko temu, żeby grywać w klubokawiarni, co tylko przyciągnęło nowych klientów. Idealnie się składało.
Gdy wypowiedział kolejne słowa otworzyła usta ze zdziwienia i zmrużyła oczy, spoglądała na kota, nie do końca wiedząc, co ma powiedzieć. - Powiedział to Tobie? - Chyba powinien jej, a nie Salemowi, Salem był tu tylko dodatkiem. Figg się trochę zirytowała, szkoda jej było, że straciła pracownika, ale zważając na to, że się też lubili trochę była zdziwiona. Odszedł bez słowa, dlaczego? Coś musiało być nie tak. - Jacy znowu, jak on? Salem, czemu Ty mi życie układasz, wiesz przecież, że był ogromną atrakcją i wiele osób przychodziło tutaj dla niego, czy maczałeś w tym swoje łapy? - Miała wrażenie, że tak.