23.03.2023, 20:28 ✶
Widok zbliżającego się do niego wściekłego Louvaina okazał się dla niego zaskoczeniem. Jeszcze go tutaj brakowało. Wyzwiska, krzyki i przemoc... Lestrange już nie pierwszy raz pokazał, że nie powinien przebywać w towarzystwie ludzi na poziomie. Spostrzegł zbierających się wokół nich gapiów, szukających taniej sensacji. Westchnął z dezaprobatą dostrzegając błysk flesza. Będzie musiał rozważyć odzyskanie tego materiału, bo choć sam nie zamierzał wdawać się w bójkę i kolejny upadek swojego rywala byłby niezwykle satysfakcjonujący, tak sam mógł zostać przedstawiony w niekorzystnym świetle. Nawet, jeśli udało mu się uniknąć złamania nosa czy podbitego oka.
— Ten czarodziej nagle rzucił się na mnie z krzykiem i pięściami, jak jakiś furiat. Sam na niego nie podniosłem nawet ręki, proszę pani — Zwrócił się do stojącej przy nich Brygadzistki, przedstawiając wersję zgodną z prawdą. Bo sam nie zaangażował się w tę bójkę i było ku temu naprawdę wiele powodów, począwszy od dbania o własną reputację i skończeniu na zdrowotnych i tym, że dłonie to narzędzie jego pracy.
— Nic takiego? Zostałem zaatakowany — Zwracając się do funkcjonariuszki, pokazał, że nie traktuje tego jako małe nieporozumienie i oczekuje od kobiety zrobienia czegoś więcej, niż upomnienia tego furiata. A już na pewno teraz nie oczekiwał, że Brygadzistka będzie chciała odejść i ostatecznie to zrobiła, a wraz z nią jakże satysfakcjonująca wizja zatrzymania Louvaina. Cynthia starała się odzyskać kliszę, na której uchwycono kompromitującego się Lestrange'a. Pozostawało pytanie, co z nią zrobi.
Pojawienie się Szeptuchy nie uszło uwadze Philipa, która ostatecznie podeszła i do niego. Wystrzegaj się różowej papeterii? To nie brzmiało, jak coś co można było potraktować poważnie. Sam nie korzystał z tej papeterii, więc jeśli kiedyś się to ziści to może otrzyma list napisany na pergaminie w takim kolorze.
— Ten czarodziej nagle rzucił się na mnie z krzykiem i pięściami, jak jakiś furiat. Sam na niego nie podniosłem nawet ręki, proszę pani — Zwrócił się do stojącej przy nich Brygadzistki, przedstawiając wersję zgodną z prawdą. Bo sam nie zaangażował się w tę bójkę i było ku temu naprawdę wiele powodów, począwszy od dbania o własną reputację i skończeniu na zdrowotnych i tym, że dłonie to narzędzie jego pracy.
— Nic takiego? Zostałem zaatakowany — Zwracając się do funkcjonariuszki, pokazał, że nie traktuje tego jako małe nieporozumienie i oczekuje od kobiety zrobienia czegoś więcej, niż upomnienia tego furiata. A już na pewno teraz nie oczekiwał, że Brygadzistka będzie chciała odejść i ostatecznie to zrobiła, a wraz z nią jakże satysfakcjonująca wizja zatrzymania Louvaina. Cynthia starała się odzyskać kliszę, na której uchwycono kompromitującego się Lestrange'a. Pozostawało pytanie, co z nią zrobi.
Pojawienie się Szeptuchy nie uszło uwadze Philipa, która ostatecznie podeszła i do niego. Wystrzegaj się różowej papeterii? To nie brzmiało, jak coś co można było potraktować poważnie. Sam nie korzystał z tej papeterii, więc jeśli kiedyś się to ziści to może otrzyma list napisany na pergaminie w takim kolorze.