23.03.2023, 02:45 ✶
Patrick posłał Florence ciepły uśmiech. Kiwnął głową. Prowadząc ją w miejsce, gdzie były tańce, nie myślał o zbliżającym się ataku Lorda Voldemorta. Myślał o tym, że prowadził obok siebie kobietę, z którą naprawdę chciał zatańczyć. Przyjaciółkę, która nie tylko była błyskotliwa i mądra, ale też śliczna a on życzył jej w życiu wszystkiego co najlepsze. I jeśli teraz, choć jeszcze przez chwilę mógł odwlec w czasie to, co nieuniknione, to chciał to zrobić.
Pojawienie się szeptuchy sprawiło, że musieli wrócić do rzeczywistości. Odprowadził wieszczkę wzrokiem, marszcząc przy tym czoło. Magiczny moment minął i tak przeciągany przez niego zbyt długo. Tym razem to on zdecydował się, by odprowadzić Florence na bok.
- Ona chyba chciała powiedzieć, że już najwyższy czas byś ruszyła do sadu Longbottomów – zauważył cicho. Nie chciał by jego słowa zabrzmiały jak wymuszone pożegnanie, ale trochę takiego nabrały charakteru.
Beltane ciągle trwało, ale lada moment jego trwanie miało zostać przerwane przez atak śmierciożerców i Lorda Voldemorta. A patrząc na twarz Florence, Patrick pomyślał, że nie darowałby sobie, gdyby przebywała w pobliżu podczas, gdy to się wydarzy.
Pojawienie się szeptuchy sprawiło, że musieli wrócić do rzeczywistości. Odprowadził wieszczkę wzrokiem, marszcząc przy tym czoło. Magiczny moment minął i tak przeciągany przez niego zbyt długo. Tym razem to on zdecydował się, by odprowadzić Florence na bok.
- Ona chyba chciała powiedzieć, że już najwyższy czas byś ruszyła do sadu Longbottomów – zauważył cicho. Nie chciał by jego słowa zabrzmiały jak wymuszone pożegnanie, ale trochę takiego nabrały charakteru.
Beltane ciągle trwało, ale lada moment jego trwanie miało zostać przerwane przez atak śmierciożerców i Lorda Voldemorta. A patrząc na twarz Florence, Patrick pomyślał, że nie darowałby sobie, gdyby przebywała w pobliżu podczas, gdy to się wydarzy.