23.03.2023, 02:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2023, 02:54 przez Florence Bulstrode.)
Pojawienie się Szeptuchy przegnało wszelką chęć do zabawy równie skutecznie, co pojawienie Florence w sali stażystów odbierało ich dobry nastrój. Bulstrode najeżyła się, gdy kobieta do nich podeszła, zdecydowana, że tym razem jeśli usłyszy coś dziwnego, to pójdzie za tą wieszczką i wybije jej z głowy psucie zabawy zwykłym ludziom oraz wyjaśni dobitnie, dlaczego wygłaszanie wróżb osobom, które sobie tego nie życzą, nie jest uprzejme. Tym razem jednak...
- Hm - mruknęła z zastanowieniem Bulstrode, trochę skonsternowana. - Ostatnim razem wydawała mi się trochę straszna, a teraz... Właściwie to sama nie wiem, jak to określić.
Może chodziło o to, że tym razem znacznie łatwiej było jej zignorować słowa Szeptuchy. I nawet przyćmiły te wypowiedziane ostatnio, które tak długo dźwięczały w głowie uzdrowicielki.
Czym ja ciebie chcę zaskoczyć?
- Tak - zgodziła się z nim tylko, z pewnym smutkiem, puszczając jego dłoń. – Do zobaczenia – powiedziała. Oby było to zaklęcie, a nie klątwa.
A potem obróciła się i odeszła w stronę ścieżki, prowadzącej do Doliny, by zniknąć z Polany jeszcze nim niebo zabarwiło się na granatowo. Modląc się do Matki o bezpieczeństwo braci, Patricka, wszystkich bawiących: o to, by znaki, które widzieli wróżbici kłamali, a jej własny sen z dnia Ostary pozostał tylko snem.
- Hm - mruknęła z zastanowieniem Bulstrode, trochę skonsternowana. - Ostatnim razem wydawała mi się trochę straszna, a teraz... Właściwie to sama nie wiem, jak to określić.
Może chodziło o to, że tym razem znacznie łatwiej było jej zignorować słowa Szeptuchy. I nawet przyćmiły te wypowiedziane ostatnio, które tak długo dźwięczały w głowie uzdrowicielki.
Czym ja ciebie chcę zaskoczyć?
- Tak - zgodziła się z nim tylko, z pewnym smutkiem, puszczając jego dłoń. – Do zobaczenia – powiedziała. Oby było to zaklęcie, a nie klątwa.
A potem obróciła się i odeszła w stronę ścieżki, prowadzącej do Doliny, by zniknąć z Polany jeszcze nim niebo zabarwiło się na granatowo. Modląc się do Matki o bezpieczeństwo braci, Patricka, wszystkich bawiących: o to, by znaki, które widzieli wróżbici kłamali, a jej własny sen z dnia Ostary pozostał tylko snem.
Postać opuszcza sesję