23.03.2023, 20:50 ✶
— Może powinna pani udać się do uzdrowiciela? — Powodem, dla którego to zaproponował było, że ta czarownica była w jego oczach była chuchrem. O nieszczęście nietrudno. Naprawdę powinien był odmówić, zasugerować tej kobiecie poszukanie towarzystwa kogoś odpowiedniego dla niej. Tak jak Avelinie to sugerował. A jednak... teraz trudno było mu odmówić stojącej przed nim kobiecie i ostatecznie wypełni złożoną nieznajomej obietnicę, gdyż na na następne Beltane będzie dopiero za rok.
— Tak. Zobowiązałem się do tego, że spróbuję wspiąć się na ten słup, pomimo, że wyszedłem z wprawy — Odparł zgodnie ze swoimi wcześniejszymi słowami. Obiecywał, że przynajmniej spróbuje. W jakimś stopniu zdążył pożałować składania i takich obietnic, bo wdrapanie się na ten słup było zbyt trudne dla niego i nie domagał, ale resztkami sił dopiął swego i zjechał na dół, ciesząc się z obecności stałego gruntu pod nogami. Pomimo odczuwanego zmęczenia poczuł nagły przypływ euforii. Nie był jedyny, gdyż ta czarownica zarzuciła mu się na szyję i delikatnie go pocałowała. Trudno było mu określić, czy powinno być to niespodziewane czy jednak powinien był to przewidzieć.
— Jestem Trevor — Przedstawił się samym imieniem, gdy się nieznacznie odsunęła od niego. Powrócił do niej spojrzeniem, nakrywając dłońmi gorące, zaróżowione policzki dopiero co poznanej kobiety i całując ją. Poprosił ją też do tańca, po którym pozwolił się powieść w stronę zarośli, oddając się pod rozłożystym dębem miłosnemu uniesieniu ze słodką Imogen. Na myślenie o konsekwencjach tego czynu przyjdzie jeszcze czas. Nie powinien też znikać bez dania znać Avelinie, jednak dał się za bardzo ponieść magii tego święta i też nie chciał jej przeszkadzać skoro już poznała na pierwszy rzut oka sympatycznego młodzieńca. Porozmawiają przy następnym spotkaniu.
— Tak. Zobowiązałem się do tego, że spróbuję wspiąć się na ten słup, pomimo, że wyszedłem z wprawy — Odparł zgodnie ze swoimi wcześniejszymi słowami. Obiecywał, że przynajmniej spróbuje. W jakimś stopniu zdążył pożałować składania i takich obietnic, bo wdrapanie się na ten słup było zbyt trudne dla niego i nie domagał, ale resztkami sił dopiął swego i zjechał na dół, ciesząc się z obecności stałego gruntu pod nogami. Pomimo odczuwanego zmęczenia poczuł nagły przypływ euforii. Nie był jedyny, gdyż ta czarownica zarzuciła mu się na szyję i delikatnie go pocałowała. Trudno było mu określić, czy powinno być to niespodziewane czy jednak powinien był to przewidzieć.
— Jestem Trevor — Przedstawił się samym imieniem, gdy się nieznacznie odsunęła od niego. Powrócił do niej spojrzeniem, nakrywając dłońmi gorące, zaróżowione policzki dopiero co poznanej kobiety i całując ją. Poprosił ją też do tańca, po którym pozwolił się powieść w stronę zarośli, oddając się pod rozłożystym dębem miłosnemu uniesieniu ze słodką Imogen. Na myślenie o konsekwencjach tego czynu przyjdzie jeszcze czas. Nie powinien też znikać bez dania znać Avelinie, jednak dał się za bardzo ponieść magii tego święta i też nie chciał jej przeszkadzać skoro już poznała na pierwszy rzut oka sympatycznego młodzieńca. Porozmawiają przy następnym spotkaniu.
Postać opuszcza sesję