— Z Polski. To w środkowej Europie — wyjaśniłam na wszelki wypadek. Spotkałam się już z tym, że nie wszyscy obeznani są w podstawowej geografii kontynentu. Dziwne, ale brak jednolitej edukacji w świecie czarodziejów takie ma skutki.
Czyli jednak wianek. Podarowała go komuś i została odrzucona. Z jednej strony było mi strasznie głupio, sama pociągnęłam ten temat i w ogóle... Ale przynajmniej dotarłam do sedna sprawy. Może ta dziewczyna jest z tych, którym lepiej się robi po pogadaniu o swoich cierpieniach.
Jej łamiący się głos przetransportował dogłębny smutek i do mojego serca. Cóż za okrutnik mógł odrzucić ten śliczny wianek! W emocjonalnym odruchu objęłam dziewczynę starając się samej nie rozpłakać.
— Odrzucanie wianków powinno być totalnie nielegalne! — rzuciłam również łamiącym się głosem. — Poza tym... Wspomniałaś, że jak się daje komuś wianek, to ta osoba powinna się wspiąć na pal? Naprawdę słabo się przygotowałam do Beltane, prawie nic nie wiem o tych wszystkich zwyczajach.
Zauważyłam też, że prądowa herbata przestała działać, jak dobrze! Inaczej skazałabym nas obie na tortury. Puściłam dziewczynę i otarłam rękawem nos, bo robił się wilgotny. Żadne fluidy nie będą mi niszczyć malunku na twarzy! I wtedy wpadłam na pomysł.
— Hej, a może ja bym mogła się wspiąć dla ciebie? No wiem, że to nie to samo, bo się domyślam kontekstu, ale może chciałabyś żeby jednak twój wianek się tam dostał? Bo ładny jest, naprawę...
Splotłam ręce za siebie i kopałam stopą w ziemi czując niezręczność sytuacji, ale też nadzieję. Może jednak uda mi się poprawić jej humor chociaż troszkę.