23.03.2023, 11:09 ✶
— Ha, patrz, cieniasy się wspinają! — krzyknął Jonathan, gdy pal znalazł się w zasięgu jego wzroku. — Ja nie mogę, co jest trudnego w takim wspinaniu się? Nawet tobie by to wyszło.
Klepnał Ger w ramię.
— Wiesz, czego mi tu brakuje? Jakiejś szamy. Herbatki i pączusie są, ale ja bym se taką kiełbachę wcisnął. Chodź, ognisko zrobimy, może i kiełbasa się w trakcie znajdzie. — Rozejrzał się. — O, kwiatki na rozpałkę.
Zgarnął garść kwiatów o dłuższych łodyżkach.
— Ger, znajdź drewno, ja przygotuję miejsce.
Podszedł do jakiegoś odosobnionego miejsca i nogą zaczął rozkopywać trawę by zrobić puste poletko ziemi. Chociaż był sobą, to jednak nie chciał spalić całego festynu.