Po herbacie z amortencją, którą wypiła wcześniej na całe szczęście pozostał jej już tylko malinowy posmak w ustach. Zeszło to z niej gdzieś po drodze, nie widziała jednak nic dziwnego w tym, że nadal szła z Jo pod rękę. Był od zawsze jej towarzyszem podczas takich wydarzeń.
Szukała wzrokiem Thomasa, miała mu upleść wianek z tym fioletowym irysem, którego miała za uchem, jednak nie zauważyła go w tłumie.
Spojrzała w stronę pali, nie wszystkim udawało się na nie wspiąć, ciekawe, czy było to takie trudne? Chętnie by to sprawdziła. Wpadł jej do głowy pewien pomysł.
- Jo, co Ty na to, żebym im pokazała, jak się to robi? - Wydawało jej się to być całkiem łatwe zadanie. Kątem oka dostrzegła Eden z mężem, nie powiodło im się chyba zbytnio, zaśmiała się pod nosem widząc, że jej koleżanka sobie nie poradziła.
- Też bym zjadła kiełbaskę, ale to może później, zrobisz wianek? Ja jestem słaba w kwiatki. - Rzekła do przyjaciela. Miała zamiar pokazać, że umie się wspiąć na pal, liczyła na to, że Jo podłapie ten pomysł.