- Tak zrobię, tylko potrzebuję wianka. - Odparła z entuzjazmem. Wiedziała, że Gio i Jo zazwyczaj nie mieli problemu z tym, żeby spełniać jej prośby, nie spodziewała się, że tym razem będzie inaczej.
Podeszła z przyjacielem do stoiska, kiedy wybierał kwiat. W sumie całkiem rozsądne podejście - wybrał te z najdłuższymi łodyżkami, jakos powinno mu się coś z tego stworzyć. Nie musiało to być idealne dzieło. Byleby się tylko w miarę trzymało.
Nie chciała przecież zgubić tego wianka podczas wspinaczki. Miała zamiar pokazać jak to się robi. Liczyła na to, że to zadanie jest takie proste, jak jej się wydaje. Oby się nie przeliczyła.
Obserwowała mężczyznę, gdy splatał kwiatki, szło mu to całkiem sprawnie - Jo posiadał różne umiejętności i ciągle potrafił ją zaskakiwać, mimo, że znali się już tyle lat.
- No jasne, Jo, nie pisnę nikomu ani słówka! - Powiedziała jeszcze do przyjaciela. To, że na pale powinni włazić mężczyźni wcale jej nie odrzucało - wręcz przeciwnie od zawsze uwielbiała konkurować we wszystkim ze swoimi braćmi, aby pokazać, że kobiety też mogą być silne.
Założyła sobie to piękne dzieło Jonathana na głowę i ruszyła w kierunku pali. - Trzymaj kciuki, zirytuję się, jeśli to wcale nie będzie takie proste. - Rzuciła jeszcze do niego, kiedy szła przed siebie.
Yaxley stanęła przed palem, czas najwyższy zobaczyć, czy rzeczywiście jej pewność siebie była stosowna.
!wspinamsiePO