23.03.2023, 20:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2023, 20:42 przez Kenny Mulloy.)
Szyld nad wejściem głosił "Mulloy & Company, podejmiemy się (prawie) każdego zlecenia". Perfekcjonizm Florence na pewno wychwycił, że owe "Prawie" zostało namalowane na świeższej, niedawno dodanej deseczce i miast być wykonane maszynowo, zostało namalowane farbą. Wnętrze wyglądało, jakby było we wiecznym remoncie. Ściany prosiły się o jakąkolwiek tapetę, a cała podłoga ze ślicznego, czerwonego dębu była mocno podniszczona. Wróć, prawie cała. W lewym kącie górnej ściany widać było, że ktoś niedawno zaczął ją odrestaurowywać. Niestety, nawet jeśli widać było jakąś poprawę, wiązało się to z tym, że leżało tam sporo papieru ściernego (różnej grubości).
Właściciel przybytku wyglądał na potrzebującego równie porządnej renowacji. Najlepsze, co można było powiedzieć o jego ubiorze to to, że był on czysty. Niestety z estetyką było gorzej. Koszula dawno nie widziała żelazka, krawat musiał być całkiem niedawno poluźniony, a kamizelka, która powinna to jakoś komplementować, była przewieszona przez jedno z siedzeń. Aż dziwiło, że na jego twarzy nie było dwudniowego zarostu.
- Zgadza się. Proszę usiąść, zaraz do Pani dołączę - odpowiedział, wskazując kobiecie miejsce po drugiej stronie biurka. Jego akcent, choć nie utrudniał całkowicie zrozumienia jego słów, brzmiał obco - Napije się pani herbaty?
Nie spodziewał się klientów spoza najbliższej okolicy, a nijak nie kojarzył tej kobiety. Czyżby ogłoszenie w Proroku zaczęło się zwracać? Kenny wyciągnął puszkę z herbatą, dzbanek z zaparzaczem i dwie filiżanki Istniały one niejako jako kompletny kontrast do otoczenia. Ładna, biała porcelana w kształcie przywodzącym nieco na myśl kielich konwalii.
Właściciel przybytku wyglądał na potrzebującego równie porządnej renowacji. Najlepsze, co można było powiedzieć o jego ubiorze to to, że był on czysty. Niestety z estetyką było gorzej. Koszula dawno nie widziała żelazka, krawat musiał być całkiem niedawno poluźniony, a kamizelka, która powinna to jakoś komplementować, była przewieszona przez jedno z siedzeń. Aż dziwiło, że na jego twarzy nie było dwudniowego zarostu.
- Zgadza się. Proszę usiąść, zaraz do Pani dołączę - odpowiedział, wskazując kobiecie miejsce po drugiej stronie biurka. Jego akcent, choć nie utrudniał całkowicie zrozumienia jego słów, brzmiał obco - Napije się pani herbaty?
Nie spodziewał się klientów spoza najbliższej okolicy, a nijak nie kojarzył tej kobiety. Czyżby ogłoszenie w Proroku zaczęło się zwracać? Kenny wyciągnął puszkę z herbatą, dzbanek z zaparzaczem i dwie filiżanki Istniały one niejako jako kompletny kontrast do otoczenia. Ładna, biała porcelana w kształcie przywodzącym nieco na myśl kielich konwalii.