23.03.2023, 20:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2023, 22:32 przez Darcy Lockhart.)
Darcy'ego piekły ręce. Ból nijak jednak nie przytłumiał poczucia triumfu, jaki odczuwał. Zrobił to! Wszedł na ten słup! Ignorował kompletnie to, że był jednym z najwolniejszych mężczyzn w swojej grupie, że ledwo wrzucił ten wianek na górę i że raz spadł. Było więcej niż pewne, że najdalej za miesiąc nie będzie już nawet o tym pamiętał. Czuł się zwycięzcą: piękna dziewczyna wręczyła mu wianek, a on wniósł go na szczyt niby bohater.
- Eunice! Widziałaś? Wszedłem! - zawołał do niej, chwytając ją, gdy rzuciła się go uściskać i nawet okręcił ją w koło, roześmiany i bardzo, bardzo z siebie dumny. Gdy dostrzegła, w jakim stanie było jego ręce, przez ułamek sekundy zastanawiał się, czy bohatersko udawać, że wszystko jest w porządku, ale ostatecznie uznał, że te drzazgi i obdarcia jednak bardzo, bardzo piekły. - Mój pal był bardzo porysowany - zapewnił pośpiesznie, z nieco nieszczęśliwą miną, bo to przecież nie był wynik jego braku umiejętności.
Skąd.
Odszedł z kobietą na bok i starał się nie krzywić, kiedy wyjmowała z jego dłoni drzazgi. Co tam ból. Był królem tego Beltaine. Nikt ani nic nie przekonałoby go, że może być inaczej. A kiedy tylko Eunice zakończyła procedurę, wiedziony magią ogni, po prostu chwycił ją za rękę, by poprowadzić w krąg tańczących, zawirować do rytmu. Chętnie tańczyłby tak i całą noc, aż do samego rana, ale po pewnym czasie magia zaczęła opadać, a on sam przypomniał sobie wreszcie, że przecież wokół tyle się dzieje, a on ma robić zdjęcia...
- Dziękuję ci za taniec - powiedział, pochylając się, by ucałować ją w rękę. Trochę wyraźnie rozczarowany, że musi wracać do obowiązków, ale co robić?
Z aparatem w ręku jeszcze jakiś czas kręcił się wśród ludzi - i zrobił między innymi zdjęcie Williamowi podsadzającemu Eden - nim wreszcie również oddalił się z polany...
- Eunice! Widziałaś? Wszedłem! - zawołał do niej, chwytając ją, gdy rzuciła się go uściskać i nawet okręcił ją w koło, roześmiany i bardzo, bardzo z siebie dumny. Gdy dostrzegła, w jakim stanie było jego ręce, przez ułamek sekundy zastanawiał się, czy bohatersko udawać, że wszystko jest w porządku, ale ostatecznie uznał, że te drzazgi i obdarcia jednak bardzo, bardzo piekły. - Mój pal był bardzo porysowany - zapewnił pośpiesznie, z nieco nieszczęśliwą miną, bo to przecież nie był wynik jego braku umiejętności.
Skąd.
Odszedł z kobietą na bok i starał się nie krzywić, kiedy wyjmowała z jego dłoni drzazgi. Co tam ból. Był królem tego Beltaine. Nikt ani nic nie przekonałoby go, że może być inaczej. A kiedy tylko Eunice zakończyła procedurę, wiedziony magią ogni, po prostu chwycił ją za rękę, by poprowadzić w krąg tańczących, zawirować do rytmu. Chętnie tańczyłby tak i całą noc, aż do samego rana, ale po pewnym czasie magia zaczęła opadać, a on sam przypomniał sobie wreszcie, że przecież wokół tyle się dzieje, a on ma robić zdjęcia...
- Dziękuję ci za taniec - powiedział, pochylając się, by ucałować ją w rękę. Trochę wyraźnie rozczarowany, że musi wracać do obowiązków, ale co robić?
Z aparatem w ręku jeszcze jakiś czas kręcił się wśród ludzi - i zrobił między innymi zdjęcie Williamowi podsadzającemu Eden - nim wreszcie również oddalił się z polany...
Postać opuszcza sesję