- Czwórka albo szóstka – doprecyzowała. – Ja mam szóstkę, ale czwórka jest niewiele słabsza a o połowę tańsza. Jeśli tylko chcesz się przekonać, czy fotografowanie jest dla ciebie to może warto kupić tańszy model? Albo możesz wziąć siódemkę. Jest najnowsza, ale moim zdaniem to ciągle ta sama kategoria jakości. Różnice są… kosmetyczne – paplała, pokazując nieco smuklejszy kształt i inny rodzaj tłoczenia na jednym z modeli.
Machinalnie zawijała wolną ręką kosmyk włosów za ucho. A Martin był akurat w tej doskonałej sytuacji, że tak naprawdę cokolwiek by kupił, w oczach Daisy podjąłby najlepszy możliwy wybór. Lubiła gadać a on potrafił zadawać takie pytania, na które potrafiła odpowiedzieć bez specjalnego popuszczania wodzy fantazji. Nie wiedziała na ile jej stan ma związek z Beltane i wiankami, którymi się wymienili – w ogóle nie przyszło jej do głowy, że to miało jakiś wpływ na to, w jaki sposób patrzyła na Martina. Po prostu zazwyczaj lubiła siedzieć we własnym świecie fantazji a teraz chętniej z niego wychodziła, by spędzić trochę czasu akurat z Crouchem.
- Tak, ale chyba ważniejsze są zaklęcia – zgodziła się odruchowo. – No wiesz, coś żeby się nie potłukł, obiektyw nie pobrudził i nie zalała go woda przy pierwszym deszczu. Chociaż ja akurat nie mam tego zaklęcia samoczyszczącego – zaznaczyła na wszelki wypadek. – Możesz jeszcze dokupić etui, smycz, dodatkowe przesłony oraz klisze. W sumie, podstawowa różnica akurat w kliszach sprowadza się do: mugolskie, czyli nieruchome i magiczne, dzięki którym zdjęcia będą magiczne. Przy czym, od razu musisz pamiętać, że żeby zdjęcia naprawdę były magiczne, potrzebujesz ciemnie i odpowiednich preparatów do ich wywołania.