10.09.2023, 23:59 ✶
Chciała, aby odczuwał wyrzuty sumienia, nawet jeśli spotkanie, przez które nie zjadł kolacji z nią i dziećmi, było naprawdę nudną biznesową kolacją, podczas której starał się ważnej dla sprawy personie, nawet jeśli ta była starą, pomarszczoną kobietą, w żaden sposób niezainteresowaną Augustusem. Chciała, aby wynagrodził jej pełne nerwów godziny, gdy czekała na jego powrót, jego osobliwe zdystansowanie, gdy tylko przekroczył próg sypialni i zapach lawendy otulający ją niczym całun. Chciała, aby przyznał, że należy tylko do niej, by nigdy więcej nie spojrzał na inną, by adorował ją dopóki nie zostaną z niej bielejące kości (nie dopuszczała do siebie możliwości wdowieństwa), a nawet wtedy, by nie zdjął obrączki i nie zapomniał o łączącej ich przysiędze.
Nawet śmierć nas nie rozłączy, mój kochany, szeptała mu ich pierwszej wspólnej nocy, gdy wciąż docierały do nich przytłumione dźwięki trwającego w sali balowej wesela. Nawet śmierć tego nie zniszczy.
— Pokaż mi więc — poprosiła, dając porwać się jego dłoniom do tańca, którego rytm znała już na pamięć; do melodii przerywanych westchnień i sapnięć, symfonii zaplątanych w siebie bioder oraz paznokci wbijanych w alabaster skóry, gorących pocałunków i ekstazie narastającej w podbrzuszu, by finalnie rozlać się słodkim dreszczem po całym ciele. A potem rozkosz ustąpiła zmęczeniu, zaś gęsia skórka pokrywająca jej ramiona przypomniała jej, że woda w wannie zdążyła ostygnąć. Z nogami drżącymi po niedawnych uniesieniach i policzkami rumianymi od bliskości Augusta, pozwoliła mu się otulić się jedwabiem szlafroku, który wcześniej tak beztrosko porzuciła. Uśmiechała się, nieświadoma tego, jak zakończyły się ich małżeńskie igraszki; gdyby wiedziała, jej radość byłaby większa.
— Odgonię twoje demony, jeśli się zjawią — oświadczyła, gładząc policzek męża. Kochała tego mężczyznę tak mocno, że samo patrzenie niekiedy sprawiało jej fizyczny ból.
rzut na konsekwencje
Nawet śmierć nas nie rozłączy, mój kochany, szeptała mu ich pierwszej wspólnej nocy, gdy wciąż docierały do nich przytłumione dźwięki trwającego w sali balowej wesela. Nawet śmierć tego nie zniszczy.
— Pokaż mi więc — poprosiła, dając porwać się jego dłoniom do tańca, którego rytm znała już na pamięć; do melodii przerywanych westchnień i sapnięć, symfonii zaplątanych w siebie bioder oraz paznokci wbijanych w alabaster skóry, gorących pocałunków i ekstazie narastającej w podbrzuszu, by finalnie rozlać się słodkim dreszczem po całym ciele. A potem rozkosz ustąpiła zmęczeniu, zaś gęsia skórka pokrywająca jej ramiona przypomniała jej, że woda w wannie zdążyła ostygnąć. Z nogami drżącymi po niedawnych uniesieniach i policzkami rumianymi od bliskości Augusta, pozwoliła mu się otulić się jedwabiem szlafroku, który wcześniej tak beztrosko porzuciła. Uśmiechała się, nieświadoma tego, jak zakończyły się ich małżeńskie igraszki; gdyby wiedziała, jej radość byłaby większa.
— Odgonię twoje demony, jeśli się zjawią — oświadczyła, gładząc policzek męża. Kochała tego mężczyznę tak mocno, że samo patrzenie niekiedy sprawiało jej fizyczny ból.
rzut na konsekwencje
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark