Trudno się było nie zgodzić z Aveliną. Horyzontalna była dużo tańsza od Pokątnej... Ale z drugiej strony lokal w tamtym miejscu to był prestiż sam w sobie i chyba każdy przedsiębiorca myślał o takim miejscu - Pamiętaj Avelino. Nawet jeżeli zdecydujesz się na Horyzontalną niedaleko Nokturnu i nie daj Merlinie ktoś będzie miał jakiś problem do Ciebie to daj nam znać. Mówię nam bo to od razu wchodzi nasz duet... Ja i Sauriel - westchnął - Zaraz zrobimy z jegomościem porządek. Przyjdzie na kolanach błagać o przebaczenie - dodał z uśmiechem na ustach i wcale nie żartował. O Stanleyu można było powiedzieć dużo. Że jest zły, chory, ma nierówno pod sufitem i w ogóle jest afe... ale nie można mu było odmówić lojalności. Borgin nigdy nie zapominał o ludziach, którzy przyszli mu z pomocą czy wyciągnęli tą pomocną dłoń w jego kierunku. W tym momencie zrobiła to właśnie Paxton i nie wiedziała jeszcze jak wielką kartę sobie u niego wykupiła. Może był to prosty i nie dużo gest w jej odczuciu, dla niego to znaczyło wiele. Klękajcie narody jeżeli ktoś postanowi podnieść na nią swoją dłoń, ponieważ wtedy cruciatus dla takiej osoby to będzie tylko igraszka.
- Dobrze pani profesor. Już nie będę przeszkadzać - pokręcił głową i zacytował swój klasyk ze szkoły. W dodatku z zajęć na których nie uważał i prosił obecną tutaj damę o pomoc w zdaniu - Wiesz... Zawsze można coś zorganizować, jakieś spotkanie tych wszystkich osób po latach... Kwestia jak to się rozchodzi o te wszystkie konflikty i konflikciki malutkie - przejechał kilkukrotnie po brodzie - No bo nie chcę psioczyć ani nic.. Ale wątpię, że dalej wszyscy się trzymają tak jak kiedyś. Wiadomo, że pewnie duża część dalej się trzyma razem... No ale wiesz o co mi chodzi - wzruszył ramionami - Nie będę Ci już przeszkadzał. Dziękuje Ci raz jeszcze za okazaną pomoc. Nawet nie wiesz jak dobrze będzie mi się dzisiaj spało... No głowa mała. Jak niemowle - przyznał, zgarniając pudełko z remedium na swoją przypadłość i zaczął powoli kierować się w stronę wyjścia. Uprzednio jednak zanotował sobie adres do Ravena aby następnym razem się nie zdziwić ponownie jak spotka tutaj Avelinę. Co by nie mówić, dobrze było wiedzieć, że sobie radzi, ponieważ należało jej się jak mało komu w tym życiu... A Stanley? Stanley dalej zamierzał był sobą. Dalej zamierzał unikać lekarzy jak ognia i żyć dzień za dniem.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972