25.11.2023, 20:43 ✶
– Tak się bawi, tak się bawi Gryffindor – zanuciła Brenna, kiedy Leon oświadczył, że postrzega ich jako rozrywkowych. Jego sposób wyrażania czasem trochę ją bawił: Bletchley zdawał się jej nieco poważny, zwłaszcza jak na swój wiek. Biorąc pod uwagę, jak mało poważna była Brenna – może faktycznie typowo po Gryfońsku – stanowiło to mocny kontrast pomiędzy nimi. – Nie będę się kłócić, uważam, że Gryfoni totalnie robią najlepsze imprezy. Wyobrażam sobie, że u was pewnie w połowie zabawy połowa osób siada gdzieś z książką, u a Ślizgonów… Merlinie, chyba ulegam stereotypom, bo ich w ogóle ciężko mi sobie wyobrazić podczas takiej zabawy – zabawy – stwierdziła z pewnym namysłem, bo przed oczyma stanęło jej najpierw kilka osób siedzących sztywno w eleganckich fotelach, a potem siódmorocznicy pijący gdzieś ukradkiem whiskey i palący papierosy. A nie powinna myśleć w tak ograniczony sposób, w końcu bardzo lubiła paru Ślizgonów i Ślizgonek.
– No. Żeby mi to by ostatni raz – powiedziała żartobliwym tonem. – Całkiem szczerze? Nie mam nic przeciwko, jeżeli chcesz poćwiczyć, poza tym herbaty można napić się zawsze, ale też nie czuję jakoś… hm, no potrzeby? Zresztą, mam wrażenie, że teraz…
Urwała i uniosła kolejną, wydrążoną dynię, po czym obróciła ją ku Leonowi, demonstrując mu jej wycięty uśmiech i trochę nierówne oczy, za którymi po chwili zalśniły błękitnym światłem zimne ognie.
- …znalazłbyś na dnie filiżanki jedynie dynię – dodała, obdarzając go uśmiechem. – Ale możemy to sprawdzić, bo dlaczego nie. O, chyba reszta idzie – stwierdziła pogodnie i uniosła rękę, by zasygnalizować, gdzie siedzą.
– No. Żeby mi to by ostatni raz – powiedziała żartobliwym tonem. – Całkiem szczerze? Nie mam nic przeciwko, jeżeli chcesz poćwiczyć, poza tym herbaty można napić się zawsze, ale też nie czuję jakoś… hm, no potrzeby? Zresztą, mam wrażenie, że teraz…
Urwała i uniosła kolejną, wydrążoną dynię, po czym obróciła ją ku Leonowi, demonstrując mu jej wycięty uśmiech i trochę nierówne oczy, za którymi po chwili zalśniły błękitnym światłem zimne ognie.
- …znalazłbyś na dnie filiżanki jedynie dynię – dodała, obdarzając go uśmiechem. – Ale możemy to sprawdzić, bo dlaczego nie. O, chyba reszta idzie – stwierdziła pogodnie i uniosła rękę, by zasygnalizować, gdzie siedzą.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.