Ciemność powoli przesłoniła ci widok, zrobiło ci się ciężko i chyba upadłaś, ale już nie byłaś świadoma, więc nie wiedziałaś, co się działo. W duchu miałaś nadzieję, że to nie będzie nic złego, że wszystko będzie dobrze, ale w podświadomości roił ci się strach. Nie mogłaś nic jednak zrobić, bo płynęłaś łódką w ciemności swojego umysłu, płynęłaś przez Krainę Morfeusza, a że nie byłaś człowiekiem, który nie posiadał dobrych snów; ta ciemność pochłaniała cię do reszty. Nie było tam nic dobrego ani złego, nie było nic kolorowego, ani ciemnego. Po prostu byłaś w bezkresie kołysana nerwowo jak na łodzi. Nie rozumiałaś uczucia, które obejmowało twoje ramiona. Było ci gorąco i zimno jednocześnie. W końcu świadomość zaczynała do ciebie wracać, leżałaś ułożona w pedantyczny sposób na jakimś łożu w dziwnym pomieszczeniu. Było ci niedobrze, a w głowie wręcz się nadal kręciło. Miałaś wrażenie, że miejsce, w którym byłaś bujało się nieprzyjemnie na boki. Zaczęłaś mrugać próbując przyzwyczaić oczy do światła. Rozejrzałaś się po pomieszczeniu, ale nikogo nie zobaczyłaś, jakby było tu pusto, ale wzrok po prostu ci płatał figle i rozmazywał nadal otoczenie. Gdzie był Otto? To była twoja pierwsza myśl. Druga to był Hades. Trzecia to myśl o tym, że może twój brat chciał się ciebie pozbyć i wezwał do tego samego McKinnona, abyś zniknęła z powierzchni ziemi. Może teraz gdzieś cię przewozili? Tylko gdzie? Może chcieli cię zabić? Nie powinnaś mu ufać, nie powinnaś go wpuszczać do waszego domu. Otto nigdy nie miał niezapowiedzianych gości, to na pewno był podstęp. Zemsta na tobie, że nie słuchałaś poleceń swojego brata. Zaczęłaś drżeć.
– Otto? – zapytałaś w przestrzeń słabym oraz ochrypłym głosem. Chciało ci się okropnie pić, czułaś, że masz nawet zeschnięte wargi. W głowie nadal szumiało ci od zbyt długiego snu, a wręcz pulsowała bólem. Po chwili usłyszałaś zachrypnięty głos mężczyzny, ale twój umysł nie chciał nadać mu kształtu i przynależności do konkretnej osoby. Usłyszałaś skrzypnięcie, więc odwróciłaś szybko głowę w jego kierunku. Mężczyzna zbliżał się do ciebie, a wzrok przyzwyczajał się do otoczenia nadając mu kształt króla piekieł. W nogach pojawił się Hades, a ty zadrżałaś ze strachu. Jego twarz była niepokojąca, skrywająca mroczne myśli, które cię przerażały, albo po prostu to twoja wyobraźnia podsuwała ci taki mroczny obraz tego mężczyzny. – Gdzie…? – wydusiłaś z siebie z trudem patrząc mu w oczy. – Co się dzieje? Gdzie jestem? – zapytałaś w eter, a on zbliżył się do ciebie, więc uniosłaś się natychmiast, a obraz zawirował ci przed oczami. Oparłaś się o zagłówek łoża i patrzyłaś na niego z przerażeniem i szokiem. Pierwszy raz mógł dostrzec na twojej twarzy emocje. Złapałaś od niego niepewnie manierkę i powąchała jej zawartość, ale się z niej nie napiłaś, mimo że cholernie chciało ci się pić. Nie mogłaś mu zaufać, nie po tym jak straciłaś przytomność w jego obecności. – Co to jest? – twój głos nadal był zachrypnięty i cichy. – Coś ty zrobił? – zapytałaś.
– Gdzie jest Otto? Dlaczego tu jestem? – głos ci drżał, a głowa nie była w stanie zebrać odpowiednio myśli. Czym on cię nafaszerował, czemu chciało ci się tak cholernie spać? Czy zrobił ci krzywdę? Nic nie wiedziałaś, a pytań przypływało coraz więcej. Statkiem bujało jak wywnioskowałaś po otoczeniu i tym, że nie było to stabilne podróżowanie. Robiło ci się niedobrze, ale starałaś się to powstrzymać. twoje włosy lepiły ci się do czoła, co wprowadzał jeszcze więcej dyskomfortu.