28.10.2022, 02:10 ✶
Popijając herbatę oparł się o szafkę. Spoglądał na siostrę, ponieważ niegrzecznie było nie utrzymywać z rozmówca kontaktu wzrokowego, ale tak naprawdę analizował w głowię rozmowę jaką udało im się przeprowadzić. Chyba przedrzeźnienie jego 'nie wiesz jak to jest' dało mu najbardziej do myślenia i wrócił w głowie do wypowiedzi siostry, na którą tym stwierdzeniem odpowiedział. Powstrzymał się od machinalnego zmarszczenia brwi i żałował, że nie wziął ze sobą notatnika, aby to wszystko spisać. Tak, zdarzało mu się trzymać zapiski swoich prywatnych rozmów z bliskimi, i nie tylko, osobami. Wcale nie po to, aby go wyciągnąć po pięciu latach i zacytować danej osobie co powiedziała dnia siedemnastego listopada tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego ósmego roku o godzinie czternastej pięćdziesiąt dwie (chociaż czasami też), ale też aby nic mu nie umykało. Zboczenie zawodowe, ale jakie przydatne. Na szczęście nie miał przed sobą całego dnia, przez który mógłby o tej rozmowie zapomnieć, jutro rano na pewno spisze wszystkie ważniejsze dialogi z dzisiejszego wieczora, oczywiście znikającym atramentem, który można odczytać tylko znając odpowiednie hasło, ponosiły go emocje i bywał impulsywny, ale miewał swoje błyskotliwe momenty.
Dopił resztę herbaty dosyć szybko, bo znajomy, gorzki smak fusów pozwolił mu ocucić zmysły, na chwilę przytłumione ilością wypitego alkoholu.
- Rekompensujesz to sobie w jakiś sposób? - zapytał bez skrępowania, bo wypowiedź Eden na temat swojego małżeństwa nie zakrawała nawet o neutralną, a mimo że była krótka i zwięzła, pikował w dół do negatywnej - I nie mam tu na myśli popijania drogiego wina w środku nocy jak stara kura domowa. Stać cię na więcej. - troszeczkę ją podburzył, aby pociągnąć za język. Wiedział, że gdyby nie było o czym mówić bliźniaczka nie zmieniłaby tak szybko tematu. Odstawił filiżankę na szafkę, o którą jeszcze przed chwilą się opierał i bez skrępowania podszedł do łóżka, aby też na nim usiąść. Uznał, ze taka odpowiedź na zadane pytanie będzie wystarczająca, a tez korzystał z momentu, w którym Eden jeszcze nie wyrzuciła go za próg, bo rozważając pytanie jakie właśnie jej zadał mogło się to stać lada moment. Nie, aby się jej obawiał, ale przebywał w jej domu, posiadał maniery i mimo wcześniejszego wproszenia się, raczej by wyszedł jeżeli tak by sobie zażyczyła.
- Czyżbyś chciała czegoś więcej od zaaranżowanego małżeństwa? - zapytał ironicznie, ale jednocześnie odrobinę się z niej podśmiewał, bo przecież to ona zawsze była tą logiczną, wszystko wiedzącą i mówiącą, że małżeństwo to tylko i wyłącznie umowa albo gra korzyści, biznes. Przynajmniej tak ją widział, bo takową twarz mu pokazywała. Zastanawiał się, zwłaszcza w ostatnich latach, czy siostra miewa momenty słabości, ale zawsze bardzo szybko kończył tę narrację. Wiedział, że musi coś czuć, ale nie uśmiechało mu się zabarwiać jej osoby współczuciem ze swojej strony. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Ich relacja i tak weszła o parę stopni wyżej i nie była już piwnicznym dnem emocjonalnym. Oczywiście przez odgórne rzeczy, na które nie mieli wpływu, tj. przysięga jaką kazał zawiązać im ojciec, bo przecież musiał mieć kontrolę nad każdym jednym aspektem życia swoich dzieci. Na samo wspomnienie o nim Elliott prawie, że zacisnął powieki i zechciał przywalić głową o ramę łóżka. Zamiast tego ułożył głowę na poduszce, łóżko było wystarczajaco duże, aby pomiędzy nim, a siostrą zmieściła się jeszcze jedna osoba, więc nie krępował się specjalnie. Poza tym, nie pierwszy raz spali w jednym łożku. Pomimo próby zabicia się co drugi dzień, zdarzało im się zasypiać na jednej kanapie albo łóżku w pokoju gościnnym, gdy chowali się przed wszystkimi po tym, jak podczas jednej ze swoich kłótni zbili wszystkie wazony z kolekcji barokowej matki.
- Uwagi, miłości? - kontynuował, ale wiedział, że gdyby zadał to pytanie zbyt poważnym tonem przeciągnąłby strunę, więc spojrzał w stronę Eden wykrzywiając twarz w czymś, co powinno być uśmiechem i nawet na niego wyglądało, pomimo stanu zaczerwienienia oczu Malfoya. Naigrywał się, ale postanowił tak to przedstawić, jakby parodiował wypowiedź ojca o tym, żeby nie spodziewać się od nikogo niczego pozytywnego bo każdy kolejny człowiek w twoim życiu zapewne wbije ci nóż w plecy.
Dopił resztę herbaty dosyć szybko, bo znajomy, gorzki smak fusów pozwolił mu ocucić zmysły, na chwilę przytłumione ilością wypitego alkoholu.
- Rekompensujesz to sobie w jakiś sposób? - zapytał bez skrępowania, bo wypowiedź Eden na temat swojego małżeństwa nie zakrawała nawet o neutralną, a mimo że była krótka i zwięzła, pikował w dół do negatywnej - I nie mam tu na myśli popijania drogiego wina w środku nocy jak stara kura domowa. Stać cię na więcej. - troszeczkę ją podburzył, aby pociągnąć za język. Wiedział, że gdyby nie było o czym mówić bliźniaczka nie zmieniłaby tak szybko tematu. Odstawił filiżankę na szafkę, o którą jeszcze przed chwilą się opierał i bez skrępowania podszedł do łóżka, aby też na nim usiąść. Uznał, ze taka odpowiedź na zadane pytanie będzie wystarczająca, a tez korzystał z momentu, w którym Eden jeszcze nie wyrzuciła go za próg, bo rozważając pytanie jakie właśnie jej zadał mogło się to stać lada moment. Nie, aby się jej obawiał, ale przebywał w jej domu, posiadał maniery i mimo wcześniejszego wproszenia się, raczej by wyszedł jeżeli tak by sobie zażyczyła.
- Czyżbyś chciała czegoś więcej od zaaranżowanego małżeństwa? - zapytał ironicznie, ale jednocześnie odrobinę się z niej podśmiewał, bo przecież to ona zawsze była tą logiczną, wszystko wiedzącą i mówiącą, że małżeństwo to tylko i wyłącznie umowa albo gra korzyści, biznes. Przynajmniej tak ją widział, bo takową twarz mu pokazywała. Zastanawiał się, zwłaszcza w ostatnich latach, czy siostra miewa momenty słabości, ale zawsze bardzo szybko kończył tę narrację. Wiedział, że musi coś czuć, ale nie uśmiechało mu się zabarwiać jej osoby współczuciem ze swojej strony. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Ich relacja i tak weszła o parę stopni wyżej i nie była już piwnicznym dnem emocjonalnym. Oczywiście przez odgórne rzeczy, na które nie mieli wpływu, tj. przysięga jaką kazał zawiązać im ojciec, bo przecież musiał mieć kontrolę nad każdym jednym aspektem życia swoich dzieci. Na samo wspomnienie o nim Elliott prawie, że zacisnął powieki i zechciał przywalić głową o ramę łóżka. Zamiast tego ułożył głowę na poduszce, łóżko było wystarczajaco duże, aby pomiędzy nim, a siostrą zmieściła się jeszcze jedna osoba, więc nie krępował się specjalnie. Poza tym, nie pierwszy raz spali w jednym łożku. Pomimo próby zabicia się co drugi dzień, zdarzało im się zasypiać na jednej kanapie albo łóżku w pokoju gościnnym, gdy chowali się przed wszystkimi po tym, jak podczas jednej ze swoich kłótni zbili wszystkie wazony z kolekcji barokowej matki.
- Uwagi, miłości? - kontynuował, ale wiedział, że gdyby zadał to pytanie zbyt poważnym tonem przeciągnąłby strunę, więc spojrzał w stronę Eden wykrzywiając twarz w czymś, co powinno być uśmiechem i nawet na niego wyglądało, pomimo stanu zaczerwienienia oczu Malfoya. Naigrywał się, ale postanowił tak to przedstawić, jakby parodiował wypowiedź ojca o tym, żeby nie spodziewać się od nikogo niczego pozytywnego bo każdy kolejny człowiek w twoim życiu zapewne wbije ci nóż w plecy.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦