• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 10 lipca // Modest clothes can be beautiful, but who cares, I'm a whore

Lato 1972, 10 lipca // Modest clothes can be beautiful, but who cares, I'm a whore
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#11
16.02.2024, 01:00  ✶  
Spoglądał na niego lekko już od tej rozmowy czerwony, bo jak zawsze za dużo sobie wyobrażał. To, co kiedyś i to, co będzie - wszystko zawsze wydawało się być ciekawsze od prostego i nudnego tu i teraz. No poza momentami, kiedy go ktoś jednak przyciągnął do siebie i pocałował w ten sposób, od którego jego myśli wracały na miejsce, do serca.

- Styl tańca, jedyny towarzyski taniec, jaki jestem w stanie przełknąć, dziecko ery swingu - wyjaśniał, nakręcając przy tym włosy na palec, a później zmierzył go wzrokiem od pasa w górę, zastanowił się nad czymś, niby to głęboko, ale nad czym się tu właściwie zastanawiać. - No mam - przyznał. - Żyłem tu z piętnaście lat? - I jakoś lekko mu przyszło powiedzenie tego, strasznie go to zbiło z tropu, bo od naprawdę dawna nie powiedział nic, co by go nagle zapiekło w język. Ale to było dziwne, ale to było... nienormalne! Powiedzieć coś, czego się nie chciało powiedzieć - on prędzej nie mówił nic, teraz nie był pijany, więc dlaczego otworzył paszczę, zanim to przemyślał? I dlaczego dopiero kiedy powiedział to na głos, to poczuł ciężar tych słów? One były ciężkie, to było piętnaście lat poza Fantasmagorią, to było piętnaście lat bez niego, a teraz go tu przywieźli, do jego starego domu - do miasta, do jego ukochanego Londynu, miejsca docelowego na trasie jego największej życiowej ucieczki. To było jego miasto.

Pojawiły się wątpliwości czy wplątywanie Alexandra w to wszystko było dobrym pomysłem, bo wcale nie musiał tego robić, mógłby go do niczego nie namawiać, a on by sam z siebie do ludzi pewnie nie wyszedł, tylko siedział na środku placu i rozważał te swoje mądralińskie rzeczy dotyczące zarządzania, mając tego Flynna u boku jak maskotkę. Wcale nie musiał dawać mu się poznać. Nie musiał mu pokazywać swoich ulubionych budynków, nie musiał opowiadać mu o prawach fizyki, nie musiał chwalić się geniuszem konstrukcji Podziemnych Ścieżek, w którym miał swój wielki udział. Nie musiał pokazywać mu swoich przyjaciół, ani swoich ulubionych miejsc. Dobrze mu się żyło przez te cztery lata, jako chodząca enigma, człowiek nieuchwytny tak, jak nieuchwytny był wiatr zrywający żagle. Gdyby był pogodą, byłby sztormem - fakt nienazwania żadnego z nich od jego imienia było jednym wielkim nieporozumieniem.

Nie musiał, nic nie musiał. W takim razie czy chciał?

Z ciszy wyrwało go „nie idziemy” i ku jego zdziwieniu wpierw pojawiła się ulga - bo ktoś podjął za niego tę decyzję powrotu do swojej skorupy człowieka głęboko skrzywdzonego, który się przed nikim nie otwierał, nawet jeżeli żyła w nim paniczna potrzeba bycia wysłuchanym. Potem pojawiło się coś okropnego: taki cichy, obrzydliwy podszept, że dobrze mu tak, nie zabierze go do swoich ulubionych miejsc, nie da mu się poznać tak jak dał się poznać Bletchleyowi. Bo nie odpowiedział na pytanie. No jasne, a jak chciał odpowiadać na pytania, to nikt mu ich nie zadał. Aż miał ochotę go popchnąć, ale to akurat potrafił w sobie wygasić - w dniu, w którym uderzy kogoś, kogo kocha, jego życie się po prostu skończy, ale jakież to było głupie, że go kochał aż do bólu i to z wzajemnością, a nic (absolutnie wręcz!) o sobie nie wiedzieli. Jaki był Flynna ulubiony kolor? Pewnie nikt by nie wpadł na to, że człowiek nie widzący kolorów mógł mieć ulubiony kolor. Nikt go też nigdy o takie rzeczy nie pytał, a on z jakiegoś powodu chciał być o to pytany.

- Czy ja tak lubię...? - Nie wiedział, dlaczego odczytał w tym jakąś pogardę, a to od razu uruchomiło w nim potrzebę odpowiedzenia nie do końca szczerze, takim tonem jakby się komuś rzucało wyzwanie. - Może trochę. Nie wiem. - Tak, to była teraz bardzo jego rzecz. Tak, to była teraz jego największa z możliwych fantazji, a on fantazjami przecież żył. - Może odpowiedź na to pytanie nie istnieje wcale. - Istniała. On tak lubił i coś się działo. Słodkie połączenie dziwacznego pytania i największego strachu w sercu Alexandra - i to wszystko przykryte żenującym uśmiechem. - Może jutro kiedy wejdę do tego wozu, będę kimś zupełnie innym, odmienionym przez tę noc, a może to tylko kolejna moja fanaberia - za którą nikt, żaden z was nie nadąży. Pociągnął nosem, odwracając wzrok. - Może to moja forma pytania, czy byś mnie kochał, gdybym był szczurem, ale jestem szczurem i mnie kochasz, więc musiałem wymyślić coś innego. - Prawdy o tym jak się czuł wtedy w jego ramionach nie potrafił z siebie wykrzesać.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#12
19.02.2024, 22:09  ✶  
Kocham cię, ale rujnuje mnie ten brak pewności, że nie znikniesz szybciej niż to zapowiadasz, że wrócisz, kiedy znikniesz, że będziesz już zawsze mnie kochał. Może to, co było między nami, to tylko kolejna fanaberia na liście fanaberii Flynna Bella? Czy też na liście Crowa...? A może jeszcze kogoś innego? Może tej paniusi, co sobie nawijała loki na palce właśnie przed moimi oczami? I kto wie, może Fontaine też była fanaberią? Podziemne Ścieżki, występy czy życie wśród naszej małej społeczności, te zabawy i opieka nad dzieciakami? Awrrr. Nie chciałem by tak było. Cholernie nie chciałem.
A mimo to czułem jak kolejne trybiki przestawiały się we mnie, jak coś pękało, sprawiało, że nie miałem już mocy, chęci by udawać, że wszystko grało. Kto wie? Może tak naprawdę już nie grało od wieczoru, kiedy Flynn rozbił ten przeklęty parapet? Niby nic, udawałem, że nic się nie stało, ale miałem dreszcze za każdym razem, kiedy padało na niego moje spojrzenie. Przepaść. Tak, przepaść.
Miałem wrażenie, że Flynn mówił zagadkami. Jego słowa mieszały mi się w głowie. Nie wiedziałem nic, choć gdyby opowiedział mi o swoich ulubionych kolorach, to wtedy może by to coś odmieniło, a tak stałem i wpatrywałem się w niego. I się bałem, bo co mogłem zrobić. Tylko bezpieczny ruch, który nie rozpadnie tego, co trzymałem w swoich ramionach silnymi dłońmi. Tak, miałem tej mocy jednak jeszcze. Na tyle by myśleć, by nie panikować, nie rzucać tragicznych słów pomiędzy nas.
- Czy... możemy przełożyć ten wypad chociażby na jutro? Padam z sił i właściwie już słabo kontaktuję - zaproponowałem. Sprytna ucieczka do znajomego nam łóżka? Czy Flynn również da się na nie skusić, czy jednak pragnął wyjść na miasto i udawać kogoś kim nie był? Bawić się ze swoimi fanaberiami? Albo w szczuroludzia?
Chwyciłem go za podbródek. Rujnował mnie od środka, ale jednocześnie rozgrzewał moje serce. Preferowałem, kiedy przebywał w moim pobliżu. Mogłem być wtedy pewien, że jest cały i zdrów. Kurwikleszcz? Coś takiego chyba gdzieś tam kiedyś w mojej głowie grali.
- Pozwól mi dziś pobyć szczurem, a jutro będziemy się socjalizować, hmm? - zaproponowałem, wpatrując się w tę drugą szczurzą parę oczu. - Zmykasz na miasto czy dołączasz do mnie? - zapytałem go z niegrzecznym błyskiem w oku. Drobne sugestie łóżkowych igraszek? Czy prowokacyjne zaproszenie do gry w scrabble? Czy to też były fanaberie?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#13
20.02.2024, 01:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2024, 01:05 przez The Edge.)  
Oczywiście, że mówił zagadkami, nigdy nie potrafił być konkretny ani szczególnie szczery, ale wciąż miał nadzieję. Ten gniew - dobrze mu tak, niechaj tu gniją, niech go wcale nie odkrywa, niech żyją w tym kurwidołku, co sobie zbudowali i się od przynajmniej miesiąca zaczynał obsypywać - to wszystko przykrywało tlącą się iskrę nadziei, która teraz zgasła. Z dźwiękiem świecy gaszonej palcami. Chociaż do tego człowieka bardziej pasowało zgaszenie tej chwili jak papierosa, ale żeby dolać do tego dramatyzmu, nie gasiło się go o betonowy murek, lecz o własne udo.

- Tak - zaczął, tutaj jeszcze całkiem stabilnie, ale kiedy dokończył to krótkim - tak pewnie będzie lepiej - od razu wybrzmiało w tym głębokie, wręcz przeżerające duszę rozczarowanie.

Nie chciał tego, ale głos i tak mu się podłamał, kiedy odwracał zagubione spojrzenie w bok. To był smutek. To był dokładnie ten ton, którym sfrustrowane związkiem żony mówiły „niech ci będzie, zrobimy tak, jak chcesz, wszystko jest okej”, bo nie miały już siły się kłócić, ale tak naprawdę dogłębnie i boleśnie to przeżywały. No bo mu czegoś odmówiono, a tak mu przed chwilą zależało. Co z tego, że sam już nie wiedział, czy chciał tam iść czy nie. Kiedy Alexander złapał go za podbródek i tym samym do powrotu wbitego w niego spojrzenia smutnych, brązowych oczu, Flynn wyglądał trochę, jakby się miał zaraz popłakać, ale nie płakał. Wyraź jego twarzy można było określić jako dumny, ale szybko przeobraził się w zmieszany. Jego emocje znowu zmieniały się jak kalejdoskopie, znowu był tutaj i w siedmiu innych miejscach jednoczenie i żaden z ośmiu Flynnów nie wydawał się być z niczego zadowolony ani skupionym na momencie, w którym razem trwali. Przynajmniej do chwili wspomnienia o byciu szczurem.

- Zginąłbyś tam bardzo szybko - stwierdził. - W Podziemiach. - Brzmiał na wybitnie pewnego siebie, do tego stopnia kiedy stawało się to dla jego osoby nienaturalne, bo przecież on zawsze miał do swoich działań i słów jakieś ale, o ile nie był wzburzony albo nie dotyczyło to wąskiego wachlarza posiadanych umiejętności. Przewidywanie przyszłości do nich nie należało. - Mogę pozwolić ci pobyć dzisiaj zarządcą cyrku. Każ mi zostać.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#14
24.02.2024, 21:55  ✶  
Oczywiście, że mówił zagadkami tak, jak ja widziałem ten zawód w jego oczach. Chciał tam iść dziś, a ja miałem mętlik w głowie. Czułem całym sobą, że katastrofa wisiała w powietrzu, wielki dramat w trzech bądź nawet czterech aktach, z potężnym epilogiem, na który za bardzo nie miałem sił ani ochoty. Potańczyć faktycznie mogłem iść, napić się piwa, pobawić, pośmiać, ale nie podobało mi się niestabilne zachowanie Flynna. W sumie moje również. To aż się prosiło o ten dramat, którego nie chciałem.
I który nadszedł, czułem, że się rozpoczyna wraz ze słowami, które wypłynęły z ust Flynna. Może wcale nie z przypadku, tylko umyślnie? A może po prostu miałem pecha, który w połączeniu z moją męską dumą, nie pozwalało mi odpuścić na tym etapie, bo jednak kiedy facet zakładał, twój własny facet zakładał, że czegoś nie jesteś w stanie zrobić, to aż się prosiło o potrzymaj mi piwo, idę tam kurwa.
Nie byłem zadowolony rzecz jasna, zmuszając Flynna do patrzenia na mnie czy też kiedy oceniał mnie tak pochopnie. Uważał, że byłem miękki? Że nie przetrwam tam za długo? To się, kurde, zdziwisz. Albo przekonasz, że jednak miałeś rację. Zresztą, to tylko Podziemne Ścieżki, nic wielkiego. Byli tam ludzie jak wszędzie indziej. Tyle tylko, że nie było tam otwartego nieba nad głowami. Wielkie mi co.
- Zmiana planów. Przebiorę się i idziemy na Podziemne Ścieżki - odparłem nie z czułością, ale z rozkazem. Chłodnym rozkazem. Kto wie? Może jeszcze trafimy na tę jego dawną przyjaciółkę? Może poznam jakieś pikantne fakty o Flynnie? I może wrócę stamtąd sam? Albo zostanę szczurem, bo czemu by nie? Teraz wszedłem na bojową ścieżkę Może dopiero na nią wejdę, ale już odczuwałem tego skutki. I nie zgniotą mnie tam jak robaka. Jeszcze pokażę Flynnowi, że porządnie mnie nie doceniał.
- Ile dajesz mi tam czasu? Policzymy każdą sekundę - odparłem, puszczając jego podbródek i ogólnie całego Flynna. Nie odepchnąłem go, bo obiecałem sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię, że nie wyjdę bez słowa, zostawiając go, ale... musiałem się ubrać w coś ciemniejszego. Żeby nie było widać krwi...? Tak chyba ubierały się oprychy. Pytanie, czy miałem jakieś praktyczne, czarne ubrania. Cóż, mój kufer zaraz pokaże na co go stać. Otworzyłem go z premedytacją i zacząłem szukać czarnych koszul i koszulek.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#15
25.02.2024, 00:04  ✶  
Po tym jak wyglądała jego twarz, od razu można było założyć, że Flynn kompletnie nie spodziewał się po nim takiej reakcji. Jego strach przed Ścieżkami, jego niechęć do tego miejsca - to były rzeczy głęboko zakorzenione w nim samym, spoglądał na to z solidną dawką egocentryzmu i nawet nie wziął pod uwagę urażenia tym czyjejś męskiej dumy. W tym miejscu nie było przecież przestrzeni na męską dumę, to miejsce było jednocześnie wspaniałe i okropne, napełniało go życiem i pchało ku znienawidzeniu samego siebie, miało swoje wady i zalety, ale też rządziło się określonymi prawami. I te prawa mówiły bardzo jasno i wyraźnie, że pierwsi ginęli tam ludzie dobrzy i ludzie chcący tam sobie coś udowodnić.

- Nie. - Pokręcił głową. Brzmiał tak poważnie jak tylko mógł. Bo Ścieżki to nie było już dla niego miejsce na zabawę, na pewno nie odkąd wisiało nad nim widmo zemsty Fontaine, a teraz jego dawni znajomi mieliby zobaczyć go z nowym ukochanym i pójść ględzić jej, jak blisko znowu jest i z kim tam przyszedł. - Nie zaryzykuję twoim życiem tylko po to, żebyś mógł sobie udowodnić, jakie masz wielkie jaja. - Teraz nie był tylko smutny, ale też bardzo, ale to bardzo oburzony. - Skoro nie chcesz, żebym został, to idę bawić się sam. - Tak, naprawdę mu tym pogroził. Pójściem dobrze się bawić bez niego, na przekór temu wszystkiemu, co mogło się tutaj zadziać. Żadnego wspólnego wyjścia, żadnego wspólnego siedzenia w łóżku po ciężkim dniu. Nie kiedy żartował sobie z czegoś, co było dla niego tak ważne, co przepełniało go tak silnym strachem, że niemal pięć lat temu leżał tu na podłodze i ryczał, nie mogąc się wysłowić, a wcześniej nie odzywał się do nikogo przez kilka tygodni. Już mu to wypadło z pamięci? Już go to nie obchodziło? Flynn momentalnie zapowietrzył się, napiął, chciał czymś chyba fuknąć, ale zamiast tego obrócił się w stronę lustra i jeszcze raz zobaczył, jak wygląda. Jak idiota. Wciąż jak idiota. Idiota, któremu się ciągle wydawało, że miłości trzeba było dawać szansę i warto było kogoś kochać, nawet jeżeli to wszystko miało kiedyś okazać się złudzeniem, ułudą. Tak bardzo bał się zakończeń, a tak niewiele trzeba, aby wykluczyć je ze swojego życia - po prostu nie zaczynać. Tylko z Alexandrem już zaczął i kiedy myślał o jego utracie, to od samych wyobrażeń wpadał w stan okrutnej paniki. Przez to właśnie zatrzymał się przy drzwiach wozu, chociaż już szarpnął za klamkę. Odwrócił się w jego kierunku, żeby niemal krzyknąć: Czego ty w ogóle tam szukasz?! Miał zaczerwienione policzki. Tym razem od napełniającej go powoli złości. Czegokolwiek nie mógł tam znaleźć, no to on przecież był od tego ważniejszy.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#16
03.03.2024, 21:12  ✶  
Może i byłem dobry, spokojny i miękki, ale potrafiłem być również twardy. Inaczej cyrk by już nie stał, byłby tak zadłużony albo odsprzedany, że już nie byłby Fantasmagorią czy też cyrkiem Bellów, a jednak staliśmy. Każdego dnia walczyłem, starałem się, trzymałem to wszystko w ryzach. Nie zawsze było lekko, bo jeśli nie cyrk, to któryś z jego członków wpadał w tarapaty, z których trzeba było go wyciągać. Zdawałem też sobie sprawę z tego, że to, co do mnie docierało, to tylko ten skrawek historii, który jakimś cudem albo umyślnie został mi wyjawiony. Czasami po prostu czytałem z kart albo pozwalałem trupie na samodzielność, ale...
Brak wiary Flynna we mnie i w moje umiejętności, we mnie jako jednostkę, łamał mnie wewnętrznie. Teraz, tak na dobrą albo też złą sprawę, byłem miękki, chociaż starałem się być pewny siebie i niezłomny. Z tymi wielkimi jajami, jak to ujął Flynn, ale jak mogłem, szczególnie kiedy wolał iść i bawić się sam, zostawić mnie i iść bawić się samemu... Choć obstawiałem, że wcale nie takiemu samemu. Zapewne miał rzeszę ludzi chętnych do zabaw, do śmiechu, pijaństwa i szalenia na parkiecie, kiedy ja zamulałem, byłem zmęczony czy niedostatecznie silny by przetrwać na Podziemnych Ścieżkach. Byłem niewystarczający?
Chciałem mu odpowiedzieć by sobie szedł, jakiejś tam miłej zabawy życzyć albo coś z dosadną nutą sarkazmu, udać, że mnie to nie obeszło wcale, ale nie byłem w stanie. Jedynie wisiałem nad tym przeklętym kufrem, jakbym się nad nim modlił, tak na kolanach, ale o co mogłem się modlić...? O bycie wystarczającym? O mniejszą ilość obowiązków? O bycie bardziej przebojowym? Mniej zazdrosnym? O bycie prawdziwie kochanym...? Nie, to było już poniżej pasa. Nie powinienem tak myśleć. Uczucie Flynna do mnie było prawdziwe, intensywne i szczere. Wiedziałem to i wiedziałem, że miał swoje momenty i to prawdopodobnie jeden z tych momentów, a jednak mnie to łamało. Ale mi przejdzie, tak. Po prostu musiałem odpocząć.
- Szukałem czarnej koszulki, ale wszystko gdzieś wcięło. Nieistotne. - stwierdziłem, podnosząc na niego zrezygnowany, zmęczony wzrok. - Dobrej zabawy, Flynn - życzyłem mu całkiem szczerze, choć byłem pewien, że sam z kolei to takiej dobrej zabawy nie będę miał, nie mogąc zasnąć, myśląc nadmiernie i katując się negatywnymi scenariuszami naszej relacji. Za bardzo mi zależało i tak bardzo to wszystko, co między nami było, nie zależało ode mnie. Może trochę zależało, ale jednak... czułem, że kontroli nie miałem tu żadnej. I te czarne koszulki... Jak na złość.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#17
07.03.2024, 15:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.03.2024, 15:45 przez The Edge.)  
Nieistotne. No jasne, że to było nieistotne. Oh, jak bardzo żałował stworzenia tej nieludzkiej sytuacji - takiej, w której nigdy o niczym nie rozmawiali, w której Alexander nigdy nie zadawał pytań. Nie wiedział sam, czy to Cain uświadomił mu, jak dobrze było być wysłuchanym, czy zmienił się sam z siebie, ale naprawdę chciałby czegoś więcej. Czegoś więcej niż seks, czegoś więcej niż słodkie słówka zakrywające narastającą na ich relacji zgniliznę, czegoś więcej niż poczucie zobowiązania i strach przed odrzuceniem, jakie to w jego percepcji stały się spoiwem ich relacji. Od zawsze musiał cierpieć z powodu zbyt dużego ego przy jednocześnie żałośnie niskiej samoocenie, ale oż kurwa... Teraz naprawdę nie miał absolutnie niczego ani nikogo, żeby zrzucić z siebie nawet minimalną ilość odpowiedzialności za tę chorą sytuację. To on stąd uciekł i to on wrócił po piętnastu latach. To on miał upierdliwie trudny charakter, wokół którego trzeba było nauczyć się żyć. To on był uzależniony. To on wszystko niszczył. To on go zdradzał i nie potrafił wytrzymać bez pakowania się innym do łóżka. To on tworzył coraz to bardziej wyszukane powody do kłótni, prowokował, wymuszał uwagę na sobie, nawet jeżeli druga strona musiała działać dla niego wbrew sobie. Co z tego, że w zamian za to wszystko byłby w stanie zbudować mu miasto gołymi rękoma? To... to wszystko było takie bezsensowne.

Dobrej zabawy. Flynn sprzed kilkunastu dni powiedziałby, że dobrze bawiłby się tego wieczoru, mając miejsce, do którego chciał wrócić, absolutnie żadnych pytań, na jakie nie potrafił odpowiedzieć i wolność. A dzisiejszy Flynn był jednym, wielkim chaosem. Kiedy ktoś pokocha mnie tak, jak ja kocham innych, powoli przeradzało się w czy ja bym to w ogóle zniósł?

Był pewien tylko jednego - że dałby sobie pogruchotać kości tak mocno, aby miesiącami nie móc wrócić na trapez. Dałby się pociąć jeszcze bardziej niż był pocięty. Dałby sobie wyrwać zęby. Wszystko, żeby tego nie czuć - tej przerażającej pustki ogarniającej jego ciało, rozpaczy chyba płynącej w nim zamiast krwi. Chciał być blisko niego. Chciał tu zostać, chciał zasnąć w jego objęciach, czuć zapach jego ciała zamykając oczy. Chciał, żeby mu powiedziano, że to wszystko nie miało znaczenia i był kochany tak czy siak. Ale musiałby to chyba wyszarpać, wydrapać to z tej sceny i z niego, a zwyczajnie nie potrafił. Chciał to wszystko mieć, dlatego jak zawsze zrobił wszystko na odwrót i uciekł. Dosłownie - po trzaśnięciu drzwiami nie szedł spokojnie w kierunku wyjścia, tylko tam pobiegł, ocierając rękawem twarz z cieknących łez.

Tego dnia dobrze bawili się tylko obserwujący to wszystko z góry bogowie. I Bell przysiągłby, że jeżeli istnieli, to widząc jego cierpienie musieli mieć naprawdę niezły ubaw, bo doprowadzali do tego coraz częściej.

Koniec sesji


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (4586), The Overseer (3472)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa