• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Kroniki Zakamarki Duszy Kochać i niszczyć, być kochanym i być zniszczonym

Kochać i niszczyć, być kochanym i być zniszczonym
paperboy
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#11
12.03.2026, 22:14  ✶  
Henry przez te wszystkie lata, jeszcze nigdy się naprawdę nie zakochał. Zdarzały mu się pojedyncze zadurzenia, ale raczej na zasadzie „ta dziewczyna jest bardzo ładna, ale nigdy do niej nie zagadam”. Zresztą, od kiedy jego dziadkowie umarli, nie zajmował się własnym życiem uczuciowym. Zależało mu raczej, by związać koniec z końcem i poradzić sobie jako samotny młody chłopak w wielkim świecie. Nigdy nie był na randce, nigdy się nie całował ani tym bardziej z nikim nie spał. Dlatego, gdyby Henry się zakochał, najzwyczajniej nie potrafiłby określić się jako zakochanego. Potraktowałby to jako chorobę lub stan tak nieznany, że aż niepokojący. Skrycie jednak jest romantykiem. Chętnie śledzi miłosne wątki w książkach, nie uważa ich za ckliwe, potrafi się nad nimi wzruszać. Chciałby kiedyś znaleźć się w związku, takim jaki mieli chociażby Jonathan i Mina z „Draculi”, razem mimo wszelkich przeciwności losu. Gdzie obie osoby nawzajem trzymają się na powierzchni, nawet jak życie stara się sprowadzić ich na dno. Nie szuka jednak miłości aktywnie. Wychował się w przeświadczeniu, że znajdzie się ona we właściwym czasie. Chłopak nie chce też uczestniczyć w żadnych randkach w ciemno ani głośnych imprezach. Nie chciałby zacząć umawiać się z osobą, której w ogóle by wcześniej nie znał.

Dziadek nauczył go kulturalnego zachowania wobec dziewcząt, przez co Henio potrafi zachowywać się jak dżentelmen. Nie umie co prawda tańczyć wolnego, ale gdyby zabiegał o względy dziewczyny, na pewno kupowałby jej kwiaty i komplementował, na pewno bez żadnych końskich zalotów czy bezczelnych tekstów. Nie zależy mu na zdobywaniu damskich serc. Na randkę mógłby pójść zarówno do restauracji, jak i na spacer po parku. W końcu chodzi w tym o to, by spędzić czas z sympatią.

Chciałby się zakochać raz, a dobrze. Jest jednak młodym chłopakiem i nie myśli o ślubie, a co dopiero o dzieciach. Nie poświęca też marzeniom o wielkiej miłości dużo czasu.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
wodzirej
Marzenia chyba zawsze mają swój koniec. Nie wznoszą się, lecz opadają.
wiek
30
sława
III
krew
mugolak
genetyka
snowidz
zawód
keyboardzista
Zenek ma 1.84m wzrostu. Jest zbudowany proporcjonalnie do wzrostu i dość atletyczny przez noszenie walizki, ale generalnie jest bardziej szczupły i smukły. Nad instrumentem się garbi, na kanapie rozciąga albo kurczy. Twarz ma jak pies rasy chartowatej, to znaczy pociągłą i szczupłą. Z ciekawszych jej cech wybijają się długi nos i jasne brwi. Włosy ma brązowe, oczy też. Skóra całym rokiem trzyma ciepły koloryt, a jego dłonie są po prostu ładne. Długie palce i szczupłe nadgarstki to atuty klawiszowca. Jeśli o ubiór chodzi, to nosi się po mugolsku, gdzieś pomiędzy zdobyczami z targu a ciuchami z metką. Głos ma ciepły, dość głęboki. Chrypi, gdy się stresuje. Gdyby śpiewał, to basem.

Zenon Kozioł
#12
26.09.2026, 13:46  ✶  
[Obrazek: 1347z9gf4bt.gif]

Zimą jego pokój pachniał mandarynkami. Miał ich całą masę. Piramida mandarynek spoczywała na talerzu. Gdy kaloryfer grzał (zaklęcie), kładł je przy oknie, z którego normalnie buchało zimnem. Nieszczelne okiennice. No ale kaloryfer sprawiał, że zapach mandarynek roznosił się w powietrzu. Ich esencja. Co dziwne, Zenek wcale ich nie jadł.

Zabierał jedną mandarynkę z kupki, siadał przy biurku i obierał. To znaczy rozpoczynał obieranie. Do miąższu mandarynki należało się przebić. Potem jeszcze czekały na człowieka poszczególne kompartmenty, ale najpierw skórka. Obejmował kulkę dłonią i naciskał na taki pipek na wierzchu owocu. Gdy nacisnął mocno, kciuk przebijał się przez skórkę i rozrywał tkanki wokół. Eksplozja cytrusowego zapachu w powietrzu. Potem ciągnął za skórkę, za każdy jej płat, a pomarańczowe płaty odkładał na talerz. Bo talerzyk do skórek też sobie przygotował. Teraz miąższ. Ze środka, na talerz ciekły soki. Mandarynka jeszcze nie była gotowa. Musiał chwycić za te białe niteczki, które właziły w zęby. No, a Zenek nie mógł na to pozwolić. Obierał niteczki i odkładał je na talerz. Palce miał lepkie od owocu.
Owoc był gotowy.

Wstawał wtedy od biurka i przesiadał się do łóżka, gdzie leżał z dziewczyną. Kazał jej rozdziawić buzię. Albo nawet nie kazał, bo dziewczyna sobie robiła cośtam. Miała jakieś babskie sprawy, którymi zajmowała się akurat na jego łóżku. To wtedy Zenek rozrywał pierwszą cząstkę mandarynki. Macał, czy w środku była pestka. Nienawidził mandarynek z pestkami. Gdy przechodziła selekcję, wyciągał palce, pomiędzy którymi ją trzymał, i przykładał dziewczynie do ust. Zazwyczaj wtedy buzia sama jej się otwierała, a mandarynka znikała w środku. Usta się zamykały. Czasem dziewczyna wargami muskała mu opuszki palców. Wtedy Zenek zawieszał się na sekundę, nim sięgnął po kolejną cząstkę. Jak akurat miał mokre palce, zdarzało jej się oblizać go, i wtedy potrzebował więcej niż kilku sekund.

Obierki z białymi nitkami rozkładali potem na kaloryferze, żeby wyschły. Wtedy zapach trzymał się przez resztę sezonu grzewczego w tym ich miłosnym gniazdku.


Erotyczny sen Zenka


I miss the kiss of treachery, the shameless kiss of vanity.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości



Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa