- Czyli efekty jeszcze nie są znane, miałabym to przetestować? - Pewnie nie miałaby nic przeciwko temu, ale dzisiaj był jej ślub, nie mogła sobie pozwolić na ewentualną niedyzpozycję, nie klątwa dzisiaj była najważniejsza. Tego dnia miała się skupić na czymś zupełnie innym.
Duch nadal unosił się nad profesorem, nie dawało jej to spokoju. Dlaczego go widziała, co chciał jej powiedzieć, dlaczego się do niej teraz nie odzywał, tylko po prostu tutaj był? Miała wiele pytań, jednak żadnych odpowiedzi, za bardzo też chyba nie miał kto jej ich dać. Niedobrze. Zaczynała się denerwować zaistniałą sytuacją.
Dotarło do niej, że zna tego ducha, że już go widziała, że ostrzegał ją przed niebezpieczeństwem. Miała nie podążać ślepo za pragnieniami, bo mogło się to źle skończyć. Czy jej największym marzeniem nie było właśnie pozbycie się tego piętna?
Wróciły wspomnienia o magicznej wyspie, na której się znaleźli, o wyspie, gdzie zmysły płatały jej figle, gdzie czuła się bardzo niezręcznie, gdzie znaleźli ciało, gdzie nie było bezpiecznie.
Nie mogła sobie jednak przypomnieć, jak skończyła się ta wycieczka, czy wrócili z tej wyspy? Dlaczego tego nie pamiętała. Stała nadal i przyglądała się Dumbledorowi. Czuła, że nie łączy się to w całość. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało, nic się tutaj nie zgadzało.
Nie czekała dłużej, nie mogła sobie pozwolić na dalsze rozważanie. Wybiegła z tego pomieszczenia, zostawiła klejnot, zostawiła profesora, chciała zobaczyć, co dzieje się na dole, gdzie są jej bliscy, czy wszystko z nimi w porządku. Dotarła do ogrodu, gdzie zauważyła Dorę, która była z nią na tej wyspie. Może ona jej powie, jak skończyła się wyprawa. - DORA! - Krzyknęła, aby zwrócić na nią swoją uwagę.