29.03.2024, 19:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2024, 19:19 przez Brenna Longbottom.)
Ledwo Isaac zaczął mówić o buntach goblinów, na twarzy Brenny pojawił się wyraz cierpienia. A może nawet Cierpienia przez C. To nie tak, że Brenna nie lubiła historii samej w sobie – uwielbiała ją. Kochała baśnie, legendy i stare historie. Lubiła czytać o losach starożytnych czarodziejów, których oczy spoglądały z talii czekoladowych żab. Ale nie lubiła dat, nie lubiła wkuwania długiej listy nazwisk i nade wszystko: nie lubiła buntów goblinów. Samych w sobie, ale jeszcze jak dorzucało się do tego monotonny głos Binnsa, robiło się nudnie podwójnie. Bagshot był bardziej charyzmatyczny niż nauczyciel historii, ale to ułatwiało sprawę tylko odrobinę.
Mimo to przynajmniej próbowała słuchać i nie pokazywać po sobie aż tak bardzo, jak okrutnie cierpi (chociaż wychodziło to średnio), bo przecież Bagshot był naprawdę miły, że zgodził się pomóc jej z materiałami z własnej, nieprzymuszonej woli. Nawet wygrzebała z jednej z przepastnych kieszeni swojej szaty notatnik i zanotowała kilka nazwisk oraz dat wymienianych przez Isaaca – a nuż będzie miała szczęście i może akurat Binns zapyta o którąś z tych rzeczy. Ostatecznie nie zależało jej na dobrej ocenie, a wyłącznie na zaliczeniu semestru, by dotrwać do SUMÓW... Może na SUMAch, gdzie pytania układał nie stary Binns, pojawi się cokolwiek, co nie dotyczy goblinów? Przecież historia czarodziejów to nie była tylko ciągła walka z nimi!!!
– Jak dla mnie to one uczą tylko tyle, że czarodzieje bardzo lubią ignorować gobliny i traktować innych jako gorszych, a gobliny nie potrafią sobie poradzić z urazami i za często unoszą się dumą – oświadczyła na podsumowanie tego krótkiego wykładu, odkładając pióro. I nie zdołała powstrzymać przeciągłego westchnienia, które wydostało się z jej ust.
– Nie uważasz w ogóle, że nauka historii byłaby dużo ciekawsza w terenie? Podobno w okolicach Hogwartu jest taka jedna kopalnia, w której była kryjówka goblinów podczas tych wielkich buntów pod koniec XIX wieku. I takie jedne ruiny, z których przeprowadziły atak na jedną wioskę… Lekcja w takiej kopalni albo tych ruinach to dopiero byłoby coś. Binns mógłby nas tam zabrać i w ogóle, ale to byłoby ciekawe, a chyba ciekawa lekcja historii to by Binnsa zabiła… Znaczy się… wiesz, gdyby już nie był martwy – stwierdziła z pewnym zastanowieniem. Nagle rozmyślając nad tym, czy by sobie którejś z tych lokacji nie odwiedzić, oczywiście w celach naukowych. Czy ktoś by się zorientował, że poszła tam, zamiast do Hogsmeade…?
Mimo to przynajmniej próbowała słuchać i nie pokazywać po sobie aż tak bardzo, jak okrutnie cierpi (chociaż wychodziło to średnio), bo przecież Bagshot był naprawdę miły, że zgodził się pomóc jej z materiałami z własnej, nieprzymuszonej woli. Nawet wygrzebała z jednej z przepastnych kieszeni swojej szaty notatnik i zanotowała kilka nazwisk oraz dat wymienianych przez Isaaca – a nuż będzie miała szczęście i może akurat Binns zapyta o którąś z tych rzeczy. Ostatecznie nie zależało jej na dobrej ocenie, a wyłącznie na zaliczeniu semestru, by dotrwać do SUMÓW... Może na SUMAch, gdzie pytania układał nie stary Binns, pojawi się cokolwiek, co nie dotyczy goblinów? Przecież historia czarodziejów to nie była tylko ciągła walka z nimi!!!
– Jak dla mnie to one uczą tylko tyle, że czarodzieje bardzo lubią ignorować gobliny i traktować innych jako gorszych, a gobliny nie potrafią sobie poradzić z urazami i za często unoszą się dumą – oświadczyła na podsumowanie tego krótkiego wykładu, odkładając pióro. I nie zdołała powstrzymać przeciągłego westchnienia, które wydostało się z jej ust.
– Nie uważasz w ogóle, że nauka historii byłaby dużo ciekawsza w terenie? Podobno w okolicach Hogwartu jest taka jedna kopalnia, w której była kryjówka goblinów podczas tych wielkich buntów pod koniec XIX wieku. I takie jedne ruiny, z których przeprowadziły atak na jedną wioskę… Lekcja w takiej kopalni albo tych ruinach to dopiero byłoby coś. Binns mógłby nas tam zabrać i w ogóle, ale to byłoby ciekawe, a chyba ciekawa lekcja historii to by Binnsa zabiła… Znaczy się… wiesz, gdyby już nie był martwy – stwierdziła z pewnym zastanowieniem. Nagle rozmyślając nad tym, czy by sobie którejś z tych lokacji nie odwiedzić, oczywiście w celach naukowych. Czy ktoś by się zorientował, że poszła tam, zamiast do Hogsmeade…?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.