W płaczu nie było niczego złego. Wręcz przeciwnie - płacz oczyszczał. Nie było niczego złego w smutku. Nie było niczego złego w żadnej emocji, dopóki nie była ona podkręconą obsesją, dopóki była bardziej świadoma, dopóki nie wymykała się z kontroli norm. Czucie - nie było niczego bardziej ludzkiego. Pomieszane uczucia z myślami potrafiły opętywać, ale i prowadzić prawidłowymi ścieżkami. Problematyka lęgła się karaluchami w ludzkich sercach tam, gdzie negatywu było za dużo i już nie zostawało nic innego tylko płakać, płakać i płakać... Znikąd pociechy, a ciemność uciskała gardło. Tragedia goniła tragedie. Jak jednak pokazywało nam dzisiaj niebo - nawet w najmroczniejszej godzinie potrafią wstać promienie słońca. I zawsze, niezależnie od tego, jak ciężka jest noc, to prędzej czy później się kończy.
- Żaden ze mnie wyborny aktor, żeby chować wszystkie emocje, ale nie chciałem robić takiego negatywnego, bo osądzającego, wrażenia. - Chciał przeprosić, ale nie zrobił tego ze względu na to następne zdanie, jakie mężczyzna wypowiedział: szanujesz piękno. Tak, szanował. Był na nie wrażliwy, choć piękno potrafiło być bardzo względne - dla jednego zachwyt, dla innego brzydota. Były jednak takie koncepty piękna, które stanowiły klasykę - jak róże właśnie. - Hah... nie, Isaacu. Nie piszę poezji. Moje pisanie ogranicza się do pisania listów, ale dziękuję. - Nie był pierwszą osobą, która mu to mówiła, więc może powinien zacząć coś z tym robić..?
Ściągnął buty, kiedy weszli na piasek, żeby poczuć pod stopami piasek. I jednocześnie, żeby tych butów nie obetrzeć o szorstki materiał i nie dać mu szans na wlecenie do środka. Isaac wybrał słusznie, bo część tego napięcia od razu Laurenta odpuściła. I on, w przeciwieństwie do Bagshota, wcale nie wahał się wejść na miękki od wody piasek i pozwolić wodzie obmyć jego skórę.
- Zawsze go czuję. Czasem mocniej, czasem słabiej. - Dlatego szukał swojego czasu czegoś, co by na to pomogło, co by chociaż trochę, czasem, wyciszyło tę tęsknotę, żeby tam zniknąć - w tych falach. A kiedy był w morzu - tęsknił za lądem. - Huh? - Spojrzał zaskoczony na mężczyznę z niezrozumieniem jednocześnie w oczach. - Dlaczego? Co jest nie tak z twoją koszulką? - Nie rozumiał. Może nie był to ostatni krzyk mody, ale była... no cóż, była po prostu koszulką.